Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy

W codziennym życiu niejednokrotnie kierujemy się ciekawością. W sprawach wiary, niestety, tej ciekawości często nam brakuje



Jedną z rzeczywistości, która niezwykle rozbudza ciekawość, zwłaszcza ludzi młodych, jest świat Internetu.

Serfowanie po Sieci zajmuje im niekiedy długie godziny, gdyż poszczególne informacje są ze sobą połączone i zachęcają, by iść wciąż głębiej...
Czyta się kilka minut

W codziennym życiu niejednokrotnie kierujemy się ciekawością. W sprawach wiary, niestety, tej ciekawości często nam brakuje

Jedną z rzeczywistości, która niezwykle rozbudza ciekawość, zwłaszcza ludzi młodych, jest świat Internetu.

Serfowanie po Sieci zajmuje im niekiedy długie godziny, gdyż poszczególne informacje są ze sobą połączone i zachęcają, by iść wciąż głębiej i głębiej. Gdy nie ma już nic nowego, zawsze można rozpocząć wędrówkę od nowa.

Ciekawość jest jedną z tych cech naszej natury, które prowadzą tak do odkrycia rzeczy wielkich i dobrych, jak i do tego, co złe i co może człowieka umniejszyć - wystarczy sobie przypomnieć nasze polskie powiedzenie: "Ciekawość - pierwszy stopień do piekła".

Ewangelia mówi nam dziś o ciekawości, która prowadzi ludzi do Jezusa. Pasterze dowiedziawszy się o narodzinach Mesjasza nie mogą pozostać przy owcach. Mówią sobie: trzeba iść i zobaczyć, co się zdarzyło w Betlejem. Choć najważniejsze już usłyszeli, chcieli jednak iść i zobaczyć na własne oczy to, o czym opowiadali aniołowie. Chcieli sami przeżyć radość ze spotkania Jezusa.

W święta Bożego Narodzenia powraca to samo doświadczenie. Wiemy, co się zdarzyło w Betlejem. Znamy opis narodzenia z Ewangelii. Widzieliśmy niejeden obraz, który to przedstawiał. A jednak idziemy, by przeżyć Pasterkę i stanąć przy żłóbku. I chociaż widzimy tylko figurki symbolizujące wydarzenia sprzed dwóch tysięcy lat, potrzebujemy tej chwili zatrzymania, by zobaczyć na własne oczy, co się wówczas zdarzyło i przeżyć tę radość, która stała się udziałem pasterzy.

Może się czasem wydawać, że żłóbek w kościele i śpiewanie kolęd to tylko symbole. Jednak w rzeczywistości to coś więcej. To dzięki nim każdy z nas w pewnym momencie przestaje być tylko obserwatorem, a staje się uczestnikiem tamtych wydarzeń. I po to są święta. Żeby każdy mógł stanąć przy Jezusie. Tak jak pasterze, Mędrcy ze Wschodu i wielu innych.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 52/2005