Logo Przewdonik Katolicki

Dziękuję, że nie jestem jak inni...

ks. Dariusz Madejczyk
Fot.

"Specjalistów" od spraw religii raczej nam nie brakuje. Tych, którzy wiedzą, jaki powinien być Kościół, co powinni robić biskupi, księża i każdy, kto w niedzielę chodzi na Mszę św., jest aż nadmiar. Niestety, brakuje nam trochę tych, co poprawianie chcieliby zaczynać od siebie. Różnej maści poprawiaczy zajmujących się problemami Kościoła można spotkać wszędzie. W szkole...

"Specjalistów" od spraw religii raczej nam nie brakuje. Tych, którzy wiedzą, jaki powinien być Kościół, co powinni robić biskupi, księża i każdy, kto w niedzielę chodzi na Mszę św., jest aż nadmiar. Niestety, brakuje nam trochę tych, co poprawianie chcieliby zaczynać od siebie.


Różnej maści poprawiaczy zajmujących się problemami Kościoła można spotkać wszędzie. W szkole i w pracy, na przyjęciu u znajomych i w drodze do kościoła, w telewizji i gazetach, a nawet w kinie (tytułu filmu z ostatnich miesięcy, który mi w tym momencie przychodzi do głowy, nie będę przytaczał, żeby nie reklamować i oszczędzić czytającym niemiłych wrażeń).
Bez wątpienia każdy z nas dotknięty jest w jakimś stopniu tą, jak to ktoś kiedyś powiedział, "prostacką wadą" spoglądania na innych z wyższością. Ileż to razy zdarza się nam stawać w pozycji kogoś, kto wie lepiej i zna się na wszystkim. A gdy z tą pozycją łączy się jeszcze określony zakres władzy nad innymi (albo, co gorsza, tzw. demokratyczna większość), ogląd świata i ocena rzeczywistości stają się wręcz nie do podważenia... Oczywiście tylko w przekonaniu tego, kto przemawia, niekoniecznie zaś w ocenie słuchaczy.
Dzisiejsza Ewangelia przynosi nam dwie ważne nauki. Pierwsza jest bardzo konkretna - dotyczy szacunku dla wiary i religijności drugiego człowieka; o drugiej, można by powiedzieć, że ma charakter zwrotny - chodzi o nas samych, o ocenę naszego życia. Pan Jezus zwraca się do tych, "co ufali sobie, że są sprawiedliwi" i w prostych słowach kreśli obraz, którego oni stają się bohaterami. W ten sposób pozwala im spojrzeć jakby z zewnątrz na sytuację, która wcale nie jest wyjątkowa i niezwykła. Tu i ówdzie, wcale nie tak rzadko, powraca przecież pokusa, by powiedzieć sobie, że na szczęście nie jesteśmy jak inni.
Zwracanie uwagi nie jest wprawdzie czymś przyjemnym, nie można jednak przechodzić obojętnie wobec nagannych zachowań i zamykać oczu na zło. Z drugiej strony, trzeba również uważać, żeby w trosce o naprawę ludzi i świata, który nas otacza, nie zapomnieć o sobie samym lub, co gorsza, nie znaleźć się na miejscu tego, który mówi: "Dziękuję, że nie jestem jak inni..."

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki