Logo Przewdonik Katolicki

Panie, dobrze jest nam tu być

Jan Pospieszalski
Fot.

Sytuacja, w jakiej znaleźli się apostołowie na Górze Przemienienia Pańskiego, obnaża swoistą bezradność człowieka wobec Majestatu Boga. Ewangeliści w bardzo podobnych słowach opisują uczucia Piotra i towarzyszy. Jest to mieszanina zachwytu, szczęścia i lęku. Apostołowie czują, że stają wobec rzeczywistości, która ich przekracza. To, czego doświadczają, angażuje ich zmysły:...

Sytuacja, w jakiej znaleźli się apostołowie na Górze Przemienienia Pańskiego, obnaża swoistą bezradność człowieka wobec Majestatu Boga. Ewangeliści w bardzo podobnych słowach opisują uczucia Piotra i towarzyszy. Jest to mieszanina zachwytu, szczęścia i lęku. Apostołowie czują, że stają wobec rzeczywistości, która ich przekracza. To, czego doświadczają, angażuje ich zmysły: widzą olśniewający blask, słyszą przedziwny głos, w końcu kryją głowę padając na twarz.

Przerażony Piotr mimo wszystko chce być aktywny, stara się jakoś odpowiedzieć na sytuację, w której się znalazł. W staropolskim tłumaczeniu mówi: „uczyńmy trzy przybytki” – czyli świątynie. Dziś czytamy „namiot”, ale pewnie chodzi tu o ozdobny baldachim, który zakrywał Arkę Przymierza.

Uczniowie przy spotkaniu z przekraczającym wszelką miarę Bożym Majestatem wiedzą, że nie można pozostawać w bezczynności. Mimo ludzkiej ograniczoności czują, że jedyną możliwą w tej sytuacji odpowiedzią jest troska o Kult Boży.

Doświadczenie Nieba, niewypowiedziany blask, przejmujące uczucie szczęścia, które chciałoby się przedłużyć w nieskończoność, dostępne jest dziś i nam w Eucharystii. Na Eucharystyczne Przemienienie Pańskie, możliwe dla nas każdego dnia, możemy – jak wtedy Piotr – reagować dziś dbałością o piękno liturgii.

Świadomość ograniczoności naszych zmysłów i tęsknota za niebiańskim szczęściem, a przede wszystkim poczucie, że stajemy wobec rzeczywistości, której nie możemy sprostać, że to, co się dzieje na ołtarzu, nas przekracza – w jakiś naturalny sposób owocuje postawą dbałości o Kult Boży.

Sam jestem świadkiem, jak taka postawa potrafi przynosić również konkretne, bardzo wymierne owoce.

Właśnie 26 lipca zakończyły się czwarte warsztaty śpiewu liturgicznego w Iwieńcu na Białorusi. Od czterech lat schola z warszawskiej parafii św. Tomasza Apostoła na Imielinie, wraz z przyjaciółmi, organizuje w klasztorze oo. Franciszkanów w Iwieńcu tygodniowe spotkania dla młodzieży z Białorusi. W zasadzie chodzi o śpiew. Większość czasu wypełniają próby czterogłosowego chóru i przygotowanie wieczornej Eucharystii. W programie ćwiczymy tradycyjne pieśni liturgiczne, trochę z Taizé i przede wszystkim w tłumaczeniu na język białoruski – młodych polskich autorów: Pawła Bębenka, Jacka Sykulskiego, Piotra Pałki, Dawida Kusza.

Ale jakoś tak się dzieje, że w trakcie Mszy św. piękno tych pieśni staje się tylko narzędziem, którego nasze ograniczone zmysły potrzebują, by doświadczyć czegoś, co wyrazić już nie jest tak łatwo.

Obserwując, jak każdego roku wzrasta liczba uczestników, patrząc na kolejki do konfesjonałów, widząc łzy podczas pożegnania, czuję, że młodzi Białorusini chcą jakby potwierdzić słowa Piotra „Panie, dobrze jest nam tu być...”

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki