Logo Przewdonik Katolicki

Każdy facet marzy o takiej kobiecie

Ks. Robert Nęcek
Fot.

Zafascynowała mnie jej postać, gdyż jest świętą na obecne czasy. Kobieta wykształcona, inteligentna, delikatna i stanowcza, niepozwalająca sobą poniewierać, umiejąca zatroszczyć się o swoją godność, dbająca o swój wygląd i urodę, a jednocześnie bez krzty próżności. Święta Joanna Beretta Molla miała czas na wszystko, a dla Boga i swoich najbliższych miała czas nade wszystko. Żona...

Zafascynowała mnie jej postać, gdyż jest świętą na obecne czasy. Kobieta wykształcona, inteligentna, delikatna i stanowcza, niepozwalająca sobą poniewierać, umiejąca zatroszczyć się o swoją godność, dbająca o swój wygląd i urodę, a jednocześnie bez krzty próżności. Święta Joanna Beretta Molla miała czas na wszystko, a dla Boga i swoich najbliższych miała czas nade wszystko.


Żona biznesmena i doktor medycyny, która nie tylko potrafiła malować paznokcie - choć to też istotne, by się podobać - ale umiała stworzyć prawdziwe gniazdo miłości. W gruncie rzeczy miała czas na wszystko! Jak to czyniła? Ano wszystko układała w świetle Bożych wskazówek zawartych w nauczaniu Ewangelii i Kościoła. Z pewnością zdawała sobie sprawę z tego, że każdy z nas znajduje czas dla tych ludzi lub dla tych wartości, na których mu najbardziej zależy. Jeżeli mi na kimś nie zależy, to nawet wolny weekend będzie za krótki, aby się spotkać i porozmawiać. Jednak, gdy na kimś mi zależy, to nawet w dniu wypełnionym "po szyję" pracą czas się znajdzie. Wszystko przecież jest kwestią motywacji. Ona rzeczywiście miała czas na wszystko, a dla Boga i swoich najbliższych miała czas nade wszystko.

Świadek Jezusa


Z tej racji była elektryzującą i pociągającą kobietą. Mało tego, ona elektryzuje i pociąga do dziś. Jest wzorem wymarzonej małżonki i matki. Każdy zdrowy facet marzy podświadomie o takiej kobiecie. Nie jest to przesada, gdyż spoiwem każdej wspólnoty staje się umiejętność bezinteresowności. Do czegoś takiego zdolna jest tylko żyjąca w prawdzie i bez fałszu osoba, dla której dobro bliźniego, jeżeli nie jest ważniejsze, to przynajmniej równoważne z moim. Jest to przykład kobiety, która bez mówienia o Jezusie, stawała się Jego świadkiem, zarówno w gronie rodzinnym, jak i poza nim. Chciałbym podkreślić, że Jezus - choć zalecił miłość nieprzyjaciół - to jednak mocno akcentował, iż poznają nas po miłości wzajemnej. Zatem wystarczy, by inni weszli do naszego domu rodzinnego i zaraz się dowiemy, czy rozpoznali w nas chrześcijan. Wystarczy, by weszli na plebanię i natychmiast możemy stwierdzić, czy poznali nas po miłości wzajemnej. Dlatego osobiście śmieję się, gdy ktoś próbuje mówić do mnie o Bożym Królestwie i jego sprawiedliwości, a już na dzień dobry działa wbrew temu Królestwu i wbrew jego sprawiedliwości. Święta Joanna uczy mnie, że nie przez mądrość dochodzi się do ludzkiego serca, ale przez miłość. Mądrość przekonuje rozum, ale do działania zachęca miłość! Może dlatego bez reszty zdobyła serca nie tylko męża Pietro i swoich dzieci, ale również serca tych, z którymi się spotykała jako lekarka kojąca bóle i rany.
Dodatkowo, w wymiarze małżeńskim rozumiała miłość jako bezinteresowny dar złożony z siebie samej. Dar ten, jak każdy inny, aby był prawdziwy, musi być nieodwołalny. Dar, który w momencie ofiarowania zakłada możliwość odebrania go z powrotem, nie jest prawdziwym darem i każdy o tym wie, nawet ci, co propagują niewierność. Wówczas staje się on rodzajem faryzejskiej pożyczki, której zwrotu kiedyś się zażąda. W takiej sytuacji zarówno miłość, małżeństwo, jak i rodzina stają się zagrożone. Zresztą podobnie jest w wypadku pękniętego kapłaństwa, gdzie miłość i bezinteresowność były jedynie udawane i pozorowane.

Kiedy przychodzi cierpienie


Pragnę zwrócić jeszcze uwagę na jeden aspekt z życia świętej Joanny, który mnie mocno poruszył. Mianowicie chodzi o moment przeżywania - jak pisał Karl Jaspers - sytuacji granicznej, czyli skrajnej. Powstaje pytanie - kiedy wychodzi cała nasza prawdziwa osoba??? Właśnie wtedy, kiedy przeżywamy sytuację wyjątkowo trudną. Gdy wszystko jest dobrze, gdy zdrowie dopisuje, gdy się nam kłaniają, gdy drzwi domu się nie zamykają z powodu natłoku gości - wówczas trudno cokolwiek powiedzieć. Ale gdy zawita klarowna trudność, gdy w tej trudności wielu z grona tak zwanych przyjaciół odejdzie, gdy się jest potraktowanym jako chory na trąd - wówczas objawia się w pełni nasze człowieczeństwo. I tylko ta prawda staje się istotna. Nie jest bowiem łatwo cierpieć, gdy jesteśmy samotni. A ona potrafiła w takiej skrajności zachować swoją godność i twarz. Za to jej dziękuję i dlatego zawiesiłem u siebie na ścianie jej zdjęcie, aby nieustannie mnie prowadziła.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki