Najsłabsze ogniwo demokracji

Pisząc te słowa w dniu, w którym sąd po raz pierwszy poważył się potraktować dość poważnie hierarchów lewicy, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że właśnie ta formacja stanowi najsłabsze ogniwo i demokracji, i ewolucji. Oto bowiem wpadł mi w ręce fragment wypowiedzi (niedawnej) p. min. Jarugi-Nowackiej, zaniepokojonej programem p. Pospieszalskiego "Warto rozmawiać". Program pokazuje...
Czyta się kilka minut

Pisząc te słowa w dniu, w którym sąd po raz pierwszy poważył się potraktować dość poważnie hierarchów lewicy, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że właśnie ta formacja stanowi najsłabsze ogniwo i demokracji, i ewolucji. Oto bowiem wpadł mi w ręce fragment wypowiedzi (niedawnej) p. min. Jarugi-Nowackiej, zaniepokojonej programem p. Pospieszalskiego "Warto rozmawiać". Program pokazuje naocznie absurdy pań profesorek i senatorek walczących o prawa do aborcji dzieci i promocji gejów, pokazuje bełkotliwe wypowiedzi feministek i absurdalne głosy panów polityków, z reguły o orientacji lewicowej. Czyni to jednak w otwartej debacie, szczodrze pozwalając wypowiadać poglądy zainteresowanym.

Z reguły jest tak, że jeśli jestem na przykład za życiem nienarodzonych, to oburza mnie bezczelność zwolenników aborcji. Nie mogę być w tej kwestii pluralistą, tak jak nie mógłbym zaakceptować w sobie tego, by być i rozsądnym, i rozsądnym inaczej. W imię niemożności pogodzenia sprzeczności - jestem więc jednostronny. Otóż zdaniem p. minister Jarugi-Nowackiej "obywatele, którzy płacą abonament na funkcjonowanie TVP, mają prawo dbać, by media publiczne były miejscem ścierania się opinii, a nie prezentowania jednostronnych poglądów". Rozumiem, że pani minister lubi się ścierać np. na temat czy ziemia się kręci, czy nie, czy Holocaust miał miejsce, czy też był fikcją i chce pełnego pluralizmu tych opinii. Czyli chce nonsensu.

Problemem jednak jest to, że uważa także, iż "program "Warto rozmawiać", gdy był nadawany w Telewizji Puls, pokazującej świat z perspektywy Kościoła katolickiego, był uprawniony. W telewizji publicznej już nie". To bardzo znamienna wypowiedź. Otóż telewizja publiczna, a może życie publiczne, jest dla tych, co są za normą i patologią, dobrem i złem, sensem i bezsensem. Jednocześnie. Ci, co szukają normy, dobra i sensu - winni zamknąć się w getcie katolicyzmu. Cóż, w pewnym sensie, trudno o bardziej pochlebną opinię dla nas, wierzących i szukających prawdy.

W imię jednak kształtu życia publicznego uważam, że wyeliminować trzeba z niego przede wszystkim najsłabsze ogniwa tego życia - zwłaszcza, że są bezmyślne.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 6/2005