Logo Przewdonik Katolicki

Ryzykować z Jezusem

Marcin Jarzembowski
Fot.

Rozmowa z księdzem arcybiskupem Tomaszem Petą, metropolitą Astany W tegorocznym Orędziu misyjnym Papież Jan Paweł II zwraca uwagę wszystkich wiernych Kościoła na fundament działalności misyjnej, jakim jest Eucharystia. Jak należy rozumieć przesłanie Ojca Świętego? - "Eucharystia jest źródłem i szczytem życia chrześcijańskiego". Zauważmy, że właśnie Wieczernik jest tym...

Rozmowa z księdzem arcybiskupem Tomaszem Petą, metropolitą Astany


W tegorocznym Orędziu misyjnym Papież Jan Paweł II zwraca uwagę wszystkich wiernych Kościoła na fundament działalności misyjnej, jakim jest Eucharystia. Jak należy rozumieć przesłanie Ojca Świętego?

- "Eucharystia jest źródłem i szczytem życia chrześcijańskiego". Zauważmy, że właśnie Wieczernik jest tym fizycznym i jednocześnie duchowym miejscem, z którego zaczęła się rozprzestrzeniać Ewangelia. Wieczernik to miejsce pierwszej Eucharystii, a po Wniebowstąpieniu Pana - miejsce wielkiej modlitwy w oczekiwaniu na przyjście Ducha Świętego, modlitwy, podczas której Eucharystia stanowiła centrum. Punktem wyjścia dla misji jest pogłębiona miłość do Eucharystii we Mszy Świętej i w adoracji. Ojciec Święty Jan Paweł II daje nam tego przykład. Punktem docelowym misji jest doprowadzenie tego, który uwierzył, do spotkania z Jezusem Eucharystycznym.

Czy zgodzi się Ksiądz Arcybiskup ze stwierdzeniem, że każdy z nas może nieść Chrystusa drugiemu człowiekowi?

- Może i powinien, bowiem cały "Kościół ze swej natury jest misyjny". Pragnienie dzielenia się wiarą w Jezusa Chrystusa z innymi świadczy o żywotności naszej wiary. Jednocześnie misja pomaga odnawiać naszą wiarę. W jaki sposób każdy człowiek, każdy chrześcijanin, może wspierać dzieło misyjne? Warto w tym roku, idąc za głosem Ojca Świętego, zapytać się o swoją pobożność Eucharystyczną: na ile cenię sobie Mszę Świętą, czy rozumiem wartość adoracji Najświętszego Sakramentu? Będzie to współbrzmiało z wezwaniem "wypłyń na głębię", pomoże nam spojrzeć na misję w sposób bardziej dojrzały.

Czy misyjna działalność Kościoła jest owocem zaangażowania poszczególnych wspólnot, ludzi świeckich niezależnie od ich pozycji w społeczeństwie?

- Oczywiście. Misje to nie tylko dzieło kapłanów i wspólnot zakonnych, to dzieło wszystkich chrześcijan. Warto tutaj wspomnieć o wielkiej rzeszy chorych wspierających misje swoim cierpieniem, o tylu świeckich zaangażowanych przez modlitwę i organizowanie materialnej pomocy, wreszcie o wielu dzieciach z Kółek Misyjnych, które od najmłodszych lat dzielą z Panem Jezusem pragnienie dotarcia z Ewangelią na krańce świata.

Przykładem wielkiego misjonarza naszych czasów jest sam Ojciec Święty. Na pewno będzie to trudne, ale w jaki sposób można ocenić Jego posługę dla całego świata?

- Ojciec Święty Jan Paweł II jest wielkim świadkiem Zmartwychwstałego w naszych czasach i przez to czytelnym znakiem nadziei dla świata. Ojciec Święty swoimi słowami i życiem ukazuje, że Ewangelia nie ma konkurencji. Nie ma bowiem nikogo poza Jezusem, kto mógłby napełnić serce człowieka. W refleksji nad wkładem Papieża Jana Pawła II w dzieło ewangelizacji świata może pomóc każdemu z nas odpowiedź na pytanie: ile Ojciec Święty wniósł w moje osobiste życie?

Także Ksiądz Arcybiskup każdego dnia niesie Słowo Boże na krańcach ziemi. W jaki sposób zrodziło się w Księdzu powołanie misyjne?

- "Wszystko jest łaską", darem Bożym. Bóg zaś działa przez ludzi. Z wdzięcznością wspominam Kółko Misyjne w naszym gnieźnieńskim seminarium i jego opiekuna ks. kanonika Stefana Fiutaka. Wielką rolę odegrał też przykład kapłanów z naszej archidiecezji wyjeżdżających na misje, zwłaszcza przykład mojego kolegi kursowego ks. Floriana Cieniucha, który kilka lat wcześniej wyjechał do Wenezueli, gdzie do dzisiaj pracuje.

Największa liczba misjonarzy z Polski na kontynencie azjatyckim pracuje właśnie w Kazachstanie. Czy ta ziemia wciąż potrzebuje nowych misjonarzy?

- Na terytorium Kazachstanu, dziewięciokrotnie większym od Polski, pracuje zaledwie osiemdziesięciu kapłanów i sto sióstr zakonnych. Aktualnie istnieje w Karagandzie seminarium duchowne, mające dwudziestu trzech kandydatów do kapłaństwa. Jednak jeszcze długo będziemy potrzebowali pomocy personalnej z zagranicy. Potrzeby są wielkie. Bywa, że kapłan dojeżdża pięćset kilometrów, aby służyć wspólnocie wierzących. Czekają na nas ludzie w więzieniach, szpitalach i domach dziecka. Ostatnio siostry Matki Teresy otrzymały zaproszenie do pracy w Afganistanie. Obiecałem im pomoc w znalezieniu kapłana znającego język angielski.

Jak mieszkańcy Kazachstanu przyjmują Ewangelię?

- Sześćdziesiąt procent mieszkańców Kazachstanu uważa się za muzułmanów, a czterdzieści procent za chrześcijan, głównie prawosławnych. Chodzi tutaj o korzenie, gdyż po okresie dziesiątek lat prześladowań religii wielu ludziom trudno jest przekroczyć próg świątyni. W całym społeczeństwie istnieje jednak wielki szacunek dla wiary w Boga. Z szacunkiem spotykają się także osoby duchowne. Katolicyzm postrzegany jest przede wszystkim przez osobę Ojca Świętego, który trzy lata temu odwiedził Kazachstan i był przyjęty z wielką miłością, także przez muzułmanów. Otwieranie się na Ewangelię to proces, który wymaga czasu i jasnego świadectwa wiary ze strony wspólnot chrześcijańskich.

Do niesienia Słowa Bożego wciąż potrzeba nowych apostołów. Jakie cechy powinni oni posiadać? Co ludzie młodzi mogą w tej kwestii uczynić?

- Bardzo ważną cechą apostoła jest odwaga podjęcia "ryzyka" z Jezusem, odwaga pójścia w nieznane, ale z Jezusem. Ze wszystkich dzieł na świecie dzieło Jezusa jest najpewniejsze. Na co dzień jednak potrzebna jest wielka ufność, odwaga "chodzenia po wodzie". Niech młodzi uczą się ufać Jezusowi, "ryzykować z Nim". Tylko On nie zawodzi.

Wydawałoby się, że wraz z wielkim rozwojem cywilizacyjnym docieranie do ludzi z Ewangelią jest o wiele łatwiejsze niż kiedyś. Czy nie jest to mylące stwierdzenie? Jakie bariery musi pokonywać misjonarz, aby dotrzeć do wiernych?

- Rozwój techniczny i cywilizacyjny stanowi pomoc dla głoszenia Ewangelii, nie stanowi jednak jego istoty. Ewangelię trzeba bowiem donieść nie tylko do uszu i oczu ludzi, ale przede wszystkim do ludzkich serc. Serca ludzkie zaś mogą otworzyć nie komputery, ale łaska Boża. Dzieło Boże musi być prowadzone po Bożemu, z wiarą, nadzieją i miłością, z modlitwą i postem; nie wystarczą metody tego świata. Misjonarz, który chce dotrzeć z Ewangelią do ludzi, musi ich przede wszystkim kochać.

Dane z końca ubiegłego roku mówią, że na świecie obecnie pracuje 2031 polskich misjonarzy, z czego 258 w Azji. Czego by Ksiądz Arcybiskup jako Metropolita Astany i Misjonarz życzył w dalszej posłudze współbraciom?

- Życzę sobie i moim współbraciom misjonarzom, abyśmy coraz bardziej pozwalali działać Jezusowi. "Beze mnie nic nie możecie uczynić". Oddajmy Mu nasze serca, nasz głos i nasze ręce. Niech On działa przez nas. Tylko "Jezus wie, co jest w człowieku". Tylko On może otwierać i czynić szczęśliwymi ludzkie serca.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki