Logo Przewdonik Katolicki

Jak wydrążone drzewo

Łukasz Kaźmierczak
Fot.

Złośliwi twierdzą, że Kościół katolicki w Niemczech mógłby przetrwać co najmniej dziesięć lat po śmierci ostatniego katolika. Dlaczego? Bo zatrudnia niemal tylu świeckich co państwo. Co więcej, znaczną część z nich stanowią ludzie niewierzący. W tym kontekście niesłychanie dramatycznie brzmią słowa przewodniczącego niemieckiego episkopatu kard. Karla Lehmanna, zdaniem...

Złośliwi twierdzą, że Kościół katolicki w Niemczech mógłby przetrwać co najmniej dziesięć lat po śmierci ostatniego katolika. Dlaczego? Bo zatrudnia niemal tylu świeckich co państwo.
Co więcej, znaczną część z nich stanowią ludzie niewierzący.
W tym kontekście niesłychanie dramatycznie brzmią słowa przewodniczącego niemieckiego episkopatu kard. Karla Lehmanna, zdaniem którego Niemcy stały się ponownie krajem misyjnym.
Czy wybór Niemca na Stolicę Piotrową powstrzyma degrengoladę niemieckiego katolicyzmu? Do tej pory kard. Ratzinger - jeden z najbliższych współpracowników Jana Pawła II - nie był postacią specjalnie lubianą w swoim kraju. Czy jako Benedykt XVI zyska uznanie i posłuch wśród rodaków?



"Mój Boże, co się dzieje z Niemcami? Gdzie podziała się radość, gdy na papieża wybrano jednego z nas? W żadnym innym kraju papież Benedykt XVI nie jest tak krytykowany jak w Niemczech", pisał niedawno tygodnik "Bild", załamując ręce nad postawą niemieckiego społeczeństwa w ciągu ostatnich dni. Na pozór bowiem większość Niemców przeszła całkowicie obojętnie - lub wręcz wrogo - wobec wyboru nowego papieża.
Jednak jak pokazuje sondaż przeprowadzony niedawno na zlecenie telewizji publicznej ARD, aż 76 procent ankietowanych cieszy się, że papieżem został Niemiec, a 63 procent uważa, że Ratzinger to dobry wybór. Odmiennego zdania jest jedynie 23 proc. ankietowanych.
Jakie zatem jest prawdziwe oblicze niemieckich katolików?

Kruche bogactwo


Niemiecki Kościół katolicki uważany jest za jeden z najbogatszych na świecie. Od lat słynie z solidarności i hojności w przeznaczaniu środków finansowych dla krajów misyjnych. To w znacznej mierze właśnie dzięki pieniądzom niemieckich katolików chrześcijańscy misjonarze mogą funkcjonować w krajach Trzeciego Świata.
Dzieje się tak, ponieważ dwa dominujące w Niemczech wyznania chrześcijańskie zasilane są znacznymi sumami pieniędzy z państwowego budżetu. Niemiecki rząd ściąga mianowicie tzw. podatek kościelny (w zależności od landu wynosi on 8-10 proc. rocznego dochodu wierzących obywateli). Z tego podatku wypłacane są pensje dla duchownych, a także utrzymuje się i remontuje świątynie oraz prowadzone przez Kościół hospicja, szpitale itp. Niewierzący podatku nie płacą.
Dzięki tym wpływom jeszcze do niedawna Kościół katolicki otrzymywał rocznie około 7-8 mld euro.
Jednak w ostatnich latach sytuacja finansowa gwałtownie się pogorszyła. Spowodowane jest to systematycznym spadkiem liczby wiernych, niechęcią do płacenia podatku kościelnego (z tego powodu oficjalnie wypisuje się z Kościoła najwięcej wiernych), postępującą ateizacją, jak również gwałtownym starzeniem się niemieckiego społeczeństwa. Swoje zrobiła także zapaść gospodarcza, jaka trapi Niemcy od kilku lat. I choć katolicy nadal stanowią ponad 30 proc. Niemców, to każdego roku z Kościoła odchodzi ok. 100 tys. osób.
Skoro zmniejsza się liczba wiernych, naturalną konsekwencją tego są pustoszejące kościoły. Jak pokazują statystyki, w nabożeństwach uczestniczy w miarę regularnie jedynie co szósty wierny. Jednocześnie spada liczba powołań kapłańskich. Jeszcze trzydzieści lat temu w Niemczech posługę pełniło 25 tysięcy księży, dziś jest ich niecałe 14 tysięcy. W tej sytuacji wiele parafii może funkcjonować jedynie dzięki pomocy świeckich diakonów stałych. W wielu innych pracują księża z Polski, Ameryku Łacińskiej czy Azji.
Coraz więcej diecezji ma kłopoty finansowe, niektóre - jak Berlin czy Hamburg - notują spadek dochodów nawet o 30 procent. To powoduje masowe zwolnienia świeckich, co przy dotychczasowej skali ich zatrudnienia urasta do rangi problemu ogólnospołecznego.
Wiele diecezji zmuszonych jest do stosowania radykalnych programów oszczędnościowych - zamyka się mniejsze parafie, licytuje kościoły (rocznie kilkadziesiąt świątyń jest wyburzanych lub zamienianych na dyskoteki, sale fitness, puby, kina itp.), ograniczeniu ulega kościelna działalność charytatywna. Na dodatek niemiecki Kościół znajdujący się na garnuszku państwa staje się od niego coraz bardziej zależny.
Szczególnie widać to dziś, kiedy krajem rządzi lewicowa koalicja SPD-Zieloni. Nic dziwnego zatem, że wśród przedstawicieli rządzących raz po raz odzywają się głosy domagające się respektowania przez Kościół państwowych wytycznych, np. w sprawie rozwodów czy aborcji. Te próby ingerencji niemieckiego rządu w katolicką naukę społeczną nieuchronnie prowadzą do napięć na linii Watykan - Berlin.

Katolicy czy protestanci?


Kościół niemiecki od stuleci uważany jest za siedlisko liberalizmu w łonie "zacofanego" katolicyzmu.
Nic w tym dziwnego, skoro od czasów reformacji ścierają się tu wpływy dwóch wizji chrześcijaństwa. Nawet ilość katolików i protestantów utrzymuje się od kilkunastu lat na podobnym poziomie. Od czasów zjednoczenia Niemiec proporcje wyglądają mniej więcej następująco: 1/3 katolików, 1/3 protestantów, 1/3 niewierzących (głównie mieszkańcy byłej NRD).
To właśnie z Niemiec dochodziły najbardziej krytyczne głosy dotyczące pontyfikatu Jana Pawła II. To stąd przez wiele lat płynęły postulaty domagające się liberalizacji polityki moralnej Kościoła i krytykujące dogmat o nieomylności papieża oraz rzekomą zbytnią centralizację Watykanu. Co ciekawe, nie czynili tak jedynie "postępowi" teologowie w rodzaju Hansa Kuenga czy Eugena Drewermanna, ale również niektórzy członkowie niemieckiego episkopatu. Jeszcze całkiem niedawno część niemieckich biskupów otwarcie domagała się ustąpienia Jana Pawła II z Tronu Piotrowego...
Myliłby się jednak ten, kto uważałby, że głosy krytyczne ustały z chwila śmierci Papieża. "Nie reaguję już na komentarze Hansa Kuenga i jemu podobnych. Nie minął jeszcze dzień od śmierci Papieża, jeszcze leżał niepochowany, a oni już krytykowali go w telewizji. To przekraczało zwyczajne ludzkie poczucie przyzwoitości. Nie mówi się źle o niepochowanym zmarłym w jego własnym domu", mówił ze smutkiem w niedawnym wywiadzie dla KAI i PAP arcybiskup Kolonii kardynał Joachim Meisner.
Na nic zdają się ostrzeżenia hierarchów katolickich - niemiecki Kościół jest dziś w większości głośny, buńczuczny i niestety bardzo, bardzo postępowy. Doskonale zdawał sobie z tego sprawę Ojciec Święty Jan Paweł II, który doceniając dobrą organizację Kościoła w Niemczech, jednocześnie ostrzegał w 2001 roku w liście do niemieckich kardynałów przed ryzykiem "wydrążenia Kościoła od wewnątrz poprzez środki, które z zewnątrz wydają się mocne, ale wewnętrznie zawsze powodowały, że Kościół tracił jeszcze więcej siły i wiarygodności".
Praktyka potwierdza te papieskie słowa: dziś zeświecczenie dotyka większości niemieckich katolików. Pozostali ulegli daleko posuniętej protestantyzacji - wiara stała się ich prywatną sprawą, przestali wierzyć w sakramenty, w wielu parafiach w ciągu kwartału przy konfesjonale pojawia się zaledwie kilku penitentów. "Postępowcy" mają na to przygotowaną gotową receptę: zniesienie celibatu księży, dopuszczenie kobiet do kapłaństwa, uznanie rozwodów, małżeństw homoseksualnych itp.
Jak nieskuteczne jest jednak "podążanie za duchem czasu", pokazuje przykład Kościoła ewangelickiego, gdzie pomimo wprowadzanych zmian świątynie świecą pustkami. Jedyne na dobrą sprawę prawdziwe ożywienie można dziś zaobserwować jedynie u tradycjonalistów, gdzie np. powraca zwyczaj adorowania Najświętszego Sakramentu i inne formy duchowości. Na razie są to niewielkie grupki wiernych, ale widać wyraźnie, że jest to tendencja dynamiczna, a co najważniejsze - powrót do Tradycji deklaruje coraz więcej młodych Niemców.
I na nich właśnie liczy Benedykt XVI nazywany przez Bawarczyków "owczarkiem pilnującym gospodarstwa", a przez swoich adwersarzy "wielkim inkwizytorem z Marktl".

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki