Przemoc in vitro





W ubiegłym tygodniu rozpoczął oficjalną działalność zespół do spraw bioetycznych pod przewodnictwem Jarosława Gowina. Sprawa in vitro budzi emocje. W mediach toczy się ożywiona dyskusja.



Skomplikowane wywody lekarzy, genetyków i etyków ilustrowane są często uroczym zdjęciem komórki jajowej w chwili jej nakłuwania pipetą zawierającą...
Czyta się kilka minut

W ubiegłym tygodniu rozpoczął oficjalną działalność zespół do spraw bioetycznych pod przewodnictwem Jarosława Gowina. Sprawa in vitro budzi emocje. W mediach toczy się ożywiona dyskusja.

Skomplikowane wywody lekarzy, genetyków i etyków ilustrowane są często uroczym zdjęciem komórki jajowej w chwili jej nakłuwania pipetą zawierającą jądro. Widzimy moment tworzenia zygoty. Jesteśmy „świadkami” powstania nowego organizmu. „Cudu” stworzenia. Piękne zdjęcie przyciąga naszą uwagę i budzi naszą sympatię do tej metody „kreacji” człowieka. Sugestywnie narzuca nam, jak mamy odczytywać rzeczywistość i jaki sens przypisać zjawisku, które mamy poddać ocenie.

Spróbujmy jednak spojrzeć bacznie na to zdjęcie raz jeszcze. Spróbujmy spojrzeć na nie … feministycznie. Cóż widać? Oto najmniejsza komórka specyficznie kobieca. Komórka, której stworzeniu podporządkowane jest życie każdej dojrzałej kobiety. Przez cały cykl, miesiąc w miesiąc, organizm kobiecy podejmuje trud produkcji tej jednej mikroskopijnej drobinki. To przez nią i dla niej cierpimy bóle, znosimy trudności z nią związane, ulegamy falującym wraz ze zmianami hormonalnymi nastrojom. Nastrojom męczącym, wyczerpującym. Czujemy opuchnięcie ciała, podatność na infekcje. Oto ona. Królewskie jajo. Niepodważalny dowód kobiecości.

Przez krótki czas komórka gotowa jest na przyjęcie plemnika. Dokonuje starannego wyboru. Wybredna, otwiera się tylko dla tego jednego. Jeśli wybierze źle, zazwyczaj ginie wraz z wybrankiem.

Tak dzieje się w naturze. Ale nie na tym zdjęciu. Królewskie jajo nie ma prawa wyboru. Więcej, ono wybrać nie chce. Broni się przed zapłodnieniem poza organizmem kobiecym. Trzeba więc tej maleńkiej kobiecej komórce zadać gwałt. Ostrym narzędziem kierowanym ręką obcego człowieka wprowadzić do jej wnętrza jądro.

A jeszcze wcześniej trzeba tę komórkę pobrać z ciała kobiety. Ciała, poddanego stymulacji hormonalnej, drastycznej procedurze nieobojętnej dla zdrowia. Bolesnej. Obciążającej psychicznie.

Czy dopuszczamy cierpienie zadawane kobiecie i przemoc wobec kobiecej komórki jako dobry, godny początek nowego życia? Przypatrzmy się temu zdjęciu i tej sprawie nadzwyczaj uważnie.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 18/2008