Logo Przewdonik Katolicki

Hunwejbini tęczowej rewolucji

Łukasz Kaźmierczak
Fot.

Jeśli ktoś pokusi się kiedyś o napisanie historii wybijania się na niepodległość światowego ruchu homoseksualnego, może spokojnie sprowadzić ją do jednego starego ludowego porzekadła: daj palec, a wezmą ci całą rękę. Póki co homoseksualne lobby wygrywa kolejne bitwy. Najnowszą gejowską zdobyczą stała się niezdobyta do niedawna twierdza zwana konserwatywnym...

Jeśli ktoś pokusi się kiedyś o napisanie historii „wybijania się na niepodległość” światowego ruchu homoseksualnego, może spokojnie sprowadzić ją do jednego starego ludowego porzekadła: daj palec, a wezmą ci całą rękę.

Póki co homoseksualne lobby wygrywa kolejne bitwy. Najnowszą gejowską zdobyczą stała się niezdobyta do niedawna „twierdza” zwana konserwatywnym brytyjskim ustawodawstwem. Już za kilka miesięcy na Wyspach Brytyjskich zacznie obowiązywać drastyczna antydyskryminacyjna ustawa, która zabrania dyskryminacji homoseksualistów w dostępie do dóbr, usług i świadczeń. Od tej pory wszelkie przejawy takiej dyskryminacji mają być traktowane na równi z prześladowaniami z powodu narodowości, rasy czy płci.

Prawo ponad sumienie
Nowe przepisy oznaczają m.in., że chrześcijańskie ośrodki prowadzące sierocińce będą zobligowane do uwzględniania próśb par homoseksualnych starających się o adopcję dziecka.

Odmowa będzie traktowana jako przejaw dyskryminacji i surowo karana.

Takie przepisy obowiązują już od początku tego roku w Irlandii Północnej. Przewidują one karę grzywny od 500 do 1000 funtów za pierwsze wykroczenie, a w przypadku recydywy karę do 25 tys. funtów.

Zapowiedź wprowadzenia nowego ustawodawstwa antydyskryminacyjnego wywołała szok i oburzenie wśród brytyjskich katolików, anglikanów i muzułmanów.

„Nauka Kościoła katolickiego nie pozwala, aby dzieci były adoptowane przez pary homoseksualne. Jeśli rząd będzie zmuszał ośrodki katolickie do działań sprzecznych z nauką Kościoła i sumieniem wiernych, będziemy mieli do czynienia z dyskryminacją wobec katolików” – stwierdził prymas Wielkiej Brytanii kard. Cormac Murphy O’Connor.

W Anglii i Walii działa obecnie siedem katolickich agencji adopcyjnych, które pośredniczą w jednej trzeciej wszystkich adopcji dokonywanych na Wyspach. Ich byt stoi dziś pod wielkim znakiem zapytania. Kard. Murphy O’Connor zapowiedział już bowiem, że w nowej sytuacji prawnej Kościół katolicki będzie zmuszony zamknąć swoje ośrodki adopcyjne, bo nie może działać w sprzeczności z własnym nauczaniem o małżeństwie i rodzinie.

– O ile kwestia występowania konfliktu sumienia nie wydaje mi się nowa, to do tej pory dotyczyła ona raczej zjawisk z obszaru rynku niż prawa, np. kiedy ktoś wbrew własnej woli musiał pracować w niedzielę. W przypadku nowego brytyjskiego ustawodawstwa mamy jednak do czynienia z sytuacją szczególną. Bo to jest decyzja prawna usuwająca de facto chrześcijan z pewnego obszaru życia, i to takiego, w którym chrześcijańska caritas była zawsze bardzo aktywna – uważa filozof dr Dariusz Karłowicz, prezes Fundacji Świętego Mikołaja.

Granice postępu
Jeśli jednak ktoś myśli, że homoseksualne lobby zadowoli się tym, co osiągnęło już do tej pory, ten jest w błędzie. Wystarczy zresztą prześledzić dotychczasową ewolucję postulatów podnoszonych przez środowisko gejowskie: jeszcze do niedawna mówili oni jedynie o zrównaniu uprawnień w kwestii dziedziczenia i opieki nad chorymi partnerami, potem zaczęli domagać się normalnych ślubów, dziś zaś o homofobię oskarża się każdego, kto śmie kontestować prawa homoseksualistów do adopcji dzieci.

A to nie koniec roszczeń. Zaledwie kilka miesięcy temu szwedzki Główny Zarząd Opieki Społecznej i Zdrowotnej wystąpił z pomysłem prawnego umożliwienia homoseksualistom honorowego oddawania krwi. Zarząd argumentował przy tym, że obowiązujący w Unii Europejskiej dekret wykluczający homoseksualistów jako dawców krwi jest przejawem dyskryminacji ze względu na orientację seksualną.

Cały pomysł brzmi zaś tym bardziej upiornie, gdy uświadomimy sobie, że wśród części zachodnich gejów panuje swoista „moda” na świadome zarażanie się wirusem HIV (bo podobno tylko homoseksualista-nosiciel to prawdziwy gej). W tej sytuacji na szwedzkich pacjentów padł blady strach. Szef tamtejszego Związku Przemysłu Farmaceutycznego Richard Bergström stwierdził nawet, że jeśli ów chory pomysł zostanie zrealizowany, wówczas nikt nie będzie już chciał szwedzkiej krwi.

Na razie na szczęście kończy się jedynie na deklaracjach, ale uwaga – siły „postępu” nie śpią. Coraz wyraźniej też widać, że współczesna liberalna demokracja sukcesywnie ogranicza pola, na których chrześcijanie mogą działać bez konfliktu sumienia. Być może więc w imię walki z dyskryminacją – coraz bardziej dyskryminowane chrześcijaństwo stopniowo będzie musiało schodzić do podziemia.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki