Logo Przewdonik Katolicki

Muzyka, która jest ziarnem

Hubert Kubica
Fot.

Prognoza pogody nie wróżyła niczego dobrego: lało przez cały dzień. Pięć minut przed rozpoczęciem koncertu rozpogodziło się i wyszło piękne słońce. Jak tylko muzycy schowali sprzęt grający, znów się rozpadało. Po prostu Pan Bóg chciał, aby zagrali... Profesjonalni wielkopolscy muzycy spotykają się na comiesięcznym wielbieniu Boga. Jak dotąd nie brakowało pieniędzy na organizację...

Prognoza pogody nie wróżyła niczego dobrego: lało przez cały dzień. Pięć minut przed rozpoczęciem koncertu rozpogodziło się i wyszło piękne słońce. Jak tylko muzycy schowali sprzęt grający, znów się rozpadało. Po prostu Pan Bóg chciał, aby zagrali...

Profesjonalni wielkopolscy muzycy spotykają się na comiesięcznym wielbieniu Boga. Jak dotąd nie brakowało pieniędzy na organizację koncertów oraz chętnych do gry artystów.

Na centralnych placach
Wszystko zaczęło się we wrześniu 2001 r., gdy z inicjatywy Leopolda (Poldka) Twardowskiego, muzyka jazzowego, i dominikanina o. Tomasza Nowaka OP odbyło się pierwsze muzyczne wielbienie Boga. Od tamtego czasu w ostatnie niedziele miesiąca zbierają się muzycy, dla których wielbienie to najczystsza, najprostsza i najbardziej bezinteresowna relacja z Panem Bogiem.

– Nikt nie pyta o ich relacje z Panem Bogiem czy z Kościołem. Ważne, że są na tyle otwarci, aby uznać swój talent muzyczny jako dar, którym mogą wielbić Boga. Muzyka jest bowiem dla artysty najbliższą, wypływającą z serca formą wyrażenia siebie – mówi o. Tomasz Nowak.

Na początku wielbienia odbywały się wyłącznie w kościele oo. Dominikanów. Od kwietnia 2003 r. w miesiącach letnich muzycy spotykają się na centralnych poznańskich placach, m.in. na pl. Wolności, Starym Rynku, pod Poznańskimi Krzyżami oraz w parku Wilsona. Od niedawna grają też w parafiach, m.in. w Koziegłowach czy Puszczykówku. Warto dodać, że w Niedzielę Palmową 2006 r. wielbienie odbyło się również w Krakowie.


Każdy może przyjść i wielbić Boga tak jak umie, dając wyraz radości z tego, że jest Jego dzieckiem

Siewcą jest Bóg
Początkowo organizatorzy myśleli, że taką formę jak muzyczne wielbienie powinni grać wyłącznie muzycy mocno związani z Bogiem. Okazywało się jednak, że większość z nich nie miała czasu. – Pan Bóg podsyłał nam wtedy muzyków, dla których wielbienie było często jedynym konkretnym wyrazem religijności. Najczęściej dzwonili do Poldka, mówiąc że chcieliby zagrać, a nam akurat brakowało basisty lub klawiszowca, więc było wolne miejsce. W ten sposób Pan Bóg prowadził ich ku nawróceniu. Sami mówią, że wielbienie prostuje ich myślenie o Bogu i o wierze. Mają potrzebę grania i śpiewania, choć czasem jest to ich jedyny przejaw wyrażania wiary w Boga. To czyste ziarno rzucone w ich serca – podkreśla o. Tomasz.

Rady ewangeliczne
Wielbienie powiązane jest z radami ewangelicznymi; czystością, ponieważ liderzy są przekonani, że samo uwielbianie Boga wystarczy. Nie potrzeba go łączyć z innymi modlitwami, promocjami różnych chrześcijańskich działań czy klasycznymi formami nauczania. Po drugie, ubóstwem, gdyż muzycy nie otrzymują z tego żadnych honorariów; grają wyłącznie dla Pana Boga. Cały dochód z płyt, które zostały wydane i są sprzedawane podczas koncertów, przeznaczony jest wyłącznie na organizowanie wielbienia. Po wtóre, posłuszeństwem Duchowi Świętemu – tam, gdzie On ich prowadzi, tam idą i grają.

Grupa chętnych do udziału w wielbieniu stale rośnie. W niedzielę 22 kwietnia na pl. Wolności grało ok. 30 osób, m.in. po raz pierwszy kwartet smyczkowy. – Nigdy nie jest tak, że wielbienie nie może się odbyć np. z braku muzyków. Obecnie mamy 3-4 osoby chętne do grania na jeden instrument, a przecież są to zapracowani ludzie. Niedziela jest natomiast często jedynym dniem, w którym mogą spotkać się z rodziną. To jeszcze jeden dowód na to, że Pan Bóg chce, abyśmy grali – dodaje o. Tomasz.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki