Zapalona żagiew...

Chociaż mija już ponad tydzień od dnia, w którym obchodziliśmy 50. rocznicę Jasnogórskich Ślubów Narodu i chociaż w jednym z ostatnich numerów Przewodnika w obszernym artykule opisano genezę i przebieg tamtej uroczystej chwili, to jednak ranga wydarzenia każe jeszcze raz do niego wrócić. Tym bardziej że Jasnogórskie Śluby stały się owym fundamentem, na którym reszta...
Czyta się kilka minut

Chociaż mija już ponad tydzień od dnia, w którym obchodziliśmy 50. rocznicę Jasnogórskich Ślubów Narodu i chociaż w jednym z ostatnich numerów „Przewodnika” w obszernym artykule opisano genezę i przebieg tamtej uroczystej chwili, to jednak ranga wydarzenia każe jeszcze raz do niego wrócić. Tym bardziej że Jasnogórskie Śluby stały się owym fundamentem, na którym reszta miała być odbudowana i dały początek wielkiej pracy całego Kościoła, która przybrała postać dziewięcioletniej Wielkiej Nowenny.

Opierając program odnowy moralnej narodu na fundamencie pobożności maryjnej, kardynał Wyszyński wpisywał się w swoistą intuicję Polaków, którzy w różnych przełomowych i ważnych momentach właśnie u Maryi szukali ratunku. Tę intuicję warto przypomnieć, bowiem ciągle stoimy na rozdrożu dróg i szukamy rozwiązań godnych wielowiekowej tradycji, o której wspominał Sienkiewicz w „Potopie”, w powieści pisanej ku pokrzepieniu serc: „Jakkolwiek naród nasz nisko upadł, jakkolwiek w grzechu brodzi, to przecież i w grzechu samym jest granica, której nie śmiałby przestąpić. Pana swego opuścił, Rzeczpospolitej odstąpił, ale Matki, patronki i Królowej czcić nie zaniechał. Szydzi z nas i pogardza nieprzyjaciel pytając co nam z dawnych cnót pozostało. A ja odpowiem: wszystkie zginęły, jednak coś jeszcze pozostało, bo pozostała wiara i cześć dla Najświętszej Panny, na którym to fundamencie reszta odbudowana być może...”. Ta wiara w mocny fundament budowania, jakim może być cześć do Matki Bożej, w historii naszego narodu wiele razy istotnie się sprawdzała. Wystarczy wspomnieć wzywaną pod Grunwaldem Bogurodzicę czy Jasnogórską Panią broniącą przed szwedzkim potopem albo Tę, która była sprawczynią „Cudu nad Wisłą” czy wreszcie Tę, której ikonę wieszano na bramach Stoczni Gdańskiej w pamiętnych dniach sierpniowej jutrzenki wolności i rodzącej się „Solidarności”.

Warto to przypominać i warto o tym pamiętać. I chociaż przyszły przewidziane przez umierającego Prymasa „nowe czasy, które wymagają nowych świateł, nowych mocy, to Bóg je da w swoim czasie. Pamiętajmy – mówił Prymas – [Matka Najświętsza] nie będzie słabsza w Polsce, choćby ludzie się zmienili”. Trzeba tylko takiego Jej zawierzenia, jakiego świadectwo dał nam on sam.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 36/2006