Logo Przewdonik Katolicki

"Normalny" rok

Krzysztof Skowroński
Fot.

Kończy się rok, jak zwykle nagle i niespodziewanie. Człowiek nie zdążył się przyzwyczaić do pisania daty do rzędu cyferek, które określają porządek czasu, a tu trzeba rok podsumować. To był rok, w którym była susza (lipiec) i powódź (sierpień), było i za zimno (marzec), i za ciepło (grudzień). To był rok, w którym było i dużo zmian (służby specjalne), i mało (gospodarka)....

Kończy się rok, jak zwykle nagle i niespodziewanie. Człowiek nie zdążył się przyzwyczaić do pisania daty do rzędu cyferek, które określają porządek czasu, a tu trzeba rok podsumować. To był rok, w którym była susza (lipiec) i powódź (sierpień), było i za zimno (marzec), i za ciepło (grudzień). To był rok, w którym było i dużo zmian (służby specjalne), i mało (gospodarka). To był rok, w którym wzrost gospodarczy galopował, ale galopowały też oskarżenia. To był rok, w którym rodziła się, ale nie urodziła IV Rzeczpospolita. To też był rok, w którym wygrała niechęć, w którym udało się politykom wmówić publiczności, że jedni przeciw drugim, a nie razem. To był rok skutecznego PR. To był rok, w którym jedni przestali myśleć, a inni nie zaczęli ufać. To był rok, w którym życiem politycznym i emocjami rządziła czwarta władza, w którym często świat słowa, świat wirtualny, świat politycznej fikcji zastępował realną ocenę. Można powiedzieć, że to był rok zwycięstwa słowa nad faktem. Taki zresztą jest porządek demokracji. Demokracja to walka na słowa, walka sztabów ludzi analizujących nastroje, poglądy i potrzeby ludzkie i po analizach budujących odpowiednie sentencje później wypowiadane przez polityków. Ten jest skuteczny, który skuteczniej wmówi swoje zdanie jak największej liczbie wyborców. To nie jest cecha naszych czasów. W Grecji sofiści byli mistrzami dowodzenia tez nieprawdziwych i nie najlepiej się to dla starożytnej Grecji skończyło. Ale przecież ludzie uczą się tylko na błędach własnych. Ta walka na słowa prowadzi do absurdów: afera taśm Begerowej została nazwana największą aferą, przy której blednie afera Rywina, a z drugiej strony – chciano opinii publicznej wmówić, że seksafera to zamach stanu. I tak w kółko. Opozycja pragnie, by Polacy uwierzyli, że Polską rządzą idioci i nieudacznicy, koalicja zaś, że po drugiej stronie są ludzie złej woli – zdrajcy (to przesada). Obie strony wkładają całą swoją energię w walkę słów, a opinia publiczna twardo stoi przy swoim (patrz sondaże). Mogłoby być inaczej i każdy uczestnik sporu szczerze chce by było inaczej, tylko za nim stanie się to inaczej, trzeba zmieść z powierzchni ziemi swojego przeciwnika. Bo to przecież zawsze przeciwnik jest winny. Ja nigdy nie mam belki w moim oku, a przeciwnik ma i belkę, i źdźbło. Ta kłótnia oczywiście niczemu nie służy. Ta kłótnia zabija radość, mgłą spowija i zniechęca tworząc w świecie aurę, w której zła fikcja wypiera dobrą nowinę. To zresztą nie jest polską specyfiką. Politycy wiedzą, że im gorzej jest na świecie, tym bardziej są potrzebni, dlatego ustawiają generatory zła i dorzucają tam ciągle nowego paliwa – ale może piszący te słowa niepotrzebnie uwierzył w ich nadzwyczajną moc. Przecież wiadomo, że huk tworzony przez człowieka z kosmicznego punktu widzenia jest nieskończenie mniejszy niż tupot nóg mrówki idącej po ścianie. A nad tym wszystkim jest jeszcze Pan. Szczęśliwego Nowego Roku, w którym słuchajmy „tych, co błogosławią, a nie tych, co złorzeczą”.

Tylko jak? Jeśli chodzi o politykę, to nie był zwykły rok. Wszystkiego było więcej. Więcej krzyku, więcej huku, więcej zmian, a może zostawić go bez bilansu i uznać, że był to zwykły rok wolnej Polski: kłótnie, afery, złe słowa i oskarżenia – normalność odbudowywanego państwa.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki