Od początku myśli filozoficznej daje się zauważyć spór o to, czy dobro ma charakter względny, czy bezwzględny. Pierwsza filozoficzna nauka na temat źródła i natury dobra głosi, że „człowiek jest miarą dobra”. Warto zauważyć, że w konsekwencji oznacza to, że człowiek sam siebie uczynił źródłem bytu i dobra, jest jego kreatorem, a przez to staje ponad dobrem i ponad bytem. Ta zasada pojawiła się w szkole sofistów w V w. przed Chr., kiedy to zerwano z jońskimi filozofami przyrody i podjęto próbę bycia po prostu autentycznymi filozofami. Z tego czasu pochodzi słynne zdanie Sekstusa Empiryka, że „człowiek jest miarą wszystkich rzeczy: istniejących, dlatego, że istnieją, nieistniejących, dlatego, że nie istnieją”. Sama zaś zasada homo mensura (człowiek jest miarą), sformułowana przez Protagorsa, stała się nie tylko zasadą istnienia rzeczy, ale i zasadą dobra. Platon w „Teajtecie” w następujący sposób skomentował zasadę homo mensura: Protagoras twierdzi, że „jaką się każda rzecz wydaje, taką też i jest dla mnie, a jaką wydaje się tobie, taką jest znowu dla ciebie”. […] „Dobro to jest coś, co się [...] mieni różnymi barwami, coś różnorakiego” – dodaje Platon słowami Protagorasa.
Arystoteles zasadę tę skomentował w XI księdze „Metafizyki”: „Człowiek jest miarą wszystkich rzeczy, a to oznacza tyle, że co się komu wydaje, to z całą pewnością jest i w rzeczywistości. Jeśli tak, to wynika, że to samo jest i nie jest, że to samo jest dobre i złe, i że podobnie prawdziwe są wszystkie przeciwstawne wypowiedzi, jako że częstokroć jednym wydaje się coś piękne, innym zaś nie, a miarą jest to, co się komu wydaje”.
Powstała w ten sposób relatywistyczna koncepcja dobra bez większego trudu znalazła swoje miejsce w dziejach etyki. Na szczęście niecałkowicie.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









