Kiedy w swoje 84 urodziny Jan Paweł II zachęcił nas słowami "Wstańcie, chodźmy!", to jakby po raz wtóry powtórzył wezwanie z pierwszych dni swojej posługi - "Nie lękajcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi!" Każde słowo "Piotra naszych dni" przedstawione w książce - jak w pierwszej, tak i w najnowszej - ma swoją cenę i ma swoją wartość. Te słowa po prostu pisane są... życiem! I dlatego zachęcam nie tylko do sięgnięcia po tę książkę, ale zapraszam do pięknej rozmowy, do głęboko osobistego dialogu z Janem Pawłem II.
To wobec takich doświadczeń, którymi dzieli się z nami Papież, a o których w Kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze od 4 czerwca będzie przypominał jedyny taki świadek - zakrwawiony, przestrzelony pas Jego sutanny, stają na co dzień miliony ludzi, miliony chrześcijan. Z każdym dniem wzbierają w nich konkretne, życiowe pytania: i co dalej? co mam robić? komu wierzyć?
Jest przykrą prawdą, że niektórzy nie dopuszczają nawet do pojawienia się w swoim życiu pytań o... wiarę, o Boga. Pędzeni konsumpcją w biegu "szczurów", ogłupieni propagandą globalizmu, zaślepieni mirażem urawniłowki raju na tej ziemi, wciąż ideologicznie poprawnie powtarzają, że nie widzą żadnego związku między korzeniem a owocem, ziemią a niebem, wiarą a życiem, człowiekiem a Bogiem. Jednak coraz trudniej przychodzi im samym nie wierzyć w... nic. Pytają: "Czy jednak nawet, kiedy Boga nie ma, to wszystko człowiekowi wolno?"
Może po dniach spędzonych w sztucznym świetle dobrze zrobiłoby wyjście na świeże powietrze, głębokie powdychanie jodu sosnowego. To może być nawet nocą. Można wtedy śmiało podnieść głowę do góry i spojrzeć na gwiazdy. I podziwiać z miliardami innych homo sapiens "niebo gwiaździste" nad sobą i posłuchać, jak bije "prawo moralne" w sobie. Jak rzekł Goethe - "więcej światła", póki jeszcze trwa czas życiowej... matury. Póki jeszcze same prawa natury nie zemściły się na tobie samym - Człowieczku!
Przez czas posługi Jana Pawła II zdążyło wyrosnąć w Polsce nowe pokolenie. Słowa Tego Świadka wiary są wciąż kierowane także do nich - młodych. Czy jednak z tymi słowami wystarczająco współbrzmi nasze życie religijne? Nasze słowa, postawy, wybory? Czy także i my - znający dobrze Jego głos - nie wystawialiśmy Go raz po raz na próbę dobrego tonu wobec naszej wiary, nadziei i miłości?
Czy więc w tym zagłuszaniu Jego słów medialnymi szeptami i krzykami nie chciałbyś znów usłyszeć, jak brzmi radosny śpiew pieśni o Twojej miłości? Czy wraz z tymi młodymi ludźmi, którzy nie sfałszowali nuty serdecznej, nie zaśpiewałbyś sam raz jeszcze potężnej pieśni o tym, jak wielka jest Twoja miłość do Chrystusa?
Chcecie usłyszeć, chcecie to sami zaśpiewać - to "wstańcie i chodźmy"... do Lednicy 2004!
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.








