Logo Przewdonik Katolicki

Cudowne lata niedojrzałości

PK
Fot.

Wesele jak przedszkolny balik Można by pomyśleć, że opis teatralnej sceny to w najlepszym wypadku dziecięcego baliku. Nic bardziej mylnego. Motywem przewodnim ślubu Zoe Young i Jasona Nichollsa był właśnie świat szekspirowskich wróżek. Umożliwiła im to firma specjalizująca się w organizowaniu oryginalnych przyjęć, które to rocznie przynoszą ponad 5 bilionów funtów...

Wesele jak przedszkolny balik

Można by pomyśleć, że opis teatralnej sceny to w najlepszym wypadku dziecięcego baliku. Nic bardziej mylnego. Motywem przewodnim ślubu Zoe Young i Jasona Nichollsa był właśnie świat szekspirowskich wróżek. Umożliwiła im to firma specjalizująca się w organizowaniu oryginalnych przyjęć, które to rocznie przynoszą ponad 5 bilionów funtów dochodu. Obecnie obserwuje się nowy trend na ślub niczym z Disneylandu, wszystko ma wyglądać jak z bajki, karoca, sukienka, nawet zaproszenia. Psychologowie tłumaczą to chęcią spełnienia marzeń z dzieciństwa, jednak są i tacy, którzy twierdzą, że współcześni młodzi ludzie tak dalece obawiają się rozpoczęcia dorosłego, samodzielnego życia u boku drugiej osoby, że próbują nadać nawet małżeństwu wymiar fantazji, bajki, która zawsze kończy się dobrze. Takie zachowanie charakterystyczne jest dla tzw. kidultów (kid – dziecko; adult – dorosły) – „niedorosłych dorosłych”.

 

Bo u mamy jest najlepiej...

Z badań socjologów wynika, że chęć usamodzielnienia się, uniezależnienia od rodziców, do niedawna tak silnie związana z buntem wieku młodzieńczego, została zamieniana na nieograniczone gloryfikowanie, pielęgnowanie w sobie dziecka, tak iż co trzeci młody człowiek wiąż mieszka z rodzicami i nawet nie myśli o wyprowadzeniu się, i bynajmniej nie wynika to z chęci odłożenia pewnej kwoty na własne M4. Bo przecież u mamy jest najlepiej. Gorący obiad czeka na stole, pranie wyprane i wyprasowane, wystarczy na siebie włożyć, zakupy zrobione, rachunki zapłacone. Żyć nie umierać, kto chciałby z tego rezygnować, tym bardziej że w takiej sytuacji można pensję przeznaczyć na własne przyjemności. Kidulci panicznie boją się zobowiązań i rutyny, stąd nieustannie zmieniają miejsce pracy, wciąż zaczynając od zera. Zniechęcają ich wszelkie, nawet najdrobniejsze przeciwności. Wszystko traktują jako formę zabawy, nawet relacje międzyludzkie. Są w związku dopóty, dopóki czują między sobą „chemię”, gdy mija pierwsza faza zauroczenia – odchodzą.

 

„Tyle dla ciebie zrobiliśmy...”

Czy zatem młodzi ludzie wciąż żyjący jak dzieci sami są za to odpowiedzialni? Z pewnością niemałą grupę stanowią ci, którym taki styl życia po prostu odpowiada. Jest im wygodnie żyć na rachunek rodziców, będąc jednocześnie pewnym, że każdy ich problem, nawet najbardziej błahy, rozwiążą rodzice. Jednak jest i druga strona tego problemu. Wielu psychologów twierdzi, że osoby, które cechuje brak zdecydowania czy lęk przed wzięciem odpowiedzialności za swoje czyny, nierzadko w dzieciństwie zbyt wcześnie musiały zmierzyć się z trudnościami ponad ich siły, teraz więc próbują wynagrodzić sobie stracony czas. Często też samym rodzicom trudno jest pogodzić się z dorosłym wiekiem swoich pociech i próbują w różnoraki sposób, również poprzez szantaż emocjonalny, zatrzymać je za wszelką cenę. Młody człowiek najczęściej wbrew sobie godzi się na kontynuowanie roli dziecka, gdyż nie chce zranić swoich rodziców. W takiej sytuacji nie chodzi o drastyczne zrywanie więzi. Obie strony muszą oswoić się z nadchodzącymi zmianami, a to wymaga czasu.

 

Z turkusowym długopisem

Zapowiadała się na świetnego pracownika międzynarodowej firmy, była niezwykle błyskotliwa i inteligentna, jednak odkąd na zebraniu pojawiła się w młodzieżowym topie i robiła notatki, pisząc turkusowym długopisem zakończonym piórkami, szef zaczął ją pomijać przy przydzielaniu ambitnych projektów. Można powiedzieć, że nie ma w tym nic złego, ale takie zachowanie może zaważyć na dalszej karierze. Nie powinno się popadać w skrajności i wyzbywać się dziecięcej ciekawości świata czy optymistycznego spoglądania w przyszłość. Problem kidultów jest jednak na tyle powszechny, że furorę robią różnego rodzaju podręczniki dla rodziców mieszkających ze swoimi dorosłymi dziećmi. Chyba najlepszym rozwiązaniem jest zamknięcie pewnego etapu w życiu, bo tylko dzięki niemu możemy stawić czoło temu, co nas czeka.

 

 Weronika Stachura

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki