Mówiąc o sektach, najczęściej porusza się problem manipulacji zewnętrznej czy też psychicznej, mało natomiast poświęca się uwagi sprawom duchowym. Wydaje mi się, że chyba właśnie od tej strony powinna się rozpocząć właściwa dyskusja o sektach?
- Tak właśnie uważam i czasem trudno przebić mi się z tą opinią. Sekty...
Mówiąc o sektach, najczęściej porusza się problem manipulacji zewnętrznej czy też psychicznej, mało natomiast poświęca się uwagi sprawom duchowym. Wydaje mi się, że chyba właśnie od tej strony powinna się rozpocząć właściwa dyskusja o sektach?
- Tak właśnie uważam i czasem trudno przebić mi się z tą opinią. Sekty próbują odpowiedzieć jednocześnie na wszystkie ludzkie pytania i problemy, propagując jakiś model "wiedzy integralnej". To jest rzadkie w epoce specjalizacji i erze "ekspertów". Odwieczne archetypy mędrca, proroka czy mistrza (przypominam, że słowo magister pierwotnie oznaczało "mistrz", a dziś oznacza "papierek", który pozoruje wiedzę i to wcale nie integralną!) nie tylko upadły, ale nawet zostały ośmieszone, a nierzadko odesłane do psychopatologii (co zresztą nie jest niczym nowym, gdy chodzi nawet o postać samego Chrystusa!). A słowo guru, które tak jednostronnie czasami rozumiemy w kontekście tylko tematu sekt, oznacza właśnie mistrz! W naszej kulturze brakuje mistrzów duchowych, za to jest wiele sztucznych "autorytetów", narzuconych przez media...
Sekty zadają często głębokie pytania o los człowieczy, o genezę i przeznaczenie nie tylko pojedynczego człowieka, ale całej ludzkości, kosmosu, świata. Poruszają tematy eschatologiczne, mówią o poszukiwaniu transcendencji. Podobnie, jak słynny malarz Paul Gauguin, poprzez jeden z obrazów, zadaje pytania: "Skąd przychodzimy, kim jesteśmy, dokąd idziemy". Pytają z powagą o Boga, o tajemnicę zła i zbawienia od zła, w tym od grzechu i szatana (czego nie czyni wielu współczesnych teologów, także w Polsce!). Niestety zadając słuszne pytania, zbyt często dają złe odpowiedzi. I tu rozpoczyna się pole dla manipulacji sumieniem, które - wedle nauki ostatniego Soboru - jest "głosem Boga", czyli manipulacji na poziomie duchowym (pneumatologicznym), którą należy odróżnić od manipulacji na poziomie psychofizycznym (psychomanipulacja) czy psychospołecznym (socjotechnika), które są jakby wtórną przyczyną, a może nawet tylko katalizatorem wstępowania do sekt. Tylko niektóre sekty są wyłącznie maską brudnych interesów. Ważne jest więc badanie światopoglądów sekt, z których jakby wtórnie wynika praktyka duchowa, medytacyjna, polityczna.
Duchowe, święte, archetypowe pragnienia, to nie to samo, co psychologiczne potrzeby. Do wymiaru duchowego należy też inwersja świętych pragnień, czyli grzeszne pokusy, uleganie propozycjom szatana (aż do otwarcia na opętanie diabelskie włącznie), w formie grzechu pychy, apostazji, bluźnierstwa, profanacji sacrum, patologii sacrum, idolatrii czy grzechom przeciwko Duchowi Świętemu. Tu możemy mówić o manipulacji na gruncie duchowym (spirytualnym), która przybiera formę manipulacji parapsychologicznej, psychotronicznej, okultystycznej, magicznej, czy spirytystycznej w realistycznym sensie tego słowa. O tych wszystkich zjawiskach duchowych nie wie do końca ani psychologia, ani psychiatria, ani socjologia religii, ani religioznawstwo. Mimo, iż próbują niekiedy one jednostronnie zawłaszczyć nie tylko interdyscyplinarną, ale właśnie wielowymiarową - w powyższym sensie tego słowa - problematykę sekt, zwanych dziś nowymi ruchami religijnymi, podczas gdy często chodzi tu o zwykłą magię, jak to wykazał światowej sławy badacz sekt Massimo Introvigne.
Czy w dobie kryzysu kapłaństwa i Kościoła problem sekt nie jest czasem zbyt wyolbrzymiany?
- Jest akurat odwrotnie. Kryzys Kościoła i kapłaństwa jest właśnie jedną z przyczyn rozkwitu sekt. Mówią o tym dokumenty kościelne na temat sekt z 1986 i 1991 roku. Kapłani coraz częściej nie głoszą ani Dobrej Nowiny Ewangelii, ani nawet Nadziei Zbawienia, myląc ją często z "naiwnym optymizmem" czy "pozytywnym myśleniem". Dowodem na to jest, iż coraz rzadziej ostrzegają ludzi przed możliwością utraty zbawienia. Przyczyną jest często strach przed ośmieszeniem lub innym negatywnym napiętnowaniem. Jest to jednak niezgodne ani z Ewangelią, ani z duchem Fatimy, która jest aktualizacją Ewangelii, przemawiającej zawsze językiem alternatywy: "zbawienie-odrzucenie" (kard. L. Scheffczyk). Tymczasem temat zbawienia i możliwości jego utraty głoszą właśnie sekty, i to nie tylko te odwołujące się do chrześcijańskiej tradycji (jak tzw. sekty biblijne).
Kapłani dziś nie tylko nie głoszą mocy Bożej, przejawiającej się - jak zawsze - w rozmaitych cudach, jako "znakach zbawienia", ale nierzadko zwalczają taką wizję chrześcijaństwa w imię bultmannowskich "przesądów intelektualnych", w postaci "dogmatycznego racjonalizmu". To dlatego ludzie szukają fałszywych cudów magii. Brak proroków otwiera popyt na wróżbitów.
Wielu nauczających na katolickich uniwersytetach zamieniło teologię na antropologię kultury. Interesują się bardziej kulturą niż religią i jej zagrożeniami czy imitacjami, np. magią, którą interesuje się młodzież. Badania socjologiczne, przeprowadzone w latach dziewięćdziesiątych wśród księży, wykazały, że ich wiedza na ten temat jest nierzadko na poziomie licealnym. Często młodzież wie więcej na ten temat, a przedstawiciele "nowych ruchów magicznych" (M. Introvigne) jeszcze więcej. Tymczasem magia i okultyzm sytuują się w kategorii grzechu przeciwko pierwszemu przykazaniu Dekalogu, i dlatego sekty oparte na tym światopoglądzie (a nierzadko parareligijnym kulcie) są - w sensie duchowym, który się pomija i lekceważy - najbardziej niebezpieczne. Także dlatego, że praktykowane tam tzw. "psychotechniki" są w istocie często technikami medialnymi, które mogą otworzyć na demoniczny świat. Tym bardziej, że u postaw takiego otwarcia leży wspomniany już grzech idolatrii, najpoważniejszy z możliwych.
Skoro tak, to dlaczego tak rzadko w temacie sekt używa się słowa "szatan"?
- Pytanie jest bardzo trafne. Milczenie o szatanie w kwestii sekt pomija ważną uwagę kard. F. Arinze, który twierdzi w watykańskim dokumencie z 1991 roku, że wyraźne działanie szatana może być przyczyną powstania wielu sekt (pomijając fakt, że działa on aktywnie w zwykłych sytuacjach grzechu, błędu, a zwłaszcza kłamstwa, często obecnego w sektach). Milczenie w tej kwestii jest więc popieraniem fałszu i sprzyja optymistyczno-liberalnej optyce w interpretacji oraz propagowaniu sekt. Nie jest to jednak dziwne, skoro kapłani generalnie milczą o szatanie jako "zwodzicielu dusz" (Leon XIII), czy "perfidnym hipnotyzerze" (Paweł VI), choć ostrzegał przed nim wielokrotnie Jan Paweł II, nie tylko w katechezach do młodzieży. Czasami temat szatana przedefiniowują zwykli katolicy - myśląc, że są bardzo postępowi, a zwykle brak im źródłowej wiedzy i krytycyzmu metodologicznego - w kluczu "psychologii cienia" Carla Gustava Junga i jego niefrasobliwego adoratora i popularyzatora, Anzelma Grüna OSB. I jak tu "walczyć" z sektami, skoro ruchy gnostycko-magiczne (okultystyczne) typu New Age (których jest najwięcej) powołują się właśnie na Junga, jako na swój najwyższy autorytet (o czym mówi jasno dokument watykański nt. New Age z 2003 roku), nawet jeśli owo zawłaszczenie jest sporym nadużyciem intelektualnym.
Na ekrany naszych kin weszła trzecia część Harry'ego" Pottera. Czy według Księdza jest to książka propagująca treści satanistyczne?
- O tyle, o ile magia jako taka może być związana z satanizmem, a według tradycji zarówno chrześcijańskiej, jak okultystycznej (antychrześcijańskiej) - jest związana bardzo istotnie. Mediumizm, który jest istotą praktyki okultyzmu, może doprowadzić zarówno do choroby psychicznej, jak i do opętania (o czym wiedzą wszyscy znani okultyści: mógłbym przytoczyć masę cytatów). Potter natomiast flirtuje z mediumizmem (w niezliczonych jego formach, jak np. wróżbiarstwo), nawet jeśli kokieteryjnie czasami przed nim ostrzega.
W ostatnim wydaniu filmowym "Harry'ego Pottera" jest dla mnie mniej ważne, że tym razem dziewczynki otrzymują antymaryjny ("feministyczny"?) wzór w osobie Hermiony (imię pochodzi od ulubionego przez wszystkich magów - hermetyzmu), "zdolnej czarownicy", która bije chłopca pięścią w twarz. Ważniejszy jest tu dla mnie duchowy problem realizmu magii i okultyzmu w tej powieści, o którym pisałem w licznych artykułach. Uważam, że problem i "casus" Pottera jest ważny, bo jest "papierkiem lakmusowym" antybiblijnej i antychrześcijańskiej arogancji i ignorancji (także w środowiskach chrześcijańskich) oraz fundamentalnego pomieszania pojęć, gdzie nie odróżnia się "realistycznej magii" od "magicznej wyobraźni".
Igraszki z magią sprzyjają lekceważeniu i osłabianiu Autorytetu Biblii i Tradycji Kościoła w tej kwestii. Dzieci, które przygotowują się do pierwszej spowiedzi i Komunii św., uczą się na lekcjach religii o wykroczeniach przeciwko przykazaniom Bożym. Te dzieci uczą się, że grzechem ciężkim (bałwochwalstwem) jest m.in. zajmowanie się wróżbiarstwem i magią (por. KKK 2115 - 2117). A tym właśnie zajmuje się Harry Potter - ich idol, zachwalany ponadto przez medialną reklamę. Aby proces wychowawczy był minimalnie skuteczny, musi być spójny i niesprzeczny wewnętrznie. Nie może tak być, aby na lekcjach religii magia i okultyzm były potępiane, a na innych zajęciach szkolnych sprzyjano zainteresowaniu się dzieci magią i okultyzmem.
Gdy chodzi jeszcze o tematy satanistyczne, to jednym z wątków ostatniego filmu o Harrym Potterze jest "obłaskawianie bestii", które jest dzieciom proponowane m.in. w formie wilkołactwa. Jest to temat odwieczny, ale w demonologii katolickiej także ściśle związany z działaniem złych mocy. "Przyjaźń z bestią" jest formą oswajania z "ciemnością", która w filmie jest zbyt jednostronnie naturalizowana - w duchu wspomnianej "psychologii cienia" - z całą jej dwuznacznością, która grozi "humanizacją diabła", a nawet zachętą do "przymierza ze Złym". Ten jednak, chociaż często pozuje na humanistę, jest od początku w tradycji chrześcijańskiej "odwiecznym wrogiem natury ludzkiej" (św. Ignacy Loyola).
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













