Logo Przewdonik Katolicki

Drugie podejście miłości

ks. Wojciech
Fot.

Ubrał się odświętnie i z prezentem w ręku udał się do kościoła. Cieszył się z widoku syna, gdy ten przyjmował Pierwszą Komunię Świętą. Po Mszy złożył dziecku życzenia i chciał wrócić, skąd przyjechał. Jednak Mikołaj poprosił, by tata przyszedł na obiad. Trudno w takiej sytuacji odmówić dziecku. Idąc do restauracji, przywitał się z żoną, podając jej rękę. Przy...

Ubrał się odświętnie i z prezentem w ręku udał się do kościoła. Cieszył się z widoku syna, gdy ten przyjmował Pierwszą Komunię Świętą. Po Mszy złożył dziecku życzenia i chciał wrócić, skąd przyjechał. Jednak Mikołaj poprosił, by tata przyszedł na obiad. Trudno w takiej sytuacji odmówić dziecku. Idąc do restauracji, przywitał się z żoną, podając jej rękę. Przy stole usiedli tak, że Mikołaj ich łączył i dzielił... Po obiedzie dziecko odeszło od stołu, by pobiegać z kuzynostwem na zewnątrz. W tym czasie Marcin i Sylwia, rodzice Mikołaja, rozpoczęli ze sobą rozmowę, zaczynając od zdawkowego: "Co słychać?" Tak rozpoczęła się rozmowa, która doprowadziła do fascynującego odkrycia. Kilka lat temu Marcin zostawił swoją żonę z małym Mikołajem i związał się z pewną kobietą. Ta jednak po pewnym czasie go zostawiła. Mieszkał więc i żył sam. Sylwia z nikim się nie związała. W pewnym sensie nic nie stało na przeszkodzie, by to małżeństwo wróciło do starej miłości. Ktoś jednak pierwszy musiał to zaproponować. Odważniejszą okazała się Sylwia, mówiąc: "Jeśli chcesz, możesz wrócić". Po chwili usłyszała: "Chcę..." Po Komunii Mikołaja jego tata wrócił jeszcze do swojego starego mieszkania, jednak tylko po to, by po kilku dniach przyjechać dużym samochodem, przywożąc ze sobą swoje rzeczy i trochę mebli. Odtąd Marcin i Sylwia jeszcze raz sobie zaufali, wierząc, że teraz już nikt im miłości nie ukradnie...
…i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą

Ks. Jan Twardowski

Tak bywa, aczkolwiek mam świadomość, że niezbyt często. Szkoda... Powstaje pytanie: czy do prawdziwej miłości nie ma powrotu...? Jeśli strona opuszczająca małżeństwo prawnie wchodzi w drugi związek, powrót wielokrotnie się zmniejsza. Także, gdy nowa relacja zaowocowała nowym dzieckiem. Życie pokazuje, że osoby opuszczone przez męża lub żonę szukają albo są poszukane przez kogoś, kto pragnie iść przez życie w takim właśnie zestawie. Najgorzej jest chyba wtedy, gdy na przykład mąż pragnie powrotu, jednak nie znajduje zrozumienia z drugiej strony. Bywa, że osoba opuszczona, a więc skrzywdzona, nie może zapomnieć starego cierpienia. A może boi się, że po czasie wróci stara krzywda?
Czy wobec tego warto dmuchać na miłość, która się zaczyna...? Na pewno warto dojrzale i roztropnie podejmować decyzję o małżeństwie sakramentalnym. Nawet poczęcie dziecka nie powinno przyspieszać decyzji o związaniu się rodziców nienarodzonego, ale tym bardziej zapytać: Czy to jest miłość... kochanie, a może tylko pożądanie... Zapewne niemały wpływ na decyzję o małżeństwie ma stosunek do Boga tych, którzy trzymają się za ręce i nie tylko... Im większa odpowiedzialność przed Bogiem, tym prawdziwsza miłość do konkretnego człowieka.
Jak się toczy życie Marcina i Sylwii? Nie wiem... Ważne jednak jest to, że do siebie wrócili. Jeśli razem wrócą do Boga, ON, Który jest Miłością, może wszystko uratować...

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki