Na Starołękę można dojechać tramwajem, który z charakterystycznym zgrzytem zatrzymuje się na pętli. Stąd już niedaleko do mostu. Wchodzi się na niego w cieniu, niepozornym i wąskim chodnikiem, który łatwo przeoczyć w codziennym pośpiechu. Nagle przed wędrowcem otwiera się ogromna, przestrzenna perspektywa. Szeroki, ciągnący się w dal trakt mostu kolejowego, do którego „dolepiona” jest lekko skrzywiona kładka dla pieszych. Idąc nią, ma się wrażenie wielkiej niestabilności – jakby szło się po drewnianym mostku, rozpiętym na zdziczałych lianach w ogromnej przestrzeni lasów Amazonki. Tutaj Warta wydaje się ogromną rzeką. Doznanie to potęguje jej nieuregulowany brzeg, z którego w nurt wody wdzierają się bujne gałęzie drzew, zarośnięte mchami i porostami oraz kamienne cyple, na których przycupnęli nadrzeczni wędkarze i rybacy. Przechodzimy przez most, drgający niepokojąco, gdy jedzie przezeń pociąg, i wkraczamy w inny świat. Zamiast poprzemysłowego, zdewastowanego obszaru, jaki widzieliśmy na Starołęce, podziwiamy soczyście zieloną roślinność lasów Dębiny – pozostałości dawnej nadwarciańskiej puszczy, o której pisał m.in. Kraszewski w powieści piastowskiej „Lubonie”.
Jeśli zejdziemy na brzeg, co teraz jest już raczej niemożliwe, bo teren ten jest strzeżony ze względu na ujęcia wody pitnej dla miasta Poznania, zanurzymy się w pachnącej rzeką i leśną dziczą sennej otchłani, gdzie codzienne życie miasta ustępuje miejsca refleksji, wyciszeniu, zamyśleniu… Podnosząc w tym miejscu głowę, dostrzeżemy monstrualną konstrukcję mostu, przez który jeszcze przed chwilą przechodziliśmy. Powstał on w 1875 roku jako kolejowa przeprawa przez Wartę wraz z budową linii kolei kluczborskiej. Był największym mostem Poznania, wspartym na pięciu przęsłach, osiągającym długość 180 metrów. Oryginalnego charakteru przydawała mu łukowa, żelazna kratownica i masywne dźwigary wspornikowe. Po bokach mostu wzniesiono minitwierdze ze strzelnicami karabinowymi, do dziś pozostały ceglane tarasy, z których podziwiać można dostojny bieg rzeki. Do lata zeszłego roku wejścia na most od strony Starołęki strzegł też spichlerz z 1901 roku. Niestety, zabytkową, ceglaną budowlę o tajemniczym obliczu strawił pożar, którego łuna całą dobę górowała ponad horyzontem miasta, odbierając Poznaniowi kolejnego świadka minionej epoki.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!











