Znikający Poznań: La belle époque

Zagubić się w nieznanych przestrzeniach miasta, świadomie powędrować labiryntem zapomnianych ulic, ukryć się przed zgiełkiem w starych kamienicach, mrocznych klatkach schodowych, w próżni dawnych podwórek, które wypełnia niemal niesłyszalne echo dawnych dziesięcioleci...

Poznańska secesja. Wstydliwie zapomniana przez miasto obumiera, niczym stary powój pozbawiony słońca i wody,...
Czyta się kilka minut

Zagubić się w nieznanych przestrzeniach miasta, świadomie powędrować labiryntem zapomnianych ulic, ukryć się przed zgiełkiem w starych kamienicach, mrocznych klatkach schodowych, w próżni dawnych podwórek, które wypełnia niemal niesłyszalne echo dawnych dziesięcioleci...

Poznańska secesja. Wstydliwie zapomniana przez miasto obumiera, niczym stary powój pozbawiony słońca i wody, w cieniu ludzkiej beztroski i ignorancji. Ten kunsztowny styl, niezwykły i krótki epizod w dziejach architektury, rozwijał się przed stu laty w kilku fragmentach miasta – na Łazarzu, Jeżycach... Wzniesiono tam domy, których niespotykana stylistyka pozwoliła zaliczyć nowo projektowany Rezidenzstadt Posen, jak nazywano ówczesny Poznań, do nowoczesnych miast środkowej Europy. Nagle, na obrzeżach dotychczasowego miasta, zabudowano całe kwartały dopiero co wytyczonych ulic. Wzniesiono tam masywne kamienice, w abstrakcyjnych formach, o fantasmagorycznych fasadach, bogato zdobionych oniryczną ornamentyką. Domy te, przypominające raczej wielomieszkaniowe wille, tworzone były dla bogatej niemieckiej burżuazji. Miała ona zasiedlić Poznań, który po kilku dziesięcioleciach zastoju zaczął na początku XX wieku przemieniać się ze spacyfikowanej Festung Posen w cesarskie miasto rezydencjalne. Rozpoczął się czas beztroski, rozkwitu sztuk, budownictwa i kultury, nie na darmo nazywany w Europie La belle époque – piękną epoką. Ten ułudny czar prysnął jednak szybko – już w 1914 roku przerwał go wybuch Wielkiej Wojny. Secesyjne kamienice, szczęśliwie ulokowane w zwartej zabudowie miasta przetrwały także w czasie II wojny światowej. Po wojnie, wielkie, niemal 200-metrowe ekskluzywne apartamenty zostały podzielone przez tzw. kwaterunek. Wprowadzono do nich liczne rodziny i domy te, wbrew ich dawnej świetności, rozpoczęły długi, trwający do dziś czas agonii.

Podnieśmy głowy, przemierzając w codziennej krzątaninie ulice naszego miasta. Przeniknijmy stuletnie warstwy kurzu i brudu, spójrzmy na wysmakowane detale sztukaterii dumnych fasad, zagubmy wzrok w plątaninie miękkich i krzywych linii, przejrzyjmy się w tajemniczych maskach i spójrzmy na zmysłowe kobiece postaci zdobiące ściany tych gmachów... Odkryjmy zapomniany i znikający urok ostatniego wielkiego stylu w architekturze, który przed stu laty pojawił się też w Poznaniu. A martwy zegar słoneczny niech uświadomi nam, jak bezlitosne bywa przemijanie i obojętność.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 14/2007