Logo Przewdonik Katolicki

CZEGO DOKONACIE?

Wojciech Nowicki
Fot.

W gruncie rzeczy pytanie Papieża o spuściznę, jaką pozostawimy tym, którzy po nas nadejdą, jest pytaniem o nasze świadectwo wiary. Czy nasi następcy będą widzieli w nas żarliwą wiarę, wielką miłość i oddanie drugiemu człowiekowi, rodzinie, społeczeństwu i państwu czy spotkają się z letniością wiary albo wręcz ateizmem, niezdolnością do empatii, kultem indywidualizmu...

W gruncie rzeczy pytanie Papieża o spuściznę, jaką pozostawimy tym, którzy po nas nadejdą, jest pytaniem o nasze świadectwo wiary. Czy nasi następcy będą widzieli w nas żarliwą wiarę, wielką miłość i oddanie drugiemu człowiekowi, rodzinie, społeczeństwu i państwu czy spotkają się z letniością wiary albo wręcz ateizmem, niezdolnością do empatii, kultem indywidualizmu i wolności rozumianych jako niepodważalny absolut? Czy następne pokolenia znajdą na świecie wiarę, ład moralny i sprawiedliwość społeczną czy laicyzm, egoizm, dewaluację moralności i przyzwoitości oraz pogłębiające się nierówności między poszczególnymi grupami społecznymi czy państwami?

 

Ta litania pytań oraz odbijające się w sercach echem pytanie Papieża: „Czego dokonacie?”, mogą nas przerażać! Jedną z pierwszych myśli, jaka nasuwa nam się, gdy próbujemy dać sobie jakąś odpowiedź, jest niemoc. Cóż ja jeden mogę zrobić wobec tak wielkich problemów świata, wobec tak wielkiej skali zła, wobec mojej własnej słabości? Jest to pierwsza przeszkoda do pokonania – przełamanie poczucia bezradności. Otóż ja wcale nie jestem sam, bowiem we wszystkich naszych działaniach towarzyszy nam Bóg. On hojnie obdarza nas swymi darami, byśmy mogli czynić dobro. Dlatego Benedykt XVI stawia także pytanie, jak wykorzystujemy dary i moc Ducha Świętego. Podobny błąd popełniamy, gdy wydaje nam się, że nie możemy nic zrobić dla Kościoła w odległym Czadzie, egzotycznej Amazonii, orientalnych Chinach czy nawet nie aż tak dalekim Rzymie. Tymczasem możemy zrobić bardzo wiele, choćby samą modlitwą czy angażowaniem się w różne ruchy i stowarzyszenia katolickie, działające na różnych płaszczyznach życia społecznego i religijnego.

 

Naszą życiową sytuację dobrze oddaje hasło reklamowe jednej z gazet codziennych w Polsce, które brzmi: „Myślisz globalnie, żyjesz lokalnie”. W naszym myśleniu i działaniu musimy zawsze pamiętać o całym Kościele, o całym państwie, o całym społeczeństwie, o całej rodzinie, a zarazem dawać świadectwo chrześcijańskiego życia w najbliższym otoczeniu: w domu, w pracy, w relacjach z przyjaciółmi, sąsiadami i przypadkowymi ludźmi. Jeśli każdy z nas, Polaków, realizowałby ideały życia chrześcijańskiego, przenikałyby one zarazem nasze rodziny, a przez nie całe polskie społeczeństwo, a przez społeczeństwo wpływałyby na ustawodawstwo w kraju i organizacjach pozarządowych, takich jak np. Unia Europejska. W ten sposób pojedynczy świadkowie Chrystusa oddziałują na większe grupy i wpływają na funkcjonowanie całego świata. Akceptacja wszelkich wynaturzeń na szczeblu narodowym czy ponadnarodowym, takich jak choćby zgoda na zabijanie dzieci poczętych, eutanazję, związki homoseksualne i możliwość adopcji przez nie dzieci, wynika z tego, że poszczególne jednostki nie sprzeciwiają się temu, niejednokrotnie dla świętego spokoju przemilczając te problemy.

 

„Droga młodzieży, pozwólcie mi zadać wam pytanie. Co wy pozostawicie następnemu pokoleniu? Czy budujecie wasze życie na solidnych fundamentach, czy budujecie coś, co przetrwa? Czy przeżywacie wasze życie w sposób, który otwiera przestrzeń dla Ducha pośrodku świata, który chce zapomnieć Boga lub nawet odrzuca Go w imię źle pojętej wolności? W jaki sposób wykorzystujecie dary, jakie otrzymaliście, «moc», którą Duch Święty jest gotów uwolnić w was nawet teraz? Jaką spuściznę pozostawicie młodym ludziom, którzy nadejdą po was? Czego dokonacie?” – pyta Benedykt XVI. Dobrze, że jest ktoś, kto potrafi postawić odważne pytania. Oby nie zabrakło tych, którzy zechcą na nie pozytywnie odpowiedzieć, stając się uczniami i świadkami Chrystusa.

 

Wojciech Nowicki

 

 

 

Z hojnością właściwą młodości i bez zastrzeżeń oddajcie w służbę Kościołowi wasze młode talenty.

 

                                                                                         Jan Paweł II

 

 

 

Kościół potrzebuje daru młodych

 

Umocnieni Duchem i korzystając z bogatej wizji wiary nowe pokolenie chrześcijan jest wzywane do pomocy w budowaniu świata, w którym dar życia od Boga jest przyjmowany z radością, szacunkiem i troską – a nie jest odrzucony, traktowany ze strachem czy niszczony. Nowa era, w której miłość nie jest chciwa czy samolubna, lecz czysta, wierna i prawdziwie wolna, otwarta na innych, pełna szacunku dla ich godności, poszukująca dobra, promieniejąca radością i pięknem. Nowa era, w której nadzieja uwalnia nas od powierzchowności, apatii i samo-fascynacji, które tłumią nasze dusze i zatruwają związki międzyludzkie. Drodzy młodzi przyjaciele, Pan zaprasza was, abyście byli prorokami tej nowej ery, posłańcami Jego miłości, przyciągając ludzi do Ojca i budując przyszłość w nadziei dla całej ludzkości.

 

Świat potrzebuje tego odnowienia! W tak wielu z naszych społeczeństw obok materialnego dobrobytu powiększa się pustynia duchowa: pustka wnętrza, nieokreślony lęk, ukryte poczucie desperacji. Ilu z naszych rówieśników buduje popękane i puste cysterny (Jr 2,13) w rozpaczliwym poszukiwaniu znaczenia – ostatecznego znaczenia, jakie tylko miłość może przynieść? Jest to wielki i uwalniający dar, który daje nam Ewangelia: odkrywa naszą godność jako mężczyzn i kobiet, stworzonych na obraz i podobieństwo Boga. Odkrywa subtelne wołanie ludzkości, która ma znaleźć spełnienie w miłości. Ujawnia prawdę o człowieku i prawdę o życiu.

 

Kościół również potrzebuje tego odnowienia! Potrzebuje waszej wiary, waszego idealizmu i waszej hojności tak aby zawsze był młody Duchem! (…) Kościół przede wszystkim potrzebuje daru młodych, wszystkich młodych. Potrzebuje wzrastać w mocy Ducha, który nawet teraz dodaje radości waszej młodości i inspiruje was do służby Panu z radością. Otwórzcie wasze serca na tę moc! Kieruję to wołanie w szczególny sposób do tych z was, których Pan powołuje do kapłaństwa i życia konsekrowanego. Nie lękajcie się powiedzieć „tak” Jezusowi, odnaleźć radości w wypełnianiu Jego woli, oddaniu się zupełnie pasji świętości oraz wykorzystaniu wszystkich talentów w służbie innym!

 

 

Benedykt XVI

Homilia podczas Mszy św. w Sydney 20 lipca 2008 r.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki