Logo Przewdonik Katolicki

Najsłabsze ogniwo demokracji

ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz TCHR
Fot.

Pisząc te słowa w dniu, w którym sąd po raz pierwszy poważył się potraktować dość poważnie hierarchów lewicy, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że właśnie ta formacja stanowi najsłabsze ogniwo i demokracji, i ewolucji. Oto bowiem wpadł mi w ręce fragment wypowiedzi (niedawnej) p. min. Jarugi-Nowackiej, zaniepokojonej programem p. Pospieszalskiego "Warto rozmawiać". Program pokazuje...

Pisząc te słowa w dniu, w którym sąd po raz pierwszy poważył się potraktować dość poważnie hierarchów lewicy, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że właśnie ta formacja stanowi najsłabsze ogniwo i demokracji, i ewolucji. Oto bowiem wpadł mi w ręce fragment wypowiedzi (niedawnej) p. min. Jarugi-Nowackiej, zaniepokojonej programem p. Pospieszalskiego "Warto rozmawiać". Program pokazuje naocznie absurdy pań profesorek i senatorek walczących o prawa do aborcji dzieci i promocji gejów, pokazuje bełkotliwe wypowiedzi feministek i absurdalne głosy panów polityków, z reguły o orientacji lewicowej. Czyni to jednak w otwartej debacie, szczodrze pozwalając wypowiadać poglądy zainteresowanym.
Z reguły jest tak, że jeśli jestem na przykład za życiem nienarodzonych, to oburza mnie bezczelność zwolenników aborcji. Nie mogę być w tej kwestii pluralistą, tak jak nie mógłbym zaakceptować w sobie tego, by być i rozsądnym, i rozsądnym inaczej. W imię niemożności pogodzenia sprzeczności - jestem więc jednostronny. Otóż zdaniem p. minister Jarugi-Nowackiej "obywatele, którzy płacą abonament na funkcjonowanie TVP, mają prawo dbać, by media publiczne były miejscem ścierania się opinii, a nie prezentowania jednostronnych poglądów". Rozumiem, że pani minister lubi się ścierać np. na temat czy ziemia się kręci, czy nie, czy Holocaust miał miejsce, czy też był fikcją i chce pełnego pluralizmu tych opinii. Czyli chce nonsensu.
Problemem jednak jest to, że uważa także, iż "program "Warto rozmawiać", gdy był nadawany w Telewizji Puls, pokazującej świat z perspektywy Kościoła katolickiego, był uprawniony. W telewizji publicznej już nie". To bardzo znamienna wypowiedź. Otóż telewizja publiczna, a może życie publiczne, jest dla tych, co są za normą i patologią, dobrem i złem, sensem i bezsensem. Jednocześnie. Ci, co szukają normy, dobra i sensu - winni zamknąć się w getcie katolicyzmu. Cóż, w pewnym sensie, trudno o bardziej pochlebną opinię dla nas, wierzących i szukających prawdy.
W imię jednak kształtu życia publicznego uważam, że wyeliminować trzeba z niego przede wszystkim najsłabsze ogniwa tego życia - zwłaszcza, że są bezmyślne.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki