Logo Przewdonik Katolicki

Cybercmentarze

Jadwiga Knie-Górna
Fot.

Na wirtualnym cmentarzu (conajmniej żenująca nazwa), na wirtualnym grobie możesz zapalić wirtualną świeczkę, złożyć wirtualne kwiaty i napisać wirtualne epitafium. Tego typu usługi oferują nam właściciele tychże serwisów, przekonując, że są one niemal wymogiem naszych czasów. W wygodnym fotelu, przy kawie lub herbacie, może też przy włączonym telewizorze lub radiu, bez wysiłku,...

Na wirtualnym cmentarzu (conajmniej żenująca nazwa), na wirtualnym grobie możesz zapalić wirtualną świeczkę, złożyć wirtualne kwiaty i napisać wirtualne epitafium. Tego typu usługi oferują nam właściciele tychże serwisów, przekonując, że są one niemal wymogiem naszych czasów.

W wygodnym fotelu, przy kawie lub herbacie, może też przy włączonym telewizorze lub radiu, bez wysiłku, za pomocą myszki możemy sobie poklikać i powspominać tych, których rzekomo tak kochaliśmy lub byli nam tak bardzo bliscy. Możemy, tylko czy później znajdziemy ochotę i czas, by zapalić realną świeczkę na realnym grobie, w realnym świecie? Niebezpiecznie zaczyna się zacierać granica między cyberprzestrzenią a naszym prawdziwym światem.

Cmentarz w wirtualnym świecie przetrwa do końca dziejów ludzkości dzięki Internetowi, który przechowa wspomnienia o nas i naszych bliskich – tak przekonuje jeden z założycieli wirtualnego cmentarza. Inny portal zapewnia, że jego działalność wręcz jest „misją” stworzenia możliwości uczczenia pamięci naszych zmarłych w nowoczesny i nieznany dotąd sposób. Kolejny przekonuje, że dzięki niemu nasza pamięć będzie trwać wiecznie... po czym na pierwszej stronie prowadzi swoisty ranking, kto wydał najwięcej pieniędzy na owym wirtualnym cmentarzu: globalnie, na świeczki, pomnik. Budzi to we mnie duże wątpliwości, o jakiego typu pamięć chodzi?

Tego typu witryny znane są w krajach Europy Zachodniej od kilku lat i jak zapewniają ich właściciele, cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Może i tak jest, tylko czy każda moda przychodząca z Zachodu jest warta naśladowania? Oferty naszych rodzimych wirtualnych cmentarzy są dość bogate, możemy na nich, prócz wirtualnych nagrobków, zamieścić także: zdjęcie zmarłej osoby, film nakręcony jeszcze za jej życia lub film z jej pogrzebu, a także jej głos. Zastanawiam się tylko po co, skoro te same zdjęcia czy filmy możemy obejrzeć sami, w skupieniu, bez zbędnej i krępującej obecności osób trzecich, na własnym odtwarzaczu video czy DVD. W cyberprzestrzeni proponuje nam się wirtualny spacer po alejkach wirtualnego cmentarza. Nie chcę nikogo urazić, ale poważne wątpliwości budzi we mnie stwierdzenie, że cyberprzestrzeń jest taką samą rzeczywistością, jak ta naturalna. Dlatego zanim wybierzemy się na taki spacer, warto byśmy się zastanowili, czy poczujemy tam ciepło i zapach palącego się wosku? Czy zaduma i modlitwa, jakie będą nam tam towarzyszyć, przypomną choć trochę te, które przeżywamy, stojąc nad prawdziwym grobem? Nie sądzę. Właściciel jednego z najstarszych naszych cybercmentarzy zapewnia, że wirtualne groby odwiedza prawie pół miliarda internautów z całego świata, bowiem jest to najłatwiejszy sposób podtrzymania pamięci o zmarłych. Trudno się z tym nie zgodzić, ale rodzi się automatycznie pytanie, czy nie jest to specyficzna forma promowania wygodnictwa i epigonizmu, na których można zarobić całkiem spore i bynajmniej niewirtualne pieniądze. Trudno także z nimi nie kojarzyć dość niezwykłej usługi oferowanej przez jeden z tych serwisów, ostatniego pożegnania polegającego na rozesłaniu... pośmiertnego e-maila czy też stworzeniu własnego epitafium, które po naszej śmierci zostanie wysłane pod wcześniej wskazane przez nas adresy e-mailowe. Duże zastrzeżenia wzbudza niewątpliwie fakt, że na niektórych z tych witryn obok siebie znajdują się wejścia na cmentarz ludzi, jak i zwierząt. Delikatnie mówiąc, można też mieć dość mieszane uczucia, gdy zobaczy się na jednej z takich stron linki typu: wróżka, horoskop i sennik obok linku cmentarza. Wędrując po cybercmentarzach, uwagę zwraca też chyba nieprzypadkowa zbieżność wszystkich tych portali – umieszczanie wirtualnych grobów wielu znanych i lubianych ludzi, w tym także naszego Ojca Świętego Jana Pawła II.

Niewątpliwie każdy z nas w inny sposób przeżywa śmierć bliskiej osoby i każdy z nas szuka swojego sposobu na ukojenie bólu po jej utracie. Tylko czy takie prawdziwe ukojenie da wirtualna przestrzeń?

Zmęczył mnie monitor komputera i cybercmentarze. Z ulgą oddycham świeżym powietrzem. Jakiś czas temu, w krótkim czasie straciłam trzy bardzo bliskie mi osoby, a przede wszystkim ukochaną mamę, i nie wyobrażam sobie, abym w tym wirtualnym: odczłowieczonym, pozbawionym piękna czterech pór roku, drzew, ptaków i zapachu ziemi mogła im postawić wirtualny nagrobek. Niewątpliwie problemem współczesności jest chroniczny brak czasu, który powoduje, że mamy wyrzuty sumienia, bo nie odwiedzamy grobów naszych bliskich tak często jakbyśmy tego chcieli. Może jednak zamiast wchodzić na cybercmentarze, lepiej wybrać się do pobliskiego kościoła, by w atmosferze modlitewnego skupienia zapalić świecę, symbol naszej pamięci o tych, których nadal kochamy, choć odeszli do Pana.

Ks. Wiesław Wenz – prorektor Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu prof. PWT, dr hab. nauk teologicznych

– Dla mnie cmentarz jest wyjątkowym i sakralnym miejscem, gdzie w sposób najgodniejszy możemy przebywać, właśnie ze względu na złożone tam doczesne szczątki naszych zmarłych. Tego nie można osiągnąć w żaden sposób w imaginowanej przestrzeni. Pojawiające się wirtualne groby, świece, cmentarze odbieram jako świadectwo, iż człowiek nadal pragnie pamiętać o zmarłych, może nawet z motywów wiary, ale jednak pozbawia się najbardziej wartościowego doświadczenia wewnętrznego i decyduje się je zmarginalizować. W konsekwencji grozi to przyjęciem postawy jakiegoś lekceważenia i obojętności wobec tych, których kochał bardziej, czy też może prowadzić do zaniku więzi miłości. Wirtualne propozycje z płatnymi grobami i świecami bez wątpienia wskazują na biznes, który chce zarobić na moralnej degradacji osoby ludzkiej i taką degradację – może nie wprost – proponuje. Dlatego zdecydowanie postrzegam taką praktykę jako niemoralną. Osobie wierzącej zależy, aby miejsce spoczynku miało wymiar sakralny, stąd ziemia czy grobowiec, gdzie nabożnie składamy ciała naszych zmarłych zostają poświęcone w liturgicznym obrzędzie.

Osoba wierząca nie opowiada się za wirtualną przestrzenią, w której niby dokonuje się coś, czy niby ma coś zaistnieć. Ważne jest realne miejsce i wydarzenie, które pozwala bezpośrednio doświadczyć wiary, a nie jej fikcyjności. Stąd wierzący, aby łączyć się ze swoimi zmarłymi nie potrzebuje fikcji, ale integrujących wydarzeń. Takim wydarzeniem może stać się codzienna modlitwa za zmarłych, która w wymiarze zbawczym jest postrzegana jako płonąca świeca miłości. Dlatego stawianie swoim bliskim wirtualnych grobów odbieram jako wyraźną niestosowność. Ci, którym zależy, aby wirtualne cmentarze dobrze prosperowały finansowo, szukają skutecznych i wyjątkowo nośnych medialnych argumentów. Takim jest na tych witrynach praktyka grobu Ojca Świętego. Jest to środek do zarobienia pieniędzy. Intencja wykorzystania grobu Jana Pawła II jest na pewno niemoralna, a więc zostaje odczytana w kategoriach nadużycia. Osobiście odbieram to jako wykorzystanie wyjątkowych uczuć milionów osób, nie tylko wierzących, dla których grób Jana Pawła II jest miejscem niepowtarzalnego obcowania z Tym Człowiekiem, zwłaszcza w klimacie wiary. Wirtualna przestrzeń nie może służyć do grzebania naszych zmarłych. Dla katolika cmentarz jest miejscem sprawowania liturgii, spotkania z Bogiem i człowiekiem oraz miejscem realizowania postawy wypływającej z żywej wiary. Cmentarz jest więc świątynią, w której zanosimy niepowtarzalną modlitwę wstawienniczą i nią ogarniamy również swoją realną przyszłość.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki