Jesienią 1999 roku w Rosji miała miejsce seria zamachów bombowych na...
Jesienią 1999 roku w Rosji miała miejsce seria zamachów bombowych na budynki mieszkalne. Między 4 a 16 września nieznani sprawcy wysadzili w powietrze cztery bloki - dwa w Moskwie, jeden w Bujnaksku i jeden w Wołgodońsku - zabijając łącznie 292 osoby.
Niemal natychmiast rosyjskie władze jako sprawców wskazały Czeczenów. Pełniący wówczas od niedawna obowiązki premiera Władimir Putin wydał rozkaz ataku na Grozny. Po trzech latach pokoju wybuchła druga wojna czeczeńska. Taki był początek wielkiej kariery nieznanego wcześniej pułkownika KGB, którego fala antyczeczeńskich nastrojów i wojenna retoryka wyniosły wkrótce do godności prezydenta.
Śledztwo przeprowadzone niedługo potem przez dziennikarzy niezależnej telewizji NTW nie potwierdziło czeczeńskiego śladu. Przyniosło natomiast nowe rewelacje.
Heksagen czy cukier?
22 września 1999 roku wieczorem mieszkaniec jednego z bloków w Riazaniu zauważył trzy osoby, które z samochodu osobowego wynosiły ciężkie białe worki i taszczyły je do piwnicy. Zaniepokojony mężczyzna zawiadomił milicję. Patrol, który przybył godzinę później, znalazł w piwnicy trzy 50-kilogramowe worki i nastawiony na godzinę 5.30 rano zapalnik. Dowódca patrolu rozkazał wezwać saperów i ewakuować ludzi z budynku. Przerażeni mieszkańcy całą noc spędzili na ulicy lub w pobliskim kinie.
Saper Jurij Tkaczenko, który rozbrajał ładunek, oświadczył, że unieszkodliwił 150-kilogramową bombę z aktywnym detonatorem. Worki przewieziono do riazańskiego laboratorium, gdzie stwierdzono, że znajdował się w nich silny materiał wybuchowy - heksagen. Takiego samego środka użyto do wysadzenia w powietrze budynków w Moskwie, Bujnaksku i Wołgodońsku. - Dziś możecie świętować swoje drugie narodziny - takimi słowami do mieszkańców ewakuowanego budynku zwrócił się ówczesny szef riazańskiego MSW Aleksander Siergiejew.
Nazajutrz miejscowa prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie organizacji aktu terrorystycznego, a ponad tysiąc milicjantów otrzymało portrety pamięciowe dwóch mężczyzn i kobiety, których zapamiętali świadkowie. Już następnego dnia telefonistka z riazańskiej centrali podsłuchała podejrzaną rozmowę międzymiastową. Ktoś z Moskwy ostrzegał: - Wyjeżdżajcie z Riazania pojedynczo, bo wszędzie są patrole i drogi obstawione. Telefonistka zawiadomiła milicję. Specjalna grupa operacyjna ustaliła adres mieszkania i wyjechała, by aresztować podejrzanych. Grupa nie dojechała jednak na miejsce, gdyż została w ostatniej chwili zatrzymana. Przyszedł rozkaz z Moskwy, by przerwać poszukiwania i nikogo nie aresztować. Jeszcze jedno - numer moskiewskiego telefonu, z którym rozmawiali podejrzani, zaczynał się od cyfr 224. To cyfry zarezerwowane dla Federalnej Służby Bezpieczeństwa - następczyni KGB.
Co ciekawe, jeszcze tego samego dnia, 24 września, dwóch członków rządu w ciągu pół godziny oficjalnie złożyło sprzeczne ze sobą oświadczenia. Szef MSW Władimir Ruszajło powiedział, że w Riazaniu udaremniono akt terroru, zaś szef FSB Nikołaj Patruszew powiedział, że były to tylko ćwiczenia obrony cywilnej o kryptonimie "Wicher-Antyterror". Patruszew utrzymywał, że chodziło o sprawdzenie czujności obywateli.
Dziennikarze NTW ustalili jednak, że nie mogły to być ćwiczenia. Każde ćwiczenia OC muszą być odpowiednio przygotowane i udokumentowane. FSB odmówiła wydania takiej dokumentacji, powołując się na tajemnicę państwową, która jednak nie obejmuje ćwiczeń obrony cywilnej. Poza tym tego typu manewry przeprowadza się tylko w porozumieniu w miejscową milicją, a nie wiedziała o tym nic nie tylko milicja w Riazaniu, lecz również w Moskwie. Nie wiedział nic nawet sam szef MSW Ruszajło, który powinien wydać zgodę na takie ćwiczenia. Także riazański wydział FSB wydał oficjalne oświadczenie, że nic nie wiedział o żadnych ćwiczeniach.
Dziennikarze NTW pytali, dlaczego więc, skoro były to tylko ćwiczenia, potrzeba było aż dwóch dni intensywnego śledztwa miejscowej milicji, by w końcu wyjaśnić, iż chodziło zaledwie o pozorowany zamach?
Na to nie było odpowiedzi. Natomiast szef FSB Nikołaj Patruszew stwierdził publicznie, że w znalezionych w piwnicy workach nie było wcale heksagenu, tylko cukier, a zamiast detonatora leżał tam zwykły zegar. Nie zgadzało się to z relacjami mieszkańców bloku, którzy zapamiętali doskonale, że w workach nie było wcale białego proszku, lecz żółte grudki.
Centrum Prasowe FSB wydało też oficjalne oświadczenie, że laboratorium w Riazaniu pomyliło się w swej ekspertyzie, gdyż saper Jurij Tkaczenko miał ręce posypane heksagenem, nie umył ich dobrze wodą przed wyjazdem na akcję, dlatego też na cukrze pozostały ślady heksagenu. Sam Tkaczenko, śmiejąc się przed kamerami NTW, stwierdził, że przecież heksagenu nie zmywa się wodą. Eksperci, pytani przez dziennikarzy, mówili, że różnica między heksagenem a cukrem jest tak olbrzymia, że ich pomylenie jest po prostu niemożliwe.
Dziś nie jest już możliwe stwierdzenie, co tak naprawdę kryło się w workach, gdyż ich zawartość została zdetonowana na poligonie. Wiadomość ta wywołała jednak zdziwienie: skoro był to tylko cukier, to dlaczego wysadzono go w powietrze?
Także fotografie znalezionego w piwnicy urządzenia, do których dotarli reporterzy NTW, wyraźnie pokazują, że do worków był zamontowany nie zwykły zegar, lecz prawdziwy detonator.
FSB trwała jednak uparcie przy swojej wersji zdarzeń. Aby ją uwiarygodnić, w państwowej telewizji wystąpił, zakrywając swą twarz, anonimowy oficer FSB, który przedstawił się jako uczestnik ćwiczeń "Wicher-Antyterror" w Riazaniu. Według niego, troje funkcjonariuszy wyjechało 21 września wieczorem samochodem z Moskwy, następnego dnia przybyli do Riazania, tam na bazarze kupili trzy worki cukru, potem pojechali pod blok mieszkalny i wyładowali cukier do piwnicy. Jako dowód funkcjonariusz pokazał kolorową fotografię, na której odwróceni tyłem mężczyźni kupują na bazarze worki z cukrem.
Dziennikarze NTW podważyli prawdziwość tej relacji. Po pierwsze, stwierdzili, że jest fizycznie niemożliwe pokonanie samochodem trasy z Moskwy do Riazania w takim czasie, jak miała to zrobić trójka z FSB. Po drugie, funkcjonariusze utrzymywali, że cukier kupili wieczorem, a zdjęcie zostało zrobione w słoneczne południe.
Koniec niezależnej telewizji
Pół roku po tych wydarzeniach, w marcu 2000 roku telewizja NTW zaprezentowała wielki raport na temat wydarzeń w Riazaniu. Cieszył się on w Rosji olbrzymią oglądalnością. Miliony telewidzów mogły zobaczyć przedstawicieli władz, a zwłaszcza służb specjalnych, którzy wydawali sprzeczne oświadczenia bądź kłamali w żywe oczy. W studiu obecni byli mieszkańcy bloku w Riazaniu, którzy otwarcie mówili, że nie wierzą w ani jedno słowo władz o rzekomych ćwiczeniach.
Prezydentem był wówczas już od paru miesięcy Władimir Putin, który najbardziej skorzystał na zamachach z września 1999 roku. Materiał wyemitowany przez NTW wywołał jego wściekłość. Zapadł wyrok na niepokorną stację, która ośmieliła się mieć inne zdanie niż FSB. Już rok później NTW został spacyfikowany przez Kreml. Niezależną telewizję przejął kontrolowany przez państwo koncern Gazprom, zaś właściciel stacji Władimir Gusiński, ścigany listami gończymi, musiał uciekać za granicę. Putin zmodyfikował nieco KGB-owskie metody rozprawy z niezależnymi mediami - nie odbywają się one według starych wzorów sowieckich, gdy na instytucje nasyłani byli czekiści, lecz zgodnie z metodami pozorującymi zachodnie standardy, a więc do redakcji wkraczają teraz urzędnicy skarbowi lub prokuratorzy od przestępstw gospodarczych.
Zanim Gazprom przejął NTW, udało się całą dokumentację zdjęciową sprawy Riazania wywieźć za granicę. Dzięki temu w Londynie powstał film pt. "Zamach na Rosję". W USA ukazała się też książka na ten temat pt. "FSB wysadza Rosję". Jej autorami są: znany emigracyjny historyk rosyjski Jurij Felsztyński oraz były oficer FSB, podpułkownik Aleksander Litwinienko. Twierdzą oni, że przygotowanie takich zamachów, jak we wrześniu 1999 roku, musiało trwać kilka miesięcy. W tym czasie zaś szefem FSB był poprzednik Patruszewa na tym stanowisku - Władimir Putin. Zdaniem Litwinienki, operacją wysadzania bloków kierował osobiście ówczesny zastępca szefa FSB kontradmirał German Ugriumow, który zmarł w maju 2001 roku w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach.
Aleksander Litwinienko pracował w FSB do 1999 roku w zarządzie ds. rozpracowywania przestępczości zorganizowanej. Gdy odmówił wykonywania rozkazów niezgodnych z prawem, został zwolniony. Zagrożony aresztowaniem, w maju 2001 roku uciekł do Wielkiej Brytanii, gdzie uzyskał azyl polityczny.
Inny były śledczy FSB, podpułkownik Michaił Triepaszkin, który również nie uwierzył w wersję o ćwiczeniach obrony cywilnej i próbował na własna rękę znaleźć sprawców zamachów, został najpierw przeniesiony na emeryturę, a w październiku 2002 roku aresztowany pod zarzutem nielegalnego posiadania broni.
Osoby zaangażowane niegdyś w rozwikłanie riazańskiej zagadki są dziś przez władze zastraszane. Film "Zamach na Rosję" i książka "FSB wysadza Rosję" są zakazane, jak w czasach sowieckich antykomunistyczna bibuła. Władimir Putin pewnym krokiem zmierza do kolejnej prezydentury.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













