Wspólny mianownik w wierze

Refleksje po ekumenicznej pielgrzymce Od Jana do Piotra i Pawła z Magdeburga do Gniezna

Biskup prof. dr Wolfgang Huber przewodniczący Rady Kościoła Ewangelickiego w Niemczech:

Zdajemy sobie sprawę z rosnącej wspólnoty pomiędzy chrześcijanami w Polsce i Niemczech. Błędne obrazy i uprzedzenia należą do przeszłości. Zwracając się ku wielkim społecznym tematom odkryliśmy...
Czyta się kilka minut

Refleksje po ekumenicznej pielgrzymce „Od Jana do Piotra i Pawła” z Magdeburga do Gniezna

Biskup prof. dr Wolfgang Huber przewodniczący Rady Kościoła Ewangelickiego w Niemczech:

Zdajemy sobie sprawę z rosnącej wspólnoty pomiędzy chrześcijanami w Polsce i Niemczech. Błędne obrazy i uprzedzenia należą do przeszłości. Zwracając się ku wielkim społecznym tematom odkryliśmy to, co nas łączy. Musimy jednak równocześnie zainteresować się też tymi tematami, w których różnie rozkładamy akcenty albo idziemy odmiennymi drogami.

Aby ekumenia była wiarygodna, trzeba się porozumieć możliwie precyzyjnie tam, gdzie uprzednio nie można było się dogadać. Również ten krok musimy uczynić spokojnie i pewni siebie. Nie powinniśmy ulegać pokusie negacji drugiego dla wyostrzenia własnego obrazu. Dostrzegając różnice, nie tracimy przecież z pola widzenia wspólnego mianownika – tego, do którego mamy dostęp w wierze.

Droga wspólnoto, nawet bardzo udana pielgrzymka nie odpowie na wszystkie pytania. Odpowiedź możemy znaleźć u samego Jezusa Chrystusa. On jest poręczycielem wierności Bożej wobec wybranego ludu. On również za nas ręczy Bożą wiernością: za Kościołem składającym się z≈żydów i pogan, z katolików, protestantów i prawosławnych, z ludzi pielgrzymujących w poszukiwaniu Boga. Ufając Bogu możemy się nawrócić i pokładać nadzieję w Boże miłosierdzie, możemy się uchronić w głębi bogactwa leżącego w mądrości i w poznaniu Bożym.

Rafał Wichniewicz, uczestnik: Podczas pielgrzymki miałem wrażenie, że Niemcy cierpią. Przegrana wojna spowodowała cierpienie wielu Niemców, rozdzielenie rodzin – a przecież oni często nie byli winni działań hitlerowców. W gruncie rzeczy wojna skrzywdziła ludzi z obu naszych narodów, choć była to zupełnie inna krzywda. I widać było, jak współczesnym Niemcom zależało na tym, żeby się z nami porozumieć, żeby być z nami. Jeden z nich właściwie bez przerwy chodził ze słownikiem w dłoni, dopytując, jak prawidłowo wymówić to czy inne słowo, i koniecznie chciał się ich nauczyć. I udawało się – ale najważniejsze było to jego wielkie staranie...

Ks. Jan Kwiatkowski, organizator: Pielgrzymka pokazała nam, że największym naszym problemem nie jest wcale ekumenizm, ale relacje między Polakami i Niemcami. Bycie chrześcijaninem pomaga w spotkaniu tych dwóch narodów. Szedł z nami Horst, starszy pan o wielkiej kulturze osobistej, mający świadomość, że pochodzi z narodu, który wyrządził nam krzywdę. W poznańskiej katedrze zatrzymaliśmy się wszyscy przy kaplicy księży zamordowanych w Dachau. Horst stał przy mnie i miał łzy w oczach – widziałem, że przeżywa to, co się stało przed laty. Podałem mu wtedy rękę – i do dzisiaj czuję uścisk jego dłoni... Kiedy wyszliśmy z katedry, poklepał mnie po ramieniu i powiedział: Bóg zapłać. Oboje potrzebowaliśmy wyzwolenia z czysto historycznego myślenia. Przy tej kaplicy męczenników nie wyrzucaliśmy sobie nawzajem, z czyjej winy to się stało – ale wspólnie modliliśmy się za tych, którzy zginęli, i za ich oprawców.

Już w Gnieźnie spotkałem się z wymówkami jednej z kobiet, zaangażowanej w życie parafii. Mówiła: nie podoba mi się to, co ksiądz robi, Niemcy mi ojca zabili, nienawidzę Niemców. Pytałem wtedy, czy słyszy, co mówi? Czy mam nie rozmawiać dziś z Justusem, protestanckim pastorem, dlatego, że mój dziadek zginął na wojnie? Czy dlatego mam odrzucić skruchę Horsta? Nie na tym polega chrześcijaństwo! Ale ta rozmowa pokazała mi, że to właśnie starsi Polacy potrzebują tej pielgrzymki, to oni pierwsi powinni na nią iść i spotkać Niemców – którzy też są ludźmi, i też są chrześcijanami.

Artur Smyk, uczestnik: Poszedłem na tę pielgrzymkę, bo chciałem zobaczyć „normalnych” Niemców. Oni są przecież takimi samymi ludźmi, jak my – dlatego nie można mówić tylko o tym, co było między nami w historii trudne. Oczywiście, że są rzeczy, które nas różnią, i tego nie zmienimy. Ale przecież nie wszyscy muszą być jednakowi. Ważne, żebyśmy nie zamykali się w swoich krajach i chcieli się ze sobą spotykać.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 28/2007