Z daleka łatwiej...

W niedzielne popołudnie zadzwonił telefon: "Proszę księdza, mój ojciec jest w ciężkim stanie, kiedy ksiądz może przyjechać z sakramentami?". Po kilkunastu minutach byłem na miejscu. W łóżku leżał ojciec rodziny, człowiek wielkiej szlachetności, wiary i pracy. Nowotwór czynił postępy, niszcząc ciało. Udzieliłem sakramentu namaszczenia chorych i Komunii św. Wracając na probostwo,...
Czyta się kilka minut

W niedzielne popołudnie zadzwonił telefon: "Proszę księdza, mój ojciec jest w ciężkim stanie, kiedy ksiądz może przyjechać z sakramentami?". Po kilkunastu minutach byłem na miejscu. W łóżku leżał ojciec rodziny, człowiek wielkiej szlachetności, wiary i pracy. Nowotwór czynił postępy, niszcząc ciało. Udzieliłem sakramentu namaszczenia chorych i Komunii św. Wracając na probostwo, między synem chorego a mną rozwinęła się rozmowa na temat choroby, cierpienia, śmierci: "Wie ksiądz, mnie to łatwiej, ja wrócę za chwilę do ojca i potem pojadę do siebie, na co dzień nie widzę tego cierpienia i przez to jest mi łatwiej".

*

W tysiącach domów mieszkają święci ludzie, którzy we dnie i w nocy muszą patrzeć na cierpienia swoich bliskich. To patrzenie oczywiście wiąże się z konkretną pomocą pielęgnacyjną, rehabilitacyjną... także modlitwą i poniekąd wypływającym z miłości duchowym współcierpienia. Tym, którzy jak mój kierowca nie mieszkają razem z cierpiącym, jest na pewno łatwiej. Ciężko chory ojciec czy matka pozostają bliscy, ale ich cierpienie bywa dalekie... Jeszcze zapewne żywe pozostaje w nas wspomnienie ostatnich dni Jana Pawła II. Bardzo wielu mu współczuło i za niego się modliło, jednak nikt z nas przy tym cierpieniu nie był, nie czuwał w nocy przy łóżku cierpiącego Papieża.

W niejednym kraju tzw. cywilizacji podnosi się głosy za eutanazją. Są już państwa, np. Holandia, Australia, w których eutanazja jest prawnie dopuszczalna. Rodzi się pytanie: ilu z tych, którzy są za uśmiercaniem nieuleczalnie chorych, zna z osobistego doświadczenia trud i miłość, jakiej owi chorzy wymagają i potrzebują? Czy czasem pragnienie ulgi dla bardzo ciężko chorych przez skrócenie im cierpienia, a przez to życia, nie bierze się z braku miłości do tych ludzi? Widok człowieka ciężko chorego nie tylko wzrusza, ale także porusza... sumienie.

Jakkolwiek spojrzymy na człowiecze cierpienie, jest ono wezwaniem. Dla ludzi żywej wiary może być źródłem uświęcenia, dla niewierzących przekleństwem. Pan Jezus zbawił nas przez mękę i cierpienie, a Jan Paweł II zostawił świadectwo wierności do końca, czyli także wierności w cierpieniu.

Gdy piszę te słowa, człowiek, u którego byłem z sakramentami, już nie żyje. Dla rodziny - tej blisko i tej daleko - ulga i spokój sumienia. Spokój, jeśli cierpiącemu dało się całe serce...

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 21/2005