Od Abrahama do Arcybiskupa Milingo

Być posłusznym. W czasach apologii wolności i indywidualizmu słowo "posłuszeństwo" coraz częściej budzi sprzeciw. Chcemy się spierać, bronić swoich racji, dowodzić, znajdować prywatne odpowiedzi. Jak daleko możemy się posunąć w swoim nieposłuszeństwie, aby nie zamknąć sobie drogi do Zbawienia? Czy wierni zawsze muszą słuchać proboszcza, proboszcz biskupa, a biskup papieża?...
Czyta się kilka minut
Być posłusznym. W czasach apologii wolności i indywidualizmu słowo "posłuszeństwo" coraz częściej budzi sprzeciw. Chcemy się spierać, bronić swoich racji, dowodzić, znajdować prywatne odpowiedzi. Jak daleko możemy się posunąć w swoim nieposłuszeństwie, aby nie zamknąć sobie drogi do Zbawienia? Czy wierni zawsze muszą słuchać proboszcza, proboszcz biskupa, a biskup papieża? Te proste z pozoru pytania okazały się nader trudne w wielu konkretnych przypadkach. Odpowiedzi okazują się być często niejednoznaczne, wręcz dramatyczne. Problemy te można pokonać jedynie wtedy, kiedy wszyscy zainteresowani rozstrzygają dylematy w duchu Ewangelii. Nie oznacza to bynajmniej, że nasze życie staje się wtedy lekkie, łatwe i przyjemne. Może się okazać, że dopiero wtedy zaczniemy rozumieć wartość słowa "odpowiedzialność". Dla świadka Chrystusa oznacza to najczęściej wzięcie krzyża na swoje barki.

Posłuszeństwo jest jednym z przewodnich motywów naszej Historii Zbawienia. Nasze nieposłuszeństwo od początku rodzaju ludzkiego, czyli od Adamy i Ewy, wypędziło nas z raju. Leżało więc u podstaw wszystkich naszych ziemskich trosk i problemów. Bóg, żądając od Abrahama złożenia ofiary ze swojego syna Izaaka, zażądał posłuszeństwa absolutnego. Trudno sobie wyobrazić cięższe świadectwo posłuchu, ale może Bóg chciał mieć pewność, że ten przewodnik nie zawiedzie? To tylko pytanie, na które na ziemi trudno znaleźć odpowiedź. Izaak nie zginął, a ofiary z ludzi w owych czasach były rzeczywiście tyleż powszechne, co nieludzkie.

Sam Chrystus, który stał się człowiekiem, został dotknięty próbą posłuszeństwa. Prosił: "Odsuń ode mnie ten kielich. Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie". Wybrał posłuszeństwo Bogu Ojcu i umarł na krzyżu dla naszego Zbawienia.

Przykładów bezgranicznego posłuszeństwa Bogu w Piśmie Świętym mamy niewątpliwie wystarczająco dosyć, aby wybrać tę właśnie drogę. Nie brakuje też przykładów nieposłuszeństwa, za które trzeba ponieść okrutną karę.

Historia posłuchu i zaprzeczenia nie skończyła się oczywiście wraz z ostatnią kartą Ewangelii. Co więcej, rozmaite jej interpretacje, a raczej nadużycia, doprowadziły do powstania i rozwoju wielu herezji, rozpadu Kościoła na Wschodni i Zachodni czy Reformacji.

Również w ramach Kościoła katolickiego możemy wyliczać przykłady nieposłuszeństwa, które nie skutkowały zerwaniem więzi z Kościołem - św. Cyprian sprzeciwił się przecież papieżowi Stefanowi w sprawie powtórnego chrztu heretyków i nie jest to oczywiście przykład jedyny. Z biegiem historii, coraz powszechniejszym wykształceniem, wielkimi ruchami społecznymi, rosnącą rolą polityki, przebudową struktury i samej natury władzy posłuszeństwo nabierało innych znaczeń. Stawało się coraz ważniejsze nie tylko dla Świętej Wspólnoty Kościoła, ale także dla Kościoła jako instytucji. Pozwalało zapanować nad mnogością poglądów, dowolnością czytania Ewangelii i tym samym podkreślić jasność przekazu i trwałość ewangelizacji. Uchroniło to zapewne wielu ludzi przed zejściem na drogę herezji i zapewniło trwanie Kościoła przez przeszło dwa tysiące lat.

Po dwakroć posłuszni

Mnisi ślubują czystość, ubóstwo i posłuszeństwo. Nie tylko w kręgu naszej cywilizacji znane są powszechnie anegdoty o sadzeniu roślin korzeniem do góry czy podlewaniu suchych patyków, a wszystko to z woli przełożonego. Kpiny są tu raczej nie na miejscu, bo takie przekazy można czytać alegorycznie, bądź faktycznie służą one wyrabianiu duchowej dyscypliny, która jest niezbędna w drodze do doskonałości.

Człowiekowi znacznie łatwiej jest zrozumieć śluby czystości, które mają uwolnić od pokus ciała i śluby ubóstwa, które wyzwalają z pragnienia posiadania dóbr. Znacznie trudniej natomiast w pełni zrozumieć śluby posłuszeństwa. Nie brakuje prób podważania potrzeby władzy w zgromadzeniach zakonnych. Zwolennicy tej drogi twierdzą, że mają one przecież charakter charyzmatyczny, który nie wymaga zhierarchizowania.

Mnisi jednak bronią swoich ślubów posłuszeństwa i wskazują ich rozmaite zalety. Zakonem, w którym posłuszeństwo odgrywa największą rolę, wręcz prymarną według jego założyciela, św. Ignacego, są jezuici. Święty Ignacy w "Regułach o trzymaniu z Kościołem" pisał: "Zaniechawszy wszelkiego własnego sądu, należy utrzymywać ducha zawsze w gotowości i ochocie do słuchania Chrystusa, Oblubienicy i Matki naszej, którą jest prawowierny, katolicki i hierarchiczny Kościół".

Jezuici oprócz zwykłych ślubów posłuszeństwa składają także czwarty, specjalny ślub posłuszeństwa papieżowi. Również i do tego zakonu, który miał być najbardziej posłuszny ze wszystkich, musiały dotrzeć echa dyskusji o potrzebie posłuszeństwa, skoro członek tego zgromadzenia Marcello de Carvalho Azevedo uznał za stosowne zabrać głos w tej kwestii. W książce o współczesności zakonnej "Ucieczka ze świata", podkreślając sens i wartość posłuszeństwa w życiu zakonnym, pisze, że "może być praktykowane jedynie wtedy, gdy istnieje głęboka komunia z Bogiem i pomiędzy braćmi w powołaniu. Wymaga ono ustawicznego samowychowania do miłości i prawdy w świetle działania Ducha Świętego w poszczególnych osobach i całej wspólnocie. W ten sposób pojmowane i przeżywane posłuszeństwo zakonne jest wyrazem po ludzku dojrzałej i ewangelicznie płodnej wolności, która została nam dana jako największy przywilej naszego człowieczeństwa".

Prymat następcy Piotra

Kongregacja Nauki Wiary w swoich uwagach na temat "Prymatu następcy Piotra w tajemnicy Kościoła" z 1999 roku podkreśla, że "wszyscy biskupi uczestniczą w sollicitudo omnium Ecclesiarum jako członkowie Kolegium Biskupów, będącego kontynuacją Kolegium Apostołów, do którego należała postać tak niezwykła jak św. Pawła. Ten powszechny wymiar ich episkope (czuwania) jest nierozerwalnie związany z partykularnym wymiarem ich urzędów. W przypadku Biskupa Rzymu - który jest Zastępcą Chrystusa w sposób właściwy dla Piotra jako Głowa Kolegium Biskupów - sollicitudo omnium Ecclesiarium zyskuje szczególną moc, ponieważ łączy się z nią pełna i najwyższa władza w Kościele: władza rzeczywiście biskupia, nie tylko najwyższa, pełna i powszechna, ale także bezpośrednia nad wszystkimi - zarówno pasterzami, jak i poszczególnymi wiernymi". Biskupem jest również ordynariusz i to on odpowiada za to, co się dzieje w Kościele na terenie jego diecezji. W sprawach wiary i Kościoła jesteśmy mu winni posłuszeństwo. Również proboszcz pełni taką funkcję na terenie własnej parafii wobec swoich wiernych, a w tym, co robi, musi być oczywiście posłuszny biskupowi. Obowiązek posłuszeństwa jest zresztą znacznie silniej akcentowany w stosunku do osób duchownych niż do świeckich. Są one przecież związane odpowiednim ślubem, którego złamanie może ściągnąć na nich znacznie dotkliwsze kary.

Swoim sprzeciwem narażają bowiem na szwank jedność wspólnoty wierzących.

Coraz trudniej karać

Kanon 212 Kodeksu Prawa Kanonicznego nie pozostawia wątpliwości co do władzy ordynariusza na terenie diecezji. "To co święci pasterze (biskupi), jako reprezentanci Chrystusa, wyjaśniają jako nauczyciele wiary albo postanawiają jako kierujący Kościołem, wierni, świadomi własnej odpowiedzialności, obowiązani są wypełniać z chrześcijańskim posłuszeństwem".

Kościół oczywiście posiada prawo wymierzania sankcji karnych wiernym popełniającym przestępstwo. To właśnie biskup ordynariusz ma nie tylko prawo, ale i obowiązek wszczęcia stosownej procedury. Kary w Kościele można podzielić na kary poprawcze, czyli cenzury, jak na przykład ekskomunika, oraz tak zwane kary ekspiacyjne, którymi może być pozbawienie władzy, urzędu, zadania bądź prawa. Kodeks pozwala na zastosowanie kary w przypadku, gdy "ani braterskim upomnieniem, ani naganą, ani też innymi środkami pasterskiej troski nie można w sposób wystarczający naprawić zgorszenia, wyrównać naruszonej niesprawiedliwości i doprowadzić do poprawy winnego" (kan. 1341).

Radykalne kary we współczesnym Kościele stosowane są niezwykle rzadko. Górę bierze w wielu przypadkach nadzieja na powrót zbłąkanych owiec na łono Kościoła, więc po formalne środki ordynariusze czy sam papież sięgają niezwykle rzadko.

Bać się, czy nie bać

Natura naszych czasów, w których nieustannie jesteśmy bombardowani mnogością racji i poglądów, wydaje się coraz bardziej podbijać cenę cnoty posłuszeństwa. Kierując się jedynie własnym rozumem i zmysłami, gubią się w tym nie tylko laicy, ale nawet osoby, które z racji swojego wykształcenia czy stanu duchownego powinny być przed takimi błędami dobrze zabezpieczone. Nawet osoby mające szczerą intencję dają się czasami uwieść fałszywym prorokom, czy też pozornym objawieniom. Dla nich często jedynym ratunkiem może być wykładnia wywiedzionego z Pisma Świętego i utrwalonego w tradycji Urzędu Nauczycielskiego Kościoła. Ci, którzy zbłądzili, nie muszą się uważać za przekreślonych, bo przykładów podania pomocnej dłoni nie brakuje. Świadczy o tym choćby tak głośna w ostatnim czasie sprawa emerytowanego arcybiskupa zambijskiej Lusaki, Emanuela Milingo - nie dość, że wziął ślub z rozwiedzioną Matią Sung, to zrobił to w sekcie Wielebnego Moona. Pod groźbą ekskomuniki i wielokrotnych wezwaniach Papieża wyrzekł się współżycia z "małżonką" i wrócił na łono Kościoła katolickiego. I chociaż arcybiskup nadal nie budzi pełnego zaufania, i kto wie, ile razy jeszcze przebędzie tę drogę, to Jan Paweł II nie traci nadziei w walce o tego człowieka.

Chcąc uniknąć błędów, powinniśmy nauczyć się słuchać, a także jeszcze raz zastanowić się nad słowem "bogobojny". Nie przecząc wolności sumienia, musimy szukać prawdziwej wolności w zjednoczeniu z Jezusem Chrystusem. Natomiast ci, którzy otrzymali jakąkolwiek część władzy, która ma nas do Niego doprowadzić, muszą pamiętać, że nikt na tym świecie nie stoi ponad Nim i Ewangelią. Według niej nie da się rządzić inaczej, jak tylko służąc.

Efektownej puenty, że do naszych czasów przesyconych manią wolności, ideałami demokracji, samorealizacji itp. pasuje to jak ulał - nie będzie. Pasuje do każdego czasu od Dnia Stworzenia aż po Sąd Ostateczny.

Władza w Kościele jest pasterska

Cóż wobec tego przedstawia obraz przełożonego-służącego, który nie jest po prostu pośrednikiem wśród wielości opinii wspólnoty, ani nie jest wyłącznie administratorem jej bezpośrednich interesów, ani nie jest tylko świadkiem słowa Bożego, ani tym mniej jeszcze nie jest jakimś szefem władczym, nieczułym na godność, na potrzeby i zdolności wiernych, czy to branych indywidualnie, czy zbiorowo? No tak, przypomnijcie sobie ten tak pełen znaczenia, a zarazem pełen godności, obraz dobroci i ducha ofiary, obraz Pasterza, w którym Chrystus Pan sam siebie przedstawił (J 10,11); równocześnie tak pragnął, by urzeczywistnił się on w Piotrze, wraz z tym potrójnym danym mu przykazaniem miłości i służby (J 21, 16n). Władza w Kościele jest władzą pasterską.

Paweł VI, "Trwajcie mocni w wierze"

Czy posłuszeństwo jest konieczne do zbawienia?

O. Marek Szeliga OSB

opat tyniecki

Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba przede wszystkim zrozumieć: "Kim jest człowiek?" oraz "Kim jest Bóg-Stwórca i Bóg-Zbawca?". Gdy to zrozumiemy, nie będzie dla nas problemem posłuszeństwo Bogu, a wartość posłuszeństwa nie będzie w sprzeczności z wartościami: wolności i miłości.

W zakonach posłuszeństwo jest uroczystym ślubem składanym Bogu wobec Kościoła. Jest ono jak przysięga wierności w małżeństwie, "że cię nie opuszczę aż do śmierci". Osobę konsekrowaną składającą śluby można porównać do oblubienicy, a Pana Boga do Oblubieńca. Istota leży tu w wiernej miłości.

W całym życiu benedyktyńskim (nie tylko w formacji) posłuszeństwo jest podstawowe. Jest ono bowiem ustawieniem fundamentalnej relacji mnicha do Boga. To Bóg wypowiada swoje Słowo. Mnich natomiast ma słuchać, nasłuchiwać, szukać... i odpowiadać na Boże wezwania.

Posłuszeństwo Bogu czy Kościołowi

Ks. Krzysztof Paczos MIC

filozof i teolog, duszpasterz Wspólnoty "Droga do Emaus"

To są rzeczy zasadniczo tożsame, bo przecież "Kto was słucha, Mnie słucha". Nie oznacza to jednak, że nie zdarzały i nadal nie zdarzają się sytuacje, że ktoś odmawia posłuszeństwa i nie może być za to potępiany. Jeżeli przełożony chce czegoś, co jest ewidentnie sprzeczne z przykazaniami, to sprawa jest raczej jasna - przykazania są ważniejsze. Do takich sytuacji dochodzi jednak niezwykle rzadko. Ale weźmy najprostszy przypadek - proboszcz każe powiedzieć wikaremu, że go nie ma. Kłamać nie wolno, więc wikary może odmówić, być nieposłusznym.

Dzisiaj dyskusja na temat posłuszeństwa jest co najmniej tak samo żywa jak przed wiekami, kiedy władza była znacznie bardziej pełna. Obecnie na te zagadnienia najlepiej spoglądać cywilizacyjnie. Zmienia się świat, zmienia się struktura władzy, zmienia się i Kościół.

Twierdzenie św. Tomasza z Akwinu, że sumienie musi być pierwsze przed posłuszeństwem zewnętrznym autorytetom, nadal budzi żywe emocje. Ale przecież, jeżeli sumienie nie byłoby pierwsze, to bardzo łatwo mógłby powstać jakiś kolejny system totalitarny. Tutaj oczywiście pojawia się też inne pytanie - kto miałby to sumienie kształtować, bo jest to przecież rola Kościoła.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 9/2004