Jak po grudzie

Unijny szczyt w Brukseli, zakończony 17 czerwca, okazał się pełną klapą. Nie zdołano wyciągnąć wniosków konstruktywnych z klęski eurokonstytucji. Wręcz na odwrót - przedłużono czas wyznaczony na referenda w tej sprawie.

- Musimy czasowi dać więcej czasu - ta pretensjonalna uwaga jednego ze zwolenników konstytucji wyrażona na szczycie maskuje całkowity brak pomysłu na rozwiązanie...
Czyta się kilka minut

Unijny szczyt w Brukseli, zakończony 17 czerwca, okazał się pełną klapą. Nie zdołano wyciągnąć wniosków konstruktywnych z klęski eurokonstytucji. Wręcz na odwrót - przedłużono czas wyznaczony na referenda w tej sprawie.

- Musimy czasowi dać więcej czasu - ta pretensjonalna uwaga jednego ze zwolenników konstytucji wyrażona na szczycie maskuje całkowity brak pomysłu na rozwiązanie kryzysu.

Im bardziej dolegliwa jest klęska pomysłu Paryża i Berlina na przyszłość Unii, tym bardziej wychodzą na jaw narodowe egoizmy.

W roli dwóch wielkich byków zaklinowanych rogami w sporze o unijny budżet wystąpiły Francja i Wielka Brytania. Koniec końców wszyscy ważni liderzy europejscy wymknęli się z Brukseli bez jakiegokolwiek porozumienia. Każdy woli wrócić do swojej stolicy z wizerunkiem obrońcy narodowego interesu, niż serio zastanowić się nad tym, jak reanimować europejskiego ducha. Krótko mówiąc, klapa na całej linii. - Nie cieszcie się z kryzysu w Unii. To uderzy w nas wszystkich - głoszą zwolennicy.

Publicyści, którzy jeszcze pół roku temu wychwalali unijny Traktat Konstytucyjny, sztorcują dziś jej krytyków, kreując wizje upadku Europy.

Owszem, nikt nie powinien w Polsce cieszyć się z ponurego szczytu obrażonych na siebie Europejczyków, ale nie można też wymagać, by nie były podsumowywane dziś efekty arogancji autorów eurokonstytucji.

Katolicy mają pełne prawo przypomnieć, jak pomijano ich głos, gdy przy redakcji preambuły konstytucji zlekceważono zapis o chrześcijańskiej tożsamości kontynentu.

Owszem, konstytucja poległa we Francji z racji rozbudzonych ponad miarę oczekiwań socjalnych, a w Holandii z powodu strachu przed imigrantami. To prawda, ale aura nieufności wobec intencji twórców traktatu wzięła się ze sposobu jego przygotowywania, redakcji tekstu bez autentycznych konsultacji z Europejczykami.

Trudno nie zadumać się nad kolejami losu. Dwa lata temu słabnący Jan Paweł II prosił liderów europejskich, aby tekst konstytucji nie przemilczał chrześcijańskiej tożsamości Europy. Arogancki Giscard d'Estaign - szef konwentu opracowującego konstytucję zlekceważył prośby Papieża.

Dziś eurokonstutucja i jej niepewny los powinna być wskazówką, jak krótkie nogi ma arogancja polityków, którzy w zaciszu gabinetów chcieli narzucić naszemu kontynentowi nową, postępową tożsamość.

Wykreowano gigantyczną księgę, której zapisy mogły ingerować w każdą sferę życia Europejczyków. Jeśli więc Europa chce wyjść ze ślepego zaułka, to dotychczasowi patroni "eurogniota "muszą przyznać się do porażki.

Odkładanie referendów na potem nic nie zmieni. Zamiast marnować czas na "dawanie czasowi więcej czasu", warto już teraz zastanowić się, dlaczego idea europejska słabnie. I co ważniejsze - czy Europa potrzebuje w ogóle nowej konstytucji. Być może jest tak, że doczekać się musimy dopiero nowej generacji polityków, którzy będą w stanie powrócić do idei Adenauera i de Gasperiego. Obecni liderzy zbyt często przypominają z jednej strony modernistycznych inżynierów społecznych, a z drugiej banalnych kupczyków wyszarpujących dodatkowe miliony z unijnej kasy.

Takim ludziom daleko do zrozumienia, o co naprawdę chodziło ojcom założycielom Unii. I to jest najważniejszy problem Unii, a nie jedno czy drugie przegrane referendum.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 26/2005