Logo Przewdonik Katolicki

Ekumenizm, czyli jak żyć z podziałami?

Krzysztof Bronk
Fot.

Diabolos to - po grecku - ten, kto dzieli. Dzieli skutecznie, skoro od 950 lat nie możemy się uporać z Wielką Schizmą Kościoła. 16 lipca 1054 r., dokładnie przed 950 laty, papieski legat nałożył ekskomunikę na patriarchę Konstantynopola. Wkrótce potem patriarcha zwołał synod, który ekskomunikował legata, i tak została rozbita jedność Kościoła. Ekskomuniki zostały zdjęte w...

Diabolos to - po grecku - ten, kto dzieli. Dzieli skutecznie, skoro od 950 lat nie możemy się uporać z Wielką Schizmą Kościoła.
16 lipca 1054 r., dokładnie przed 950 laty, papieski legat nałożył ekskomunikę na patriarchę Konstantynopola. Wkrótce potem patriarcha zwołał synod, który ekskomunikował legata, i tak została rozbita jedność Kościoła. Ekskomuniki zostały zdjęte w 1965 r. przez Pawła VI i Atenagorasa I. I choć dziś niemal nic nas już nie dzieli, podział trwa nadal.
Również w tym roku, w listopadzie, przypada 40. rocznica ogłoszenia soborowego Dekretu o ekumenizmie Unitatis redintegratio. Od 40 lat jesteśmy w drodze do jedności. 40 lat to nie mało. Nawet wędrówka do Ziemi Obiecanej nie trwała dłużej. Trudno więc się dziwić, że po tylu latach pojawiają się oznaki zniecierpliwienia, zanika nadzieja na zjednoczenie, a nawet rodzi się zdecydowany sprzeciw wobec ekumenizmu. Niecierpliwi chcą prostych i szybkich rozwiązań, za cenę lekceważenia podziałów. Wątpiący zadowalają się łatwym braterstwem. Dla najbardziej radykalnych ekumenizm to zdrada, jedna z przyczyn rozkładu posoborowego Kościoła.
Inny jest ekumenizm papieski. Dla Papieża dążenie do jedności to nie chwilowa moda, lecz Boże przykazanie. Nie negocjacje, lecz poszukiwanie prawdy, nie zadowalanie się byle czym, lecz budowanie takiej jedności, której chce Chrystus - na drodze nawrócenia.
Na moje myślenie o ekumenizmie duży wpływ wywarł nakręcony niedawno film o Marcinie Lutrze. Typowa hagiograficzna opowieść. Postać Lutra przypomina trochę św. Franciszka, bo widzowi oszczędzono grubiańskich cytatów z pism niemieckiego reformatora. Wyraźnym wątkiem filmu są zmagania bohatera z szatanem. Patrząc na ekran, wielokrotnie miałem wrażenie, że w życiu Lutra zabrakło zdecydowanych ingerencji spowiednika, kogoś, kto znając elementarne zasady duchowego rozeznania, w odpowiednim momencie powiedziałby "nie!", zaprotestował: "Nie możesz z taką motywacją rozpoczynać życia zakonnego", "nie możesz w takim stanie podejmować decyzji", "choćby twój gniew był słuszny, nie daje ci prawa do modyfikowania doktryny Kościoła". Stało się inaczej. Oczywiście nie chodzi tu o kwestionowanie dobrych intencji, czy głębokiej wiary Lutra. Ale w jego reformie, podobnie jak w dziejach każdego Kościoła, trzeba odróżnić dobre ziarno od kąkolu.
Wspominam o Lutrze nie dlatego, że jego wina, odpowiedzialność za rozbicie Kościoła jest wyjątkowa. Ale to właśnie na przykładzie jego życia zrozumiałem, dlaczego Papież łączy ekumenizm z potrzebą nawrócenia. Rozłam jest złem, z którego trzeba się wycofać, nawrócić. Nie wystarczy iść dalej razem, szukając ciągle tego, co nas łączy. Znajdziemy na pewno niemało, lecz Chrystus pozostanie podzielony.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki