Logo Przewdonik Katolicki

Ukochaj piękno!

o. Stanisław Tomoń
Fot.

Szanowni Państwo radźcie sobie dalej sami, beze mnie! mógłby nam dziś powiedzieć prof. Wiktor Zin. W pamięci milionów Polaków pozostaje jako ten, który na oczach telewidzów potrafił kilkoma pociągnięciami piórka, węgla i kredki ukazać... blask piękna. Jednakże to nie tylko sama warsztatowa sprawność rysownika, ogromna wiedza, niepospolity talent czy medialna osobowość...

Szanowni Państwo – radźcie sobie dalej sami, beze mnie! – mógłby nam dziś powiedzieć prof. Wiktor Zin. W pamięci milionów Polaków pozostaje jako ten, który na oczach telewidzów potrafił kilkoma pociągnięciami piórka, węgla i kredki ukazać... blask piękna.

Jednakże to nie tylko sama warsztatowa sprawność rysownika, ogromna wiedza, niepospolity talent czy medialna osobowość kazała nam z niecierpliwością oczekiwać na program telewizyjny Wiktora Zina z Krakowa, zatytułowany „Piórkiem i węglem”. To było również spotkanie z... kimś! Tak – z kimś, kto w zalewie propagandy autentycznie, wiarygodnie i prawdziwie zasługiwał na naszą uwagę, bo mówił prawdę. I umiał dostrzegać to, co było piękne.

„Ars longa vita brevis” /sztuka dłuższa, życie krótkie/ – mówi łacińskie przysłowie. Coś dobrego z tych spotkań z profesorem pozostało w nas nadal: uodparniającego na bezsens, na kłamstwo. I to na przekór brzydocie, bezguściu, kiczowi, tandecie, szmirze...

Profesor Wiktor Zin z pasją wychowywał do odbioru piękna. A kiedy milczano o historii polskiego ziemiaństwa, magnaterii i szlachty, ukazywał polskie rezydencje, kresowe dwory i dworki, ostoje polskiej mowy – rodowe zaścianki z Polesia, Podola, Wołynia. Uczył doceniania tego, co stanowiło Polskę. Kiedy trwała ideologiczna walka z religią, tradycyjnym sacrum Kościoła, rysował... kościółki, cerkiewki, przydrożne kapliczki i krzyże. Przywracał to, co tchnęło religijnością. Kiedy w Polsce Ludowej powstawały azbestowe blokowiska, sześcianiki domków z pustaków krytych eternitem, rysował swoje detale, widoki, fragmenty zabytkowej architektury. Owo pokazywanie wymiarów piękna było jego gestem sprzeciwu wobec tego, co antyludzkie, co jest przeciw człowiekowi, co jest nie do życia.

A jakim ubogaceniem była prowadzona przez profesora, równocześnie z rysowaniem obrazu, narracja, komentarz! Ot, tak lekko, śpiewnie, z typowym akcentem Kresowiaka płynęły jego słowa. I jeszcze raz – niby muśnięcie piórkiem – dopowiedzenie, tu konieczne, tam niezbędne, ale zawsze trafnie osadzone. I choć jeszcze jedno słowo profesora by usłyszeć...

Dla Jasnej Góry śp. profesor Wiktor Zin wykonał pięć prac projektowych. Za te rzeczy, i za tyle innych, które wykonał w ciągu swego życia dla nas – Kościoła w Polsce, racz mu dać Panie spokój... piękny!

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki