Logo Przewdonik Katolicki

Kara ku nawróceniu

Piotr Krysa
Fot.

Bądź przeklęty - chyba każdy boi się tych słów. Wyklęcie, anatema czy ekskomunika są najcięższymi karami w Kościele. Dotyczyć mogą różnych osób, jak również poglądów. W historii dosięgały nawet cesarzy i monarchów, biskupów, kapłanów, ale także pospolitych złodziei. Czy również i dziś można się narazić na klątwę? Czasem ludzie podlegają owej karze z mocy prawa...

Bądź przeklęty - chyba każdy boi się tych słów. Wyklęcie, anatema czy ekskomunika są najcięższymi karami w Kościele. Dotyczyć mogą różnych osób, jak również poglądów. W historii dosięgały nawet cesarzy i monarchów, biskupów, kapłanów, ale także pospolitych złodziei. Czy również i dziś można się narazić na klątwę? Czasem ludzie podlegają owej karze z mocy prawa kanonicznego, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Spektakularne ekskomuniki nakładane są coraz rzadziej, chociaż czasy współczesne wcale nie są od nich wolne. Na życie człowieka wpłynąć mogą również inne klątwy, jak chociażby ojcowska czy "sąsiedzka".
Ze skutkami działania klątwy spotykają się często egzorcyści. Niektórzy twierdzą, że nawet 90 procent przypadków opętania wynika z klątw rzucanych przez ludzi obcujących na różne sposoby z diabłem.


Słowo "klątwa" zawsze budziło emocje. Znajdziemy je w tytułach wielu filmów i powieści, parahistorycznych przypowieści, mitologii i zupełnie sensacyjnych fabuł. Jego siła, tajemnicza determinacja ludzkich poczynań skazanych na porażkę, przerażała i fascynowała od wieków. Kiedyś wywoływało najwyższe przerażenie, bo jego wyroki dotyczyły duszy, którą ceniono znacznie bardziej niż przemijającą ziemską powłokę. Dzisiaj, w zmaterializowanym świecie, nie budzi już takich emocji w powszechnej świadomości. Rzadko się więc zdarza usłyszeć historię życia człowieka, na którym zaciążyła klątwa, a jeśli już, to często nie ma ona wiele wspólnego z malowniczością północnych mitologii czy tajemnicą egipskich grobowców. Historia przekleństwa rozgrywa się częściej w zamkniętej duszy człowieka, który sprzeniewierzył się rodzinie, świętości życia, wierze przodków czy swemu powołaniu.

Starsze niż tradycja


Wyrażenie "klątwa" łączy wiele kultur już u samego początku ich powstania, początku skrytego często w mrokach przeszłości, początków religii czy mitologii. Właściwie towarzyszy nam od zawsze, bo od czasów Adama i Ewy. Nam najbliższe jest określenie wprowadzone w judaizmie - "cherem" tłumaczone właśnie jako klątwa, odłączenie. Tak naprawdę cherem miało aż trzy znaczenia. Dzisiaj może zaskoczyć to, że jedno z nich było jak najbardziej pozytywne - oznaczało odłączenie od społeczności, z jakiejś grupy, osoby lub przedmiotów ślubowanych Bogu. W tym znaczeniu na przykład świątynia była obiektem przeznaczonym wyłącznie na użytek sakralny.
Oznaczało również odłączenie rzeczy lub osoby, co do których społeczność była przekonana, że zostały boskim wyrokiem przeznaczone do zagłady. Trzecie, najbliższe współczesnemu rozumieniu tego słowa, oznaczało właśnie formułę lub akt przeznaczenia kogoś do odłączenia, wyklęcia, co dawniej często oznaczało faktyczną zagładę.
Podobne znaczenie niesie w sobie słowo "anatema". Ten termin pochodzenia greckiego również mógł oznaczać zarówno miejsce święte, jak i klątwę, przekleństwo czy wyłączenie z gminy. W takim właśnie podwójnym znaczeniu możemy je znaleźć w Biblii. Właściwie w Piśmie Świętym wcześniej bardziej można było odczytywać je jako ofiarę wotywną. Dopiero z czasem środek ciężkości przeniósł się w stronę gniewu Bożego. W Nowym Testamencie odnajdujemy anatemę w duchowym aspekcie przekleństwa, którym posłużył się św. Paweł. Funkcjonuje także w prawie kanonicznym, gdzie używany jest jako najcięższa forma ekskomuniki, czyli kary za najcięższe przestępstwa i to stosowanej tylko w przypadku niezwykłej zatwardziałości grzesznika. Ekskomunika, dla odmiany, etymologicznie wywodząca się z łaciny, jest znacznie powszechniejszą karą, stosowaną do dziś. Na przestrzeni dziejów obie te nazwy trudno rozgraniczyć, ponieważ w dużej mierze oznaczały to samo. Znane są również rozmaite formy ekskomuniki - od uroczystej anatemy właśnie, czyli publicznego ogłaszania klątwy i wykluczenia ze wspólnoty wiernych, przez excommunicati vitandi pozbawiające wszelkich praw we wspólnocie wiernych, po na przykład excommunicati toleranti, które zezwala na bierne uczestnictwo w obrzędach.

Los hereticos


Kanony anatemy w Kościele katolickim po raz pierwszy sformułował synod w Elwirze odbywający się około 300 roku. W układaniu formuł synod powołał się na słowa św. Pawła, który klątwę rozumiał właśnie jako umieszczenie poza wspólnotą w odpowiedzi na grzech popełniony przeciwko tejże wspólnocie. Forma owych kanonów obowiązywała praktycznie do pierwszego Soboru Watykańskiego. W praktyce stosowano anatemę najczęściej w stosunku do heretyków czy, mówiąc precyzyjniej, do członków wspólnoty nie tylko obojętnie, lecz wrogo do niej nastawionych. W końcu IX wieku zaczęto rozróżniać ekskomunikę, nie pozwalającą uczestniczyć w Eucharystii, od anatemy - całkowicie wyłączającej ze wspólnoty chrześcijańskiej. Z upływem wieków, coraz rzadziej stosowano ją zresztą wobec konkretnych osób, a coraz częściej w stosunku do pewnych twierdzeń, poglądów niezgodnych z treścią wiary chrześcijańskiej.
Jedna z najbardziej znanych w historii anatem datuje się na rok 842 i związana jest z przezwyciężeniem ikonoklazmu w Kościele wschodnim.
Kolejny przykład wiąże się ze sporem króla niemieckiego - od 1065 roku - cesarza Henryka IV z papieżem Grzegorzem VII. Henryk IV mianował bowiem biskupa Mediolanu w 1075 roku, czyli po papieskim zakazie świeckiej inwestury. Grzegorz VII zagroził mu za ten czyn klątwą, na co sobór biskupów niemieckich w Wormacji zareagował wypowiedzeniem posłuszeństwa głowie kościoła. Papież spełnił swoją obietnicę i wtedy biskupi niemieccy odsunęli się od cesarza, żądając ukorzenia. Tak szybka zmiana frontu, bo wydarzenia te miały miejsce praktycznie na przestrzeni kilkunastu miesięcy, może dziwić. Tym bardziej, że ścierały się ze sobą dwa największe autorytety współczesnego zachodniego świata. Oddaje to jednak siłę i znaczenie ekskomuniki w ówczesnych czasach, tym bardziej że wtedy klątwa rzucana na władcę dotyczyła również jego poddanych. W praktyce pozbawiało ich to prawa do większości najważniejszych posług religijnych, jak na przykład chrztów, ślubów czy pogrzebów. Cesarz Henryk IV w 1077 roku trzy dni stał w szacie pokutnej przed murami zamku w Canossie, gdzie zatrzymał się papież, aby uprosić zdjęcie tej klątwy. Innym, jednym z najbardziej znanych w historii naszej cywilizacji przykładem ekskomuniki była ta nałożona w 1517 roku na Marcina Lutra, ojca reformacji.
Najbardziej ważąca na historii Kościoła była jednak bez wątpienia inna ekskomunika, znacznie wcześniejsza, bo datowana na rok 1054. Bezpośrednim powodem obłożenia ekskomuniką patriarchy Konstantynopola Michała Celeriusza przez papieża Leona IX było usunięcie z wyznania wiary sformułowania o pochodzeniu Ducha Świętego od Ojca i Syna Bożego. Michał Celeriusz zrewanżował się Leonowi IX i tym samym przypieczętował rozpad Kościoła na wschodni i zachodni. Obie anatemy zostały zniesione dopiero w 1965 roku przez Pawła IV i ekumenicznego patriarchę.

Tylko w ostateczności


Z dzisiejszej perspektywy wydawać by się mogło, że przed wiekami ekskomunika była naprawdę potężnym środkiem nacisku. Nie ulega też wątpliwości, że klątwą o mniej oficjalnym charakterze szafowano nazbyt pochopnie. Często nie skutkowała ona wykluczeniem z Kościoła, ale nie do końca odpowiedzialnych "przeklinaczy" różnej rangi nie brakowało, o czym świadczą różne archiwalne zapisy (zdarzały się przypadki nakładania klątwy chociażby na szczury). Obowiązujący nas dzisiaj kodeks kanoniczny normuje te kwestie precyzyjnie, a ekskomunika jest czymś odpowiadającym najwyższemu wymiarowi kary w prawodawstwie świeckim. Stosuje się ją zarówno w stosunku do osób świeckich, jak i duchownych. W przypadku tych pierwszych oprócz wyraźnego napomnienia ducha skutkuje chociażby zakazem przyjmowania Komunii św., chrztu, ślubu czy katolickiego pogrzebu. W praktyce, dla osoby zrywającej świadomie swoje więzy z Kościołem kara ta ma wymiar jedynie duchowy i tak naprawdę nigdy ostatecznie nie zamyka drogi do nawrócenia i zbawienia. Wszelkie kary, z tymi najcięższymi włącznie, są znacznie bardziej brzemienne w bezpośrednie skutki w stosunku do osób stanu duchownego. Kodeks kanoniczny stanowi, że obecnie ekskomunikę, choć oczywiście nie od razu i w zależności od szkodliwości czynu, nałożyć może jedynie papież lub ordynariusz diecezji. Pewne czyny skutkują też ekskomuniką z mocy samego prawa, czyli niejako automatycznie. Tak jest choćby w przypadku osób przerywających ciążę, schizmatyków czy publicznie ujawniających treść spowiedzi. Zakazana jest także przynależność katolików do stowarzyszeń masońskich, których nauka uważana jest za niezgodną z nauką Kościoła. Skutkuje to pozostawaniem w stanie grzechu ciężkiego i zakazem przyjmowania Komunii Świętej. Aby podjąć bardziej zdecydowane kroki, trzeba najpierw udowodnić wyraźnie antykościelny charakter takiego stowarzyszenia. Bezwzględny zakaz przynależności do nich obowiązuje osoby duchowne i członków świeckich instytutów katolickich. Ekskomunika zasadniczo grozi w przypadku przestępstw przeciwko religii i jedności Kościoła, władzy kościelnej i wolności Kościoła, uzurpacji zadań kościelnych i przestępstwa w ich wykonywaniu czy przestępstwa przeciwko życiu i wolności człowieka. Wszystkim tym zapisom przyświeca jednak zasada ogólna sformułowana w Kanonie 1399, która wyraźnie mówi, że kara może być zastosowana jedynie wtedy, gdy "domaga się tego szczególna ciężkość przekroczenia i przynagla konieczność zapobieżenia zgorszeniom lub ich naprawienia".
Zaleca się także, aby ekskomunikę poprzedzało napomnienie, sam dekret ogłasza się w trakcie Mszy św., a decyzję można przesłać na piśmie głównemu zainteresowanemu.

Klątwy współczesności


Jedna z bardziej znanych współcześnie anatem została nałożona na członków monarchistycznego, nacjonalistycznego i zarazem antysemickiego zgromadzenia Action Francaise. Jego członkom papież Leon Pius XI odmówił życia w katolickiej wspólnocie w 1926 roku. Podobny los spotkał także argentyńskiego dyktatora generała Juana Perona. Wielką dyskusję wywołała w końcu lat osiemdziesiątych ekskomunika francuskiego arcybiskupa Marcela Lefebvre'a, który wyświęcił biskupów bez zgody Rzymu. Lefebvre stał na czele grupy księży i wiernych negujących postanowienia Soboru Watykańskiego II. Wywodzące się z tego ruchu Bractwo św. Piusa X stało się niniejszym ruchem schizmatyckim, a tym samym jego kapłani w świetle kodeksu kanonicznego stracili moc udzielania sakramentów. Automatycznie w ekskomunikę popadł brytyjski biskup Michael Cox, który "wyświęcił" na kapłana siostrę Frances Meigh. Zupełnie niedawno z uroczystą ekskomuniką mieliśmy do czynienia także w Polsce. Biskup łowicki, Alojzy Orszulik rzucił klątwę na złodziei, którzy obrabowali z ozdób obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem w kościele parafialnym w Domaniewicach. Trzeba nadmienić, że złodzieje nie zareagowali na wcześniejsze wezwanie biskupa do zwrotu zrabowanych przedmiotów.
Bardzo długo i to z pozytywnym skutkiem ważyła się decyzja nałożenia ekskomuniki na emerytowanego arcybiskupa zambijskiej Lusaki, Emanuela Milingo. Arcybiskup nazbierał sobie całkiem spory łańcuszek przewinień. Bo nie dość, że wziął ślub z rozwiedzioną Matią Sung, to zrobił to w sekcie Wielebnego Moona. Po wielokrotnych wezwaniach Papieża wyrzekł się współżycia z "małżonką" i wrócił na łono Kościoła katolickiego. Przypadek ten dobitnie obrazuje współczesną funkcję ekskomuniki, która, będąc jednocześnie najsurowszym napomnieniem, nigdy nie zatrzaskuje drzwi za zagubionym. Nie bez powodu, wszelkie dekrety o ekskomunice zawierają w sobie formułę wzywającą do opamiętania i powrotu na łono Kościoła.

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki