Logo Przewdonik Katolicki

Znaki wiary

o. Stanisław Tomoń
Fot.

W okresie wakacji tysiące Polaków zwiedza kraje Europy. Można nas rozpoznać wszędzie: na fiordach Islandii, na karkołomnej, alpejskiej drodze u lodowca Pasterzy pod Grossglocknerem, i na gorących piaskach plaż Morza Śródziemnego. Po czym Polaków można rozpoznać? Nie mogę powiedzieć, że po samym tylko... noszeniu krzyżyka lub medalika. Bo i po... mowie! A myślę, że rozumiemy się...

W okresie wakacji tysiące Polaków zwiedza kraje Europy. Można nas rozpoznać wszędzie: na fiordach Islandii, na karkołomnej, alpejskiej drodze u lodowca Pasterzy pod Grossglocknerem, i na gorących piaskach plaż Morza Śródziemnego. Po czym Polaków można rozpoznać? Nie mogę powiedzieć, że po samym tylko... noszeniu krzyżyka lub medalika. Bo i po... mowie! A myślę, że rozumiemy się dobrze, po jakiej to mowie.

Wypoczynek wypoczynkiem, lecz coś w tym naszym patrzeniu na piękno przyrody czy zabytków w miastach Europy ciągle nam jakby „wpada w oko”. I to już nie jest tylko sam widok wszędobylskich braci Polaków. To nie on wprawia nas w zadziwienie. To jest jednak... coś innego! A cóż to takiego?

Otóż, z roku na rok, coraz bardziej i bardziej, na ulicach wielu europejskich miast jawi się naszym oczom widok kobiet... zakrywających twarz chustą – kwefem lub czarczafem. Ten wymagany przez islam sposób ubioru tychże kobiet może nie tylko intrygować. To jest faktycznie „znak czasu”. Przyznajmy szczerze – to jest prawdziwe wyzwanie dla chrześcijańskiej Europy! Wątku tego, bardzo przepraszam, kontynuował dalej nie będę – sygnalizuję go, a każdy może sam zobaczyć na własne oczy, co już się dzieje np. w ekonomicznie atrakcyjnych krajach Europy. Temat pozostawiam zatem pastoralnej trosce odpowiedzialnych za naszą chrześcijańską „praxis”.

Na co jeszcze innego mogę z otwartością zwrócić uwagę Czytelników katolickiego czasopisma? I to tak, żeby nie narazić się – z jednej strony – na zarzut nietolerancji, a – z drugiej – nie wzniecić krzyku o religijnej ksenofobii? A bardzo proszę, a na... mały krzyżyk. Albo na zwykły medalik, zwany dawniej szkaplerzem. Dlaczego na medalik? A dlatego, że jest on coraz częściej właśnie nienoszony! I to nienoszony przez wielu chrześcijan. I to zarówno przez starszych, jak i młodszych wiekiem.

Zanim więc dożyjemy czasu, aż nam ktoś z sąsiadów czy szefów w pracy powie: „Twój krzyżyk na szyi koliduje z aktualnymi normami współżycia społecznego”, zanim zostaniemy wezwani na rozprawę sądową za noszenie medalika w miejscu wykonywanej przez nas pracy – słowem – póki jeszcze możemy, to nośmy ten znak naszej wiary w naszej, chrześcijańskiej Europie!

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki