E-smycz



Mam Internet, więc jestem

O korzyściach płynących z Internetu nie trzeba już chyba nikogo przekonywać. Wystarczy uświadomić sobie, że za jego pomocą możemy przede wszystkim być w stałym kontakcie z otaczającym nas światem, realizować się zawodowo nie będąc jednocześnie w miejscu naszej pracy, płacić rachunki i robić zakupy czy też, jak mogliśmy to zaobserwować podczas niedawno...
Czyta się kilka minut

Mam Internet, więc jestem

O korzyściach płynących z Internetu nie trzeba już chyba nikogo przekonywać. Wystarczy uświadomić sobie, że za jego pomocą możemy przede wszystkim być w stałym kontakcie z otaczającym nas światem, realizować się zawodowo nie będąc jednocześnie w miejscu naszej pracy, płacić rachunki i robić zakupy czy też, jak mogliśmy to zaobserwować podczas niedawno obchodzonej uroczystości Dnia Zadusznego, jednym kliknięciem myszki zamówić usługę porządkowania i ozdobienia kwiatami grobu naszego bliskiego.

Internet opanował więc praktycznie wszystkie dziedziny naszego życia, w tym także polską szkołę. Już od kilku lat środowiska metodyczne starają się nakłonić nauczycieli do porzucenia starego, encyklopedycznego modelu nauczania na rzecz wykorzystywania nowych pomocy szkolnych, w tym narzędzi informatycznych jak np. rzutników czy laptopów. W tym roku jednak pojawił się nowy pomysł szeroko rozumianego e-learningu, od pisania sprawdzianów w domu za pomocą Internetu, poprzez pozostawianie materiałów dydaktycznych na serwerze szkoły czy też e-dzienniki.

Wielki Brat czuwa

Choć wielu wydaje się, że technizacja w niezwykle brutalny sposób wdziera się w nasze życie, to ma ona i swoje dobre strony. Odkąd coraz bardziej powszechny stał się monitoring w szkole, przyniosło to nie tylko ograniczenie przemocy wśród uczniów, ale także pozytywnie wpłynęło na pracę nauczycieli. Dlatego też wiele szkół, w tym w województwie wielkopolskim, z entuzjazmem przystąpiło do wdrażania w życie szkolne e-learningu. O ile dostępność na serwerze uzupełniających materiałów, dzięki którym uczniowie mogą poszerzać swoją wiedzę, spotyka się z pozytywną oceną, to wątpliwa jest nowa propozycja pisania sprawdzianów w domu, za pomocą Internetu. Pojawiają się bowiem głosy, iż to godziny lekcyjne spędzane w budynku szkoły służą m.in. do sprawdzania i oceniania umiejętności uczniów.

Wiem, co robiłeś na matematyce

W ramach e-learningu bardzo często pojawia się pomysł wprowadzenia e-dzienników, które budzą jednak najwięcej kontrowersji. Na pierwszy rzut oka elektroniczne dzienniki przynoszą same korzyści. Jest to jednak doskonały sposób ułatwiający nie tylko kontrolę nad uczniem, ale i pozwalający na szybkie i pewne przekazanie rodzicom na bieżąco informacji o frekwencji, zachowaniu i ocenach dziecka. Co więcej, dzięki temu rodzic pozostaje w stałym kontakcie ze szkołą. Czy rzeczywiście e-dzienniki są takim dobrodziejstwem? Przede wszystkim trzeba zauważyć, iż w diametralny sposób zmieniają relacje rodzic – dziecko. Zamiast bowiem typowego pytania: „jak było w szkole?”, dziecko usłyszy np.: „wiem, co robiłeś na matematyce”. Nie ma więc miejsca na rozmowę o przyczynie powstania danego problemu, rodzic skupia się na jego skutkach – złej ocenie. Powoduje to zachwiane wzajemnego zaufanie zapewniające dziecku poczucie bezpieczeństwa. Jak zauważają sami nauczyciele, to co miało być główną zaletą e-dzienników, stało się ich zasadniczą wadą. Zakładano bowiem, że tego typu dzienniki sprzyjać będą kontaktom nauczyciel – rodzic. Nic bardziej mylnego. Wprowadzenie ich do jednej z poznańskich szkół spowodowało praktycznie 100 proc. absencji rodziców na zebraniach rodzicielskich. Wielu sądzi, że wystarczy na bieżąco kontrolować oceny dziecka przez  Internet, oszczędzając tym samym czas na wspólne spotkania w szkole. Powoduje to jednak brak współpracy pedagogów i rodziców, tak potrzebnej przy rozwiązywaniu problemów wychowawczych. E-dzienniki zdają się być również kolejnym przejawem wszechobecnej w szkole biurokracji. Nikt chyba nie pomyślał, ile czasu zajmie nauczycielowi wpisanie danych o każdym uczniu, czyniąc z niego bardziej urzędnika aniżeli pedagoga. Na koniec warto jeszcze zastanowić się nad rzeczywistą ochroną danych osobowych. Przecież co jakiś czas słyszymy o złamaniu kodu do najlepiej zabezpieczonych baz danych...   

Wątpliwa wolność

Analizując historię ludzkości, wydaje się, że jedną z głównych wartości, o którą przyszło walczyć człowiekowi, była wolność. Z jednej strony zachłannie pragnie on wolności, z drugiej na każdym kroku sam się ogranicza, czyniąc tym samym swój świat na kształt Orwellowskich paraboli. Czyż e-dziennik bardziej nie przypomina e-smyczy umożliwiającej kontrolowanie uczniów, sprawiając, że stają się oni bardziej anonimowym numerem – przedmiotem niż podmiotem?

Weronika Stachura

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 46/2008