Moc jest z nami

W kwietniu 1986 roku byłem bardzo przestraszonym nastolatkiem, który stał się ofiarą partyjnej kampanii dezinformacyjnej i następującej po niej zbiorowej paniki. Do dziś pamiętam też obrzydliwy smak płynu lugola. Jednak dwadzieścia lat po katastrofie w Czarnobylu świat otrząsnął się z tamtej tragicznej lekcji i uwierzył, że przyszłość może należeć do energii jądrowej.



Błąd...
Czyta się kilka minut

W kwietniu 1986 roku byłem bardzo przestraszonym nastolatkiem, który stał się ofiarą partyjnej kampanii dezinformacyjnej i następującej po niej zbiorowej paniki. Do dziś pamiętam też obrzydliwy smak płynu lugola. Jednak dwadzieścia lat po katastrofie w Czarnobylu świat otrząsnął się z tamtej tragicznej lekcji i uwierzył, że przyszłość może należeć do energii jądrowej.

Błąd człowieka, wady konstrukcyjne, brak dostatecznych zabezpieczeń – to były główne przyczyny, dla których w nocy 26 kwietnia 1986 roku doszło do śmiercionośnego wycieku w czarnobylskiej elektrowni jądrowej. Przez kilka tygodni radzieckie władze na czele z „postępowym” Michaiłem Gorbaczowem milczały, skazując tysiące ludzi na śmiertelne napromieniowanie. Ile dokładnie osób zginęło, nie wiadomo do dziś. Według szacunkowych danych ukraińskiego Greenpeace – a są one uznawane za najbardziej wiarygodne – śmierć poniosło do tej pory 30 tys. osób. Część napromieniowanych jednak dopiero umrze...

Spokojnie, to tylko awaria

Na świecie działa dziś 450 elektrowni atomowych, z czego połowa w Europie. W odległości do 300 km od granicy Polski znajduje się 27 bloków atomowych. Elektrownie jądrowe mają m.in. Czesi, Słowacy i Niemcy. Ukraina dysponuje 15 czynnymi reaktorami atomowymi w większości pamiętającymi jeszcze czasy ZSRR, podobnie jak sukcesywnie wygaszana elektrownia w litewskim Ignalinie.

Coraz więcej państw znów buduje elektrownie atomowe. Czyni tak nawet arcyekologiczna Finlandia. Dziś są to elektrownie zupełnie nowego typu, w których działają rozbudowane systemy bezpieczeństwa, w niczym nieprzypominające feralnego czarnobylskiego kolosa.

Ale nawet nowoczesne elektrownie psują się co jakiś czas. Otwarta w 2000 roku kosztem 3 mld dolarów elektrownia w czeskim Temelinie, w ciągu pięciu lat zanotowała aż osiemdziesiąt awarii.

Co ciekawe, pomimo protestów ekologów, zdaniem naukowców to właśnie ekologia w największej mierze przemawia za energetyką jądrową. Elektrownie atomowe mają bowiem nad cieplnymi tę przewagę, że emitują mniej zanieczyszczeń i nie powodują efektu cieplarnianego.

Teraz my

– Energia jądrowa jest najbardziej czystym, ekologicznym, oszczędnym i bezpiecznym sposobem wykorzystania energii – uważa prof. Jerzy Niewodniczański, prezes Państwowej Agencji Atomistyki. Według niego, choć na razie popyt na energię jest w naszym kraju niewielki (wykorzystujemy zaledwie 3800 kWh na osobę rocznie), to jednak jak pokazują obliczenia, za 20-25 lat zapotrzebowanie niemal się podwoi. A wtedy pojawi się problem.

Bo na dłuższą metę nie jesteśmy w stanie utrzymać ani tym bardziej zwiększyć obecnego wydobycia węgla. Przy znikomych krajowych złożach gazu i ropy pozostajemy więc skazani na zwykle niestabilnych i monopolistycznych dostawców. Inaczej wygląda sprawa z rynkiem uranu – bardzo dużym, a zarazem zróżnicowanym, na którym ceny można przewidzieć na kilkanaście lat naprzód.

– Dzisiejsze nadmierne spalanie gazu i ropy przywodzi na myśl założenie, że po nas już tylko potop. A przecież potomni mogą wykorzystać gaz i ropę do lepszych celów niż my. Zwykła elektrownia węglowa o mocy 1 GW potrzebuje trzech pociągów węgla dziennie. Tymczasem zapotrzebowanie elektrowni jądrowej o tej samej mocy to jeden wagon paliwa rocznie. Poza tym uranu nie możemy użyć do niczego innego, jak tylko do produkcji energii – wylicza prof. Niewodniczański.

Dlatego kolejne rządy od dawna przymierzają się do budowy elektrowni jądrowej w Polsce.

– Gdybym miał dziś wskazać potencjalną lokalizację, byłyby to północne rejony naszego kraju, bo tam występuje największe zapotrzebowanie energetyczne. Wstępne zainteresowanie wyraziło kilka gmin. Natomiast najlepiej, najszybciej i najtaniej byłoby, gdyby nasz kraj zainwestował w planowaną nową elektrownię jądrową w litewskim Ignalinie, a potem dopiero zbudował elektrownię jądrową na naszym terytorium – mówi prof. Niewodniczański.

Zainteresowanie tym pomysłem zadeklarowały już Polskie Sieci Elektroenergetyczne, a także sami Litwini. Jest więc całkiem prawdopodobne, że już za kilkanaście lat w polskich domach popłynie prąd zasilany z elektrowni jądrowej.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 17/2006