Logo Przewdonik Katolicki

Drogi pojednania

Krzysztof Ołdakowski SJ
Fot.

W tegorocznym orędziu na Wielki Post Ojciec Święty wzywa do promocji autentycznego i pełnego rozwoju. Kościół, oświecony paschalnym światłem, wie, że sprzyjanie pełnemu rozwojowi wymaga, aby miarą naszego spojrzenia na człowieka było spojrzenie Chrystusa. Spojrzenie Chrystusa pozwala zobaczyć w człowieku kogoś więcej niż konkurenta czy przeciwnika politycznego....

W tegorocznym orędziu na Wielki Post Ojciec Święty wzywa do promocji autentycznego i pełnego rozwoju. „Kościół, oświecony paschalnym światłem, wie, że sprzyjanie pełnemu rozwojowi wymaga, aby miarą naszego «spojrzenia» na człowieka było spojrzenie Chrystusa”. Spojrzenie Chrystusa pozwala zobaczyć w człowieku kogoś więcej niż konkurenta czy przeciwnika politycznego. Spojrzenie Chrystusa nikogo nie odrzuca, nie potępia, ale dostrzega w każdym człowieku jedyną, niepowtarzalną istotę, jakby „cały świat”.

Papież Benedykt XVI przypomina: „Pierwszym wkładem, jaki wnosi Kościół w rozwój człowieka i ludów, nie są środki materialne czy rozwiązania techniczne, ale głoszenie prawdy Chrystusa, która kształtuje sumienia i uczy autentycznej godności osoby i pracy, sprzyjając kształtowaniu się kultury, która prawdziwie odpowiada na wszystkie pytania człowieka”. Należą do nich pytania o sens życia, o sens przemijania i śmierci, o wartość istnienia i istotę szczęścia. Czy my w naszych środowiskach, rodzinach i wspólnotach budujemy kulturę, w której te pytania są obecne, i czy pomagamy sobie udzielać odpowiedzi, tak aby zaspokajała nasze najgłębsze aspiracje?

Jest jeszcze jeden wymiar nawrócenia, o którym mówi tegoroczny list Ojca Świętego. Dotyczy on osobistego zaangażowania w sprawy innych ludzi.

„Wobec strasznego wyzwania, jakim jest ubóstwo wielkiej części ludzkości, obojętność i zamknięcie się we własnym egoizmie stanowią niedopuszczalne przeciwieństwo «spojrzenia» Chrystusa. W czasach globalnej zależności, można dojść do wniosku, że żaden ekonomiczny, socjalny czy polityczny plan działania nie zastąpi owego daru z siebie dla drugiego, w którym wyraża się miłosierna miłość”. Warto o tym pamiętać, w czasie gdy odpowiedzialność za innych: ubogich i pokrzywdzonych staramy się przerzucać na barki wyspecjalizowanych instytucji charytatywnych, fundacji i innych profesjonalistów. Nic i nikt nie zastąpi spontanicznego odruchu serca. To coś najbardziej ludzkiego w nas. Od tego, czy go usłyszymy i pozwolimy mu się wyrazić zależy, czy naprawdę zdamy egzamin z naszego człowieczeństwa.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki