Logo Przewdonik Katolicki

W nowych okolicznościach przyrody

Łukasz Kaźmierczak
Fot.

Przez kilkanaście lat braciom Kaczyńskim doskonale wychodziło uprawianie polityki na zasadzie dobrego izłego policjanta. Do czasu. Po dwóch latach sprawowania prezydenckiego urzędu Lech Kaczyński musi bowiem, po raz pierwszy w swojej politycznej karierze, zmierzyć się zniełatwą rolą polityka mało popularnego. W tym braterskim duecie podział ról...

Przez kilkanaście lat braciom Kaczyńskim doskonale wychodziło uprawianie polityki na zasadzie „dobrego i złego policjanta”. Do czasu. Po dwóch latach sprawowania prezydenckiego urzędu Lech Kaczyński musi bowiem, po raz pierwszy w swojej politycznej karierze, zmierzyć się z niełatwą rolą polityka mało popularnego.


W tym braterskim duecie podział ról był zawsze jasny: Jarosław – główny strateg, wódz i rozgrywający, przyjmujący jednocześnie na siebie wszelkie ciosy politycznych oponentów, Lech – bardziej dyplomatyczny, ugodowy, trzymający się nieco z tyłu. Wykonawca, „dobry policjant”, „ostatni sprawiedliwy”. I w takiej roli występował on zarówno jako prezes Najwyższej Izby Kontroli, jak i jako minister sprawiedliwości i wreszcie jako prezydent Warszawy.


Kiedy więc dość niespodziewanie Lech Kaczyński wyszedł zwycięsko z prezydenckiego pojedynku z faworyzowanym Donaldem Tuskiem, wydawało się, że dzięki temu może on tylko jeszcze bardziej ugruntować swoją popularność w polskim społeczeństwie.


Tymczasem stało się dokładnie odwrotnie. Według niedawnego sondażu SMG/KRC, prezydenturę Lecha Kaczyńskiego pozytywnie ocenia zaledwie 38 procent ankietowanych Polaków, natomiast aż 57,3 procent uważa, że prezydent sprawuje swój urząd źle i bardzo źle.


Skąd wzięły się tak niekorzystne notowania najpopularniejszego jeszcze kilka lat temu polskiego polityka? Odpowiedź jest dość prosta. To efekt strategicznych błędów popełnionych przez samych braci Kaczyńskich.


Po pierwsze: niekonsekwencja. Lech Kaczyński najpierw niemal zupełnie nie wypowiadał się na tematy krajowe, skupiając się na aktywności dyplomatycznej, by w pewnym momencie zostać rzuconym przez swojego brata na pierwszą linię frontu wojny PiS – kontra reszta politycznego światka. W efekcie wśród znacznej części Polaków pojawiło się przeświadczenie, że prezydent był dobry, póki jeździł po świecie, i zupełnie niepotrzebnie zachciało mu się nagle mieszać w wewnątrzpartyjne spory.


Po drugie: niezręczność. Wynika ona m.in. z niechęci braci Kaczyńskich do wspólnego publicznego „pokazywania się”, co owocuje niezbyt fortunnymi sytuacjami w rodzaju sposobu negocjacji traktatu UE, prowadzonymi przez prezydenta Lecha podczas szczytu w Brukseli, a jednak przyklepywanymi i błogosławionymi telefonicznie przez premiera Jarosława w Warszawie. Taka sytuacja zaś nie może stwarzać poczucia niezależności urzędu prezydenckiego.


I wreszcie po trzecie: nieumiarkowanie. Jest oczywiste, że w polskich warunkach prezydent jest apolityczny jedynie z nazwy. Taki jest Lech Kaczyński, taki był też jego poprzednik Aleksander Kwaśniewski. Ale przez ostatnie dwa lata PiS zbyt często wykorzystywało prezydenta w roli „zderzaka” w sprawach mało ważnych i niedających żadnego kapitału poza doraźnym psuciem krwi przeciwnikom z PO. Przykładem tego jest chociażby przyjmowanie Donalda Tuska w przedsionkach czy bocznych salach Pałacu Namiestnikowskiego. Niepotrzebne, źle wyglądające gesty, po których pozostało jedynie wrażenie obrażalskiego prezydenta.


A przecież Lech Kaczyński miał w ciągu dwóch lat swojej prezydentury także niewątpliwe sukcesy – choćby osobisty udział w wynegocjowaniu Traktatu Reformującego UE, zdynamizowanie i wzmocnienie relacji Warszawy z wieloma krajami

b. ZSRR – Ukrainą, Gruzją, Azerbejdżanem czy krajami nadbałtyckimi, nie mówiąc o nadaniu nowego biegu naszym stosunkom z Czechami czy Francją.


Teraz Lecha Kaczyńskiego czekają trzy lata „w opozycji”. To dobra okazja do odbudowy politycznej pozycji. Prezydent musi jednak wyciągnąć wnioski z popełnionych do tej pory błędów. Jeśli tego nie zrobi, przegra. Najpewniej z Donaldem Tuskiem.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki