12 i 13 czerwca odbyło się we Włoszech kolejne po francuskim przełomowe referendum na naszym kontynencie. Tym razem przedmiotem społecznej konsultacji nie była europejska konstytucja, lecz prawna ochrona ludzkiego embrionu. Zwolennicy liberalizacji włoskiego prawa ponieśli druzgocącą klęskę. Pomimo zaangażowania ogromnych środków, kampanii prowadzonej przez największe włoskie dzienniki zaledwie 23 procent Włochów opowiedziało się za zmianami w prawodawstwie.
Celem referendum było obalenie zasadniczych punktów tzw. ustawy nr 40 określającej status i prawną ochronę ludzkiego embrionu. Najważniejszą konsekwencją takiej zmiany we włoskim prawie - które nie zakazuje sztucznego zapłodnienia, lecz jedynie pewnych nadużyć - byłaby możliwość tworzenia nieograniczonej liczby embrionów, przeznaczonych także dla celów naukowych, a nie reprodukcyjnych, jak nakazuje obecne prawo, co otwierałoby z kolei drogę do tzw. klonowania terapeutycznego.
Infromacyjna kampania Kościoła
Najszybciej na inicjatywę referendum zareagowały środowiska kościelne, które od kilku miesięcy prowadziły bardzo intensywną kampanię. Nie na hasła czy wyzwiska, lecz kampanię edukacyjną. Mój proboszcz dwoił się i troił. Organizował spotkania w domu parafialnym, w miejscowej księgarni. Zapraszał wszystkich: przekonanych, wątpiących, a przede wszystkim zwolenników eksperymentów na embrionach. Podobnie jak przewodniczący włoskiego Episkopatu kard. Ruini, niczego nie nakazywał, nikogo z góry nie potępiał, lecz tłumaczył, analizował argumenty strony przeciwnej. Podobnie było w całym kraju, w parafiach, telewizyjnych debatach, w gazetach. Kiedy w przeddzień referendum zapytano Włochów, czy czują się obeznani z materią, której dotyczyły pytania, 85 proc. odpowiedziało, że zdecydowanie tak. W konsekwencji 74,1 proc. uprawnionych do głosowania odmówiło udziału w referendum. Bez 50-procentowej frekwencji refendum było nieważne.
Koalicja sumienia
"O życiu się nie głosuje" - głosił nawołujący do bojkotu referendum Kościół. I rzeczywiście, Włosi o życiu nie głosowali. Czy można jednak mówić o zwycięstwie Kościoła?
Tak wyniki referendum przedstawiają dziś pokonani, którzy za wszelką cenę chcą uklerykalnić obronę życia i cywilizacji, strasząc przed ingerencją Kościoła w politykę. Jest prawdą, że Kościół w tych ostatnich miesiącach wykonał wielką pracę edukacyjną i wynik referendum w dużej mierze jest jego zasługą. W swych zmaganiach nie był jednak osamotniony. Od samego początku wtórowały mu środowiska liberalno-konserwatywne, z ich głównym rzecznikiem Giulianem Ferrarą - najbardziej błyskotliwym włoskim publicystą, naczelnym dziennika "Il Foglio", deklarowanym ateistą. Przeciw eksperymentom na embrionach występowały też niektóre frakcje zielonych, z dowcipnymi plakatami, przypominającymi, że "każdy z nas był kiedyś embrionem". Dopiero przed dwoma tygodniami przeciw referendum wypowiedział się również przywódca jednej z dwóch głównych lewicowych partii Francesco Rutelli, a nieco wcześniej Oriana Fallaci, lewicująca publicystka o ciętym języku i wyraźnie antyklerykalnej orientacji. To właśnie ona sformułowała najsurowsze zarzuty, oskarżając pomysłodawców referendum o naśladownictwo Frankensteina i nazistowskiego doktora Mengele z Oświęcimia, a pomysł wszczepiania chorym ludziom komórek nienarodzonych, skopiowanych na nasz wzór dzieci, nazwała współczesną formą kanibalizmu.
Porażka referendum i sukces obrońców ludzkiego embrionu nie ma więc charakteru konfesyjnego, choć to właśnie Kościół wziął na siebie główny ciężar przygotowania społeczeństwa do referendum. Jak się okazało, dokonał on swoistego przebudzenia sumień, sięgającego jednak daleko poza granice samego Kościoła.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













