Przytaczam słowa Ojca Świętego ku refleksji nad jego postacią i duchowością - dziedzictwem miłości wyrażonym w słowie pisanym i wypowiedzianym, mądrości wyrażonej w gestach i zachowaniach, mądrości stworzonej na samym początku, przed wiekami, która nigdy istnieć nie przestanie (por. Syr 24, 9), gdyż jej Twórcą w sercu człowieka jest sam Bóg. I chcę powiedzieć, myśląc o Janie Pawle II: oto człowiek inni niż wszyscy. Człowiek mocny Bogiem - patrzący głębiej i dalej. Święty. Mający pełną świadomość tego, kim jest, jaka jest jego właściwa godność, jakie powołanie i ostateczne przeznaczenie. Oto człowiek, który nie lękał się otworzyć na oścież Chrystusowi drzwi swojego serca, swojej duszy. Dostrzegając w Janie Pawle II prostotę i przejrzystość, doświadczało się głębi ducha, która przenika samego Boga.
Myślę często, jak dziękować za każdą łaskę spotkania z nim, czego było mi dane doświadczyć podczas pielgrzymki do Rzymu w 1992 r. Za łaskę spotkania z Papieżem na płaszczyźnie ducha i myśli wówczas, gdy przychodzi pochylić się w refleksji nad jego spuścizną literacką i teologiczną. Proszę wtedy Boga o pokorę i mądrość, by dar świadectwa wiary, miłości i nadziei Jana Pawła II wydał w moim życiu owoce dobra. I myślę, że nie tylko w moim życiu. Nam wszystkim powinno zależeć na tym, by zbliżyć się do siebie i Boga w miłości. Trudno sobie wyobrazić, by mogło być inaczej, skoro każdego dnia Jan Paweł II zaskakiwał pozytywnie świat, łamiąc wszelkie bariery niechęci i uprzedzeń człowieka do człowieka, człowieka do Boga. W kwestii naszego dojrzewania do pełni człowieczeństwa możemy się wiele nauczyć od Ojca Świętego, był bowiem nauczycielem niezwykłym, wyjątkowym.
W latach kleryckich, studiując "Kalendarium życia Karola Wojtyły" wydane przez "Znak" w 1983 r., przeczytałem świadectwo o nim, napisane przez studenta. Autor zaświadczał, że ks. prof. Karol Wojtyła nie tylko uczył ich teologii, ale jak nikt inny - teologicznego myślenia. Co z tego zrozumiałem? Na przykład to, że nie sztuką jest odmawiać tylko codzienny pacierz - sztuką jest modlitwę uczynić swoim życiem. A więc w myślach, słowach i czynach poprzez miłość dotykać Boga w taki sposób, aby zawsze być gotowym do okazania serca drugiemu człowiekowi, nawet swemu prześladowcy. Wówczas dopiero nasze chrześcijaństwo staje się prawdziwe. Tak jak swoją autentycznością wiary przemówił do świata Jan Paweł II, gdy przebaczył Ali Agcy. Kto zdobyłby się na taki gest, nie będąc człowiekiem dojrzałej modlitwy? Uczynić życie modlitwą, to nadać mu głębię, nową jakość. (cdn.)
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.




