Duch Jałty, duch Stalina




















W codziennych serwisach informacyjnych oglądamy tragedię Gruzji, małego i liczącego zaledwie 5 milionów mieszkańców państwa, które ośmieliło się żądać prawdziwej niepodległości. Kiedy cały świat oglądał imponujące otwarcie pekińskiej olimpiady, podziwiając odwołanie do tysięcy lat historii Chin, na Kaukazie równie stare państwo...
Czyta się kilka minut

 

W codziennych serwisach informacyjnych oglądamy tragedię Gruzji, małego i liczącego zaledwie 5 milionów mieszkańców państwa, które ośmieliło się żądać prawdziwej niepodległości. Kiedy cały świat oglądał imponujące otwarcie pekińskiej olimpiady, podziwiając odwołanie do tysięcy lat historii Chin, na Kaukazie równie stare państwo (mitologiczna Kolchida, do której Jazon z towarzyszami wyruszał po Złote Runo) rozpoczynało policyjno-wojskową operację, która po kilku dniach przywiodła je na skraj upadku.

Separatystyczne tendencje

 Poszło o próbę odzyskania przez Gruzję kontroli nad maleńką – wielkości kilku polskich powiatów – Południową Osetią. Prowincja ta, której przynależności do Gruzji nie kwestionowała nawet Rosja przed 18 laty, gdy Gruzja odzyskała niepodległość, została opanowana przez zwolenników oderwania jej od Gruzji. Podobnie jak dwie inne niewielkie prowincje autonomiczne: Abchazja i Adżaria. Gruzinom udało się przed kilkoma laty odzyskać kontrolę nad Adżarią. Natomiast graniczące z Rosją Osetia i Abchazja dzięki pomocy wielkiego sąsiada utrzymywały status quasi niezależnych państewek. Nieustannie, szczególnie w Osetii leżącej o rzut kamieniem (a dokładniej o wystrzał armatni) od strategicznie ważnych rurociągów łączących Azerbejdżan z Zachodem, dochodziło do walk i prób odzyskania gruzińskiej kontroli. Zamieszkiwane przez Gruzinów wsie na północ od stolicy regionu Cchinwali były kontrolowane przez Gruzję, a dokładniej przez powołany przez Gruzinów „rząd” Osetii. Inny marionetkowy rząd, tyle że kontrolowany przez Rosjan, rządził w większej części prowincji. W Osetii, podobnie zresztą jak w Abchazji, odbywały się wybory, działały niby-parlamenty, a ludność tych prowincji dzieliła się na obywateli Gruzji i większość, która przyjęła obywatelstwo rosyjskie.

Gruzińskie dylematy

 W sposób typowy dla obszaru Kaukazu maleńkie kilkudziesięciotysięczne narody (czy wręcz plemiona) Osetyńców i Abchazów serdecznie nie znosiły swoich gruzińskich współbraci. A Rosja niezwykle umiejętnie wygrywała te niechęci i waśnie, by utrzymywać Gruzję w swojej strefie wpływów. Bo dowolny przywódca Gruzji, czy był to legendarny watażka Zviad Gamzahurdia, czy były członek sowieckiego politbiura Eduard Szewardnadze, stawał przed diabelską alternatywą. Albo zwiększał swoją niezależność od Moskwy i ryzykował utratę znacznej części terytorium państwa (na co nie zgadzali się obywatele), albo balansował między Moskwą a Zachodem, zachowując szanse na odzyskanie w przyszłości marionetkowych republik. Przed tym samym dylematem stanął prozachodni Micheil Saakaszwili. Deklaracja zamiarów wstąpienia do NATO i Unii Europejskiej, uzyskanie realnej pomocy USA i wreszcie operacja odzyskania kontroli nad Adżarią przyniosły mu popularność i dały poczucie siły. Kierując się tym poczuciem i mając świadomość rosnącego nacisku Moskwy Saakaszwili zdecydował się na ryzykowną operację wojskową przeciwko Południowej Osetii. Z dzisiejszej perspektywy wydaje się, że młody gruziński prezydent padł ofiarą dobrze przygotowanej prowokacji.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 34/2008