Logo Przewdonik Katolicki

Nocą na Woronicza

Łukasz Kaźmierczak
Fot.

Minister skarbu powołał Andrzeja Urbańskiego do rady nadzorczej TVP ok. godz. 17. Ta sama rada przed godz. 23 zdążyła odwołać Bronisława Wildsteina z funkcji prezesa TVP. Kilka chwil później świeżo mianowany członek rady nadzorczej został pełniącym obowiązki prezesa publicznej telewizji. O dymisji Bronisława Wildsteina mówiło się od dawna. Wniosek o jego odwołanie złożył...

Minister skarbu powołał Andrzeja Urbańskiego do rady nadzorczej TVP ok. godz. 17. Ta sama rada przed godz. 23 zdążyła odwołać Bronisława Wildsteina z funkcji prezesa TVP. Kilka chwil później świeżo mianowany członek rady nadzorczej został pełniącym obowiązki prezesa publicznej telewizji.

O dymisji Bronisława Wildsteina mówiło się od dawna. Wniosek o jego odwołanie złożył już w grudniu ub.r. członek rady nadzorczej TVP Robert Rynkun-Werner (z ramienia Samoobrony). Do tej pory rada nie mogła jednak głosować nad tym wnioskiem, ponieważ działała w niepełnym składzie (po objęciu przez Sławomira Skrzypka fotela prezesa NBP). Stało się to możliwe dopiero z chwilą powołania do rady nadzorczej Andrzeja Urbańskiego.

„Okoliczności, które zmusiły radę do odwołania prezesa Wildsteina, od ośmiu miesięcy były te same – nieradzenie sobie z bieżącą działalnością spółki, z zarządzaniem spółką, kiepskie wyniki – w telewizji spada oglądalność, spadają przychody” – tak Robert Rynkun-Werner argumentował to odwołanie. Odejścia Bronisława Wildsteina wielokrotnie domagali się przede wszystkim Andrzej Lepper i Roman Giertych. Z drugiej strony charyzmatyczny, słynący z niezależności i bezkompromisowości dziennikarz otaczany był „parasolem ochronnym” przez samego premiera Jarosława Kaczyńskiego. Bo tak jak lustracja polskiego Kościoła ma „twarz” ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, tak wśród osób świeckich jego odpowiednikiem był właśnie Bronisław Wildstein.

We wrześniu 2006 r. ta szczególna ochrona się skończyła. W jednym z wywiadów premier Kaczyński oświadczył wówczas, że choć wielokrotnie bronił Wildsteina przed współkoalicjantami, to więcej go już bronić nie będzie, bo ma dosyć sytuacji, w której jest oskarżany o upartyjnienie TVP, a „z drugiej strony, ta sama telewizja bardzo go atakuje”.

Nieoficjalnie mówi się, że bezpośrednią przyczyną, dla której Wildstein stracił swoje stanowisko, było niezadowolenie premiera z tego, w jaki sposób telewizja publiczna informowała o raporcie z likwidacji WSI.

Sam Wildstein uważa, że jego odwołanie to zwycięstwo zwolenników ręcznego sterowania TVP, bo od początku był niewygodny dla tej części PiS, która uważała, że telewizja publiczna powinna być sterowalnym instrumentem politycznym.

„Nie mogłem skończyć tego, co zacząłem i doprowadzić do momentu, gdy te zmiany byłyby bardziej widoczne. Ale to było wpisane w tę robotę. Ponieważ odwoływano mnie już paręset razy, więc wreszcie za którymś razem musiało się udać” – powiedział Wildstein.

Po odwołaniu Wildsteina, z pracy w TVP1 zrezygnowali m.in. Dominika Długosz i Jacek Karnowski (reporterzy polityczni „Wiadomości”) oraz Andrzej Mietkowski (szef Agencji Informacji TVP).

Zmiana na stanowisku prezesa TVP nie spodobała się także wielu politykom związanym z PiS. Krytykuje ją szefowa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Elżbieta Kruk, a także minister kultury Kazimierz Michał Ujazdowski, który obawia się, że odwołanie Wildsteina i powołanie Urbańskiego nie przyniesie zmian na lepsze w TVP. „Wildstein pokazał, że jest uczciwy i energiczny. Dobrze kierował TVP” – ocenił minister.

Swojego zadowolenia nie kryją za to politycy Samoobrony, LPR i SLD. Ich zdaniem, okres dziewięciomiesięcznych rządów Wildsteina w TVP był czasem straconym dla telewizji publicznej.

Obecny p.o. prezesa TVP Andrzej Urbański to dawny znany dziennikarz telewizyjny, a dziś jeden z najbliższych współpracowników prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Urbański od września ubiegłego roku doradzał prezydentowi w sprawach politycznych i społecznych. Wcześniej – od grudnia 2005 r. do czerwca 2006 r. – pełnił funkcję szefa Kancelarii Prezydenta.

Na stanowisko prezesa telewizji publicznej zostanie teraz rozpisany konkurs, w którym do 3 kwietnia będzie można składać oferty, po czym nastąpi otwarcie kopert i wstępne rozmowy z kandydatami. Głównym faworytem do objęcia fotela prezesa TVP pozostaje oczywiście Andrzej Urbański.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki