Ale to nie o to chodzi…

Zacząłem kilka dni temu oglądać jakąś debatę polityczną w TVP. Rzecz dotyczyła polityki i Kościoła, a rozpoczęła się diagnozą dotyczącą Radia Maryja jego zaangażowania na rzecz konkretnych opcji politycznych, źródeł finansowania przez Totalizator Sportowy, konfliktu z Episkopatem Pierwszy mówił red. Michalkiewicz, który zwrócił uwagę na to, że także Tygodnik...
Czyta się kilka minut

Zacząłem kilka dni temu oglądać jakąś debatę polityczną w TVP. Rzecz dotyczyła polityki i Kościoła, a rozpoczęła się diagnozą dotyczącą Radia Maryja – jego zaangażowania na rzecz konkretnych opcji politycznych, źródeł finansowania przez Totalizator Sportowy, konfliktu z Episkopatem… Pierwszy mówił red. Michalkiewicz, który zwrócił uwagę na to, że także „Tygodnik Powszechny” optuje od lat na rzecz konkretnych opcji politycznych i osób, że środowisko „Tygodnika” jest finansowane przez Fundację Batorego, że bodajże jest ten periodyk współfinansowany przez „Agorę” itd. Ripostą, ze strony przedstawiciela środowiska „Tygodnik” – „Znak”, była odpowiedź: „Ależ dobrze wiemy, że nie o to tutaj chodzi, ale idzie o rzecz zupełnie inną…”. I debata potoczyła się dalej.

Jakże cudowną moc ma to zdanie: „Ależ dobrze wiemy, że nie o to tutaj chodzi…”, „ależ rzecz dotyczy czegoś zupełnie innego”… Wydaje mi się, że te słowa budują to, co nazywane bywa (nadmiernie) dialogiem, dyskusją bądź debatą. Podejrzewam, że w rozmowach wokół montowanej koalicji ktoś co jakiś czas wypowiada zdanie: „Ależ dobrze wiemy, że nie o to tutaj chodzi”. Nie chodzi zatem o budżet, ale o czyjegoś dziadka, nie chodzi o stabilizację polityczną, ale o przeszłość jakiegoś warchoła – lidera partii, nie chodzi o…, ale o…

Oczywiście, być może, że w sporach wokół toruńskiego Radia nie chodzi o to, co jest prezentowane (zaangażowanie, finanse, autonomia wobec głosów niektórych biskupów), ale… to właśnie te argumenty są przedstawiane. O nie najpierw chodzi. A skoro tak, to warto podjąć dyskusję, czy bardziej czyste są pieniądze Fundacji Batorego, czy Totalizatora Sportowego, czy popieranie Unii Demokratycznej (a była taka formacja) jest bardziej katolickie niż wsparcie PiS.

Warto może na marginesie zapytać, dlaczego w czasie, gdy jeden z biskupów grzmi, że księża i Kościół nie powinni angażować się w politykę, tak by użyczać autorytetu Kościoła konkretnym opcjom i partiom, inny biskup wyraźnie mówi: „ten nie może być wicepremierem…”. Oczywiście, rozumiem: „dobrze wiemy, że nie o to tutaj chodzi…”. No to o co?...

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 5/2006