Logo Przewdonik Katolicki

Habit i zarządzanie

Łukasz Kaźmierczak
Fot.

Zupełnie przypadkowo natknąłem się niedawno na stronę internetową klasztoru Cysterek w niemieckim St. Marienthal. To, co tam zobaczyłem, wprawiło mnie w prawdziwe osłupienie. Opactwo dysponuje własną elektrownią wodną, tartakiem, pralnią, piekarnią, sklepem i klasztorną karczmą. Dziś takie świetnie funkcjonujące klasztorne "przedsiębiorstwa" nie są żadnym ewenementem. A to oznacza,...

Zupełnie przypadkowo natknąłem się niedawno na stronę internetową klasztoru Cysterek w niemieckim St. Marienthal. To, co tam zobaczyłem, wprawiło mnie w prawdziwe osłupienie. Opactwo dysponuje własną elektrownią wodną, tartakiem, pralnią, piekarnią, sklepem i klasztorną karczmą. Dziś takie świetnie funkcjonujące klasztorne "przedsiębiorstwa" nie są żadnym ewenementem. A to oznacza, że w XXI wieku nadal doskonale realizuje się benedyktyńska dewiza "ora et labora".



W powszechnym mniemaniu zakonnicy uważani są za oderwanych od realnego świata uduchowionych "nadludzi", zatopionych w modlitwie tak bardzo, że nie troszczą się specjalnie nawet o własną strawę. Tymczasem mało kto zdaje sobie sprawę, jak wielkie znaczenie w życiu klasztornym odgrywa praca. Oczywiście modlitwa zawsze i wszędzie będzie najważniejsza dla każdego mnicha czy mniszki, ale to tylko jedna strona medalu.
Przy okazji zbliżającego się właśnie IX Światowego Dnia Życia Konsekrowanego warto przypomnieć, że praca i modlitwa stanowią dwa niezbędne i uzupełniające się "klasztorne płuca". Najdobitniej mówi o tym jeden z punktów reguły św. Benedykta: "Bezczynność jest wrogiem duszy. Dlatego też bracia muszą się zajmować w określonych godzinach pracą fizyczną, a w określonych godzinach czytaniem duchowym".

Machina postępu



Bez wielkiej przesady można stwierdzić, że bez zakonników nie mogłaby dokonać się kolonizacja średniowiecznej Europy. Ogromne połacie dzikiej niezamieszkałej ziemi i nieprzebyte bory - z takimi wyzwaniami musiała uporać się ówczesna cywilizacja. Najsprawniejszymi kolonizatorami okazali się właśnie mnisi. Nic zatem dziwnego, że ówcześni władcy chętnie i często sprowadzali ich na swoje ziemie, obdarzając licznymi przywilejami i nadaniami.
Dzięki tym zapisom oraz swojej pracy i skromnym wymaganiom klasztory bogaciły się w błyskawicznym tempie, stając się nie tylko centrami życia duchowego, ale najważniejszymi ośrodkami gospodarczymi, śmiało wprowadzającymi wszelkie nowinki techniczne. To właśnie zakonnicy - a konkretnie cystersi - jako pierwsi na szeroką skalę zastosowali także przemysł, górnictwo i rzemiosło. Opactwa wyznaczały standardy w rolnictwie, hodowli zwierząt, warzywnictwie i sadownictwie.
Dość powiedzieć, że to właśnie zakonnicy (ok. roku 1000) jako pierwsi zaczęli dodawać chmiel do piwa. Wspaniałe tradycje piwowarskie posiadają belgijscy trapiści, produkujący swoje piwo do dziś. Ich trunki - w tym słynny Chimay - uważane są za jedne z najlepszych specjałów piwnych na świecie. Nic dziwnego - stoi za nimi wielowiekowa tradycja, unikatowa receptura oraz specyficzna aura tajemnicy i duchowości unosząca się nad mnisimi "piwniczkami".
Zakonnikom zawdzięczamy również rozwój serowarstwa - spod ich ręki wyszedł np. niezrównany kozi Port Salut. Wynalazcą szampana był XVII-wieczny benedyktyn don Pierre Perignon, a słynne toruńskie pierniki (nazywane także "katarzynkami") są dziełem zakonnic z klasztoru św. Katarzyny. Pochodzenie zakonne mają też likiery, leki ziołowe, nowoczesne szpitalnictwo, a nawet… perfumy. I wiele, wiele innych produktów - klasztorny "wkład" w rozwój naszej cywilizacji pozostaje bezdyskusyjny.
I choć czasy się zmieniły i dziś niewiele pozostało z dawnej świetności zakonów, nie oznacza to wcale, że klasztorne zgromadzenia porzuciły nagle działalność gospodarczą. Przeciwnie - coraz śmielej wykorzystują nowe technologie, zachowując przy tym charakterystyczną cechę wszystkich zakonnych produktów: dobrą jakość i ten specyficzny nieuchwytny nimb towarzyszący zawsze klasztornym wyrobom.
Doskonałym przykładem takiej działalności jest grupa ponad dwudziestu klasztorów żeńskich i męskich z okolic Grenoble, która sprzedaje swoje produkty za pośrednictwem Internetu. Dzięki temu smakowite pierniki, konfitury, klasztorne piwa i sery mają szansę na dotarcie do szerokiego grona nie tylko francuskich odbiorców.
Do podobnych wniosków doszły karmelitanki z Verdun, które w ostatnim czasie - również via Internet - podwoiły sprzedaż produkowanych przez siebie pierzyn z piór gęsich. Trudno się zresztą temu dziwić - ręczne i ekologiczne metody wyrobu są dziś przecież w modzie.
Najbardziej zdumiewającą grupę stanowią jednak tzw. Laser Monks (laserowi mnisi) - amerykańscy benedyktyni, którzy produkują - cieszące się dużym powodzeniem - naboje i tonery do drukarek.

Made in klasztor



Nowe zagościło także na dobre w polskich klasztorach. Kilka lat temu mnisi z opactwa cystersów w Szczyrzycu koło Limanowej rozpoczęli hodowlę krów rasy polskiej czerwonej. Dziś mają ponad 100 sztuk bydła, nowoczesną oborę i ambitne plany rozwoju. Wkrótce cystersi zamierzają także otworzyć serowarnię, w której chcą przetwarzać mleko i produkować twarogi oraz twarde sery.
To jednak nie jedyne sukcesy szczyrzyckich zakonników: w 2002 roku udało im się uruchomić produkcję wody mineralnej "Źródła Ojców Cystersów ze Szczyrzyca". W roku ubiegłym zaś doszło do głośnego debiutu na polskim piwnym rynku. Kielecki Browar Belgia (należący do belgijskiego koncernu Palm Breweries) wprowadził na rynek nową markę piwa Frater. Stało się to możliwe dzięki uzyskaniu licencji od zakonników ze Szczyrzyca. Wcześniej, przez kilka stuleci tutejsi mnisi produkowali własne piwo, jednak w 1996 roku zmuszeni byli zamknąć browar ze względu na brak środków na jego modernizację.
Frater wytwarzany jest według starej cysterskiej receptury. Dotyczy to zarówno używanych surowców, jak i proporcji, temperatury i czasu warzenia.
Inne zgromadzenia zakonne także nie zasypiają gruszek w popiele, np. krakowscy kapucyni sprzedają ziołowe mieszanki własnych kompozycji, a kameduli z Bieniszewa unikatowy miód ze swojej pasieki.
Jeszcze inny rodzaj działalności gospodarczej upodobali sobie benedyktyni z Lubinia.

- Św. Benedykt zaleca w swojej regule, aby mnisi żyli z pracy rąk własnych. Zgodnie z tą zasadą, od ponad dwudziestu lat prowadzimy szkółkę roślin ozdobnych, którą zainicjował o. Karol Meissner - mówi brat Patryk Ostrzyżek OSB z lubińskiego klasztoru.
Dziś w ofercie benedyktynów znajduje się ok. 180 odmian roślin - przeważają głównie odmiany sosny, świerka, jodły (szczególnie szczepione) oraz typowe odmiany ogrodowe: cyprysika, tui, jałowca, cisa itp. W ofercie jest także kilkadziesiąt gatunków liściastych oraz form drzewkowych i dorosłe rośliny nawet do 2 m wysokości, kopane z gruntu.
- W chwili obecnej jesteśmy na etapie zmiany profilu naszej szkółki. Nie chcemy zatracić sensu naszego życia zakonnego, dlatego musimy trochę ograniczyć działalność związaną z produkcją, sprzedażą i marketingiem. Powoli schodzimy do roli podproducenta, sprzedając młode rośliny do dalszej produkcji innym szkółkom. Nadal jednak każda zainteresowana osoba będzie mogła nabyć nasze rośliny - zapewnia brat Patryk.
Trudno również nie wspomnieć o wkładzie polskich zakonników w rozwój ziołolecznictwa.
Wielowiekowym doświadczeniem w tej materii mogą pochwalić się ojcowie bonifratrzy, a także m.in. kapucyni i franciszkanie (członkiem tego ostatniego zakonu był legendarny ojciec Andrzej Czesław Klimuszko).
Polscy bonifratrzy prowadzą trzy cieszące się znakomitą opinią szpitale - w Krakowie, Łodzi i wielkopolskich Piaskach (ten ostatni jest czasowo nieczynny) - oraz szereg aptek i poradni ziołoleczniczych.
- Cechą charakterystyczną posługi zakonu szpitalnego im. Jana Bożego jest duchowa i medyczna pomoc ludziom chorym i potrzebującym. Szczególnego znaczenia w dzisiejszych czasach nabiera właśnie całościowe podejście do chorego. Lek może przecież podać każdy lekarz, ale jest to wszak tylko część leczenia. Wsparcie duchowe jest częstokroć nie mniej ważne niż sam lek - mówi brat Sadok Snopek OH z łódzkiego klasztoru oo. Bonifratrów.
Szczególną sławą cieszą się opracowane przez bonifratrów zestawy ziół, które uważa się za skuteczne lekarstwo na rozmaite dolegliwości, począwszy od przeziębień, a skończywszy na chorobach nowotworowych.
- Część naszych preparatów ziołowych oparta jest na tradycyjnych recepturach, ciągle jednak ulepszamy je, dostosowując do dzisiejszych osiągnięć naukowych. Niedawno wprowadziliśmy nowy syrop antynervinum mający działalnie uspokajające. Zioła do parzenia zestawiamy indywidualnie dla każdego pacjenta, natomiast nasze krople, maści i inne preparaty ziołowe dostępne są w naszych aptekach - dodaje brat Sadok.
Trapiści, benedyktyni, cysterki czy bonifratrzy - choć zajmują się różnorodną działalnością gospodarczą - świetnie przystosowali się do wymogów współczesności.
Pamiętajmy jednak, że aktywność komercyjna zakonów nie jest typową działalnością zarobkową. Dlatego oprócz pieniędzy, przeznaczanych na utrzymanie i renowację klasztorów, coraz więcej środków z klasztornych "biznesów" idzie dziś na budowę nowych dróg czy poprawę infrastruktury w sąsiednich miejscowościach. Nade wszystko zaś trafia do ubogich i najbardziej potrzebujących.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki