Logo Przewdonik Katolicki

"O Gnieźnie nie zapomnę"

Marcin Makohoński
Fot.

Rozmowa z biskupem nominatem Andrzejem Dziubą, nowym ordynariuszem diecezji łowickiej Jakie odczucia i refleksje towarzyszą księdzu biskupowi w przededniu podjęcia posługi pasterskiej w diecezji łowickiej? - Myślę, że każda nominacja, każde nowe zadanie, które człowiek musi podjąć, budzi najpierw pewne lęki i obawy, które nie są jednak czymś dominującym. Równocześnie bowiem...

Rozmowa z biskupem nominatem Andrzejem Dziubą, nowym ordynariuszem diecezji łowickiej
Jakie odczucia i refleksje towarzyszą księdzu biskupowi w przededniu podjęcia posługi pasterskiej w diecezji łowickiej? - Myślę, że każda nominacja, każde nowe zadanie, które człowiek musi podjąć, budzi najpierw pewne lęki i obawy, które nie są jednak czymś dominującym. Równocześnie bowiem rodzi się też nadzieja i ufność, że nie zabraknie sił, by sprostać nowym wyzwaniom. Obawa ujawnia się w tym, co najbardziej ludzkie, natomiast uczucie nadziei oparte jest zawsze na Bogu. Współpracując z Bożą łaską, człowiek może przełamać różne opory i lęki oraz otworzyć się bardziej na działanie Ducha Świętego, który przed każdym wierzącym, również przed biskupem, otwiera stale nowe horyzonty i daje trafne natchnienia. Tak widzę również to nowe zadanie, jakie powierzył mi Kościół poprzez decyzję Ojca Świętego Jana Pawła II. Dlatego też postawione przede mną nowe zadania pragnę podjąć w sposób twórczy, z zaangażowaniem. Jak zareagowali na tę nominację rodzina, przyjaciele oraz najbliżsi współpracownicy? - Moja mama, po oficjalnym ogłoszeniu decyzji Ojca Świętego i moim telefonie do domu, była bardzo szczęśliwa. Była radość i łzy wzruszenia. Ta spontaniczna reakcja zawierała w sobie również uczucie matczynej troski o to, bym nowym zadaniom sprostał jak najlepiej, bym je jak najlepiej potrafił wypełnić. Podobnie zresztą zareagowali mój brat i bratowa, którzy mieszkają wraz z mamą. W dniu ogłoszenia nominacji oraz w następnych dniach, otrzymałem wiele telefonów i listów z gratulacjami, w których niektórzy pytali o moje odczucia, nadzieje, obawy, ale też i plany związane z nową posługą. Bardzo ujęła mnie bliskość i życzliwość, jakiej doświadczyłem ze strony przyjaciół i współpracowników z Sekretariatu Księdza Prymasa, gdzie pracowałem przez osiemnaście lat, oraz uniwersytetów w Warszawie i Lublinie, gdzie pracuję obecnie. Korzystając z okazji, pragnę podziękować wszystkim za dar modlitwy, przekazane życzenia i wszelkie gesty sympatii. Na czym skupi się w swojej posłudze biskupiej nowy pasterz diecezji łowickiej? - Pewne linie wyznaczył już mój poprzednik, pierwszy biskup łowicki, ks. bp Alojzy Orszulik. Myślą przewodnią mego posługiwania pragnę uczynić słowa Ojca Świętego Jana Pawła II: "Drogą Kościoła jest człowiek". Dla mnie oznacza to, że nikt nie może być wykluczony z posługi Kościoła. Posługa ta jest adresowana do każdego. Jako biskup będę starał się postawić w centrum mojej pracy każdego człowieka, niezależnie od jego wykształcenia, zasobów materialnych, a nawet wyrażanych zewnętrznie relacji do Boga. Znakiem tej posługi jest także moje biskupie zawołanie "Soli Deo". Posługa człowiekowi jest więc wyraźnie ukierunkowana ku Bogu. Mam nadzieję, że będzie się to przekładać na owocną działalność wśród różnych grup społecznych, zawodowych i kościelnych. Czy można mówić o nowej więzi między Gnieznem a Łowiczem? - Z Archidiecezją Gnieźnieńską wiążą się początki mojej kapłańskiej drogi. W Prymasowskim Wyższym Seminarium Duchownym przygotowywałem się do święceń kapłańskich, a po ich otrzymaniu pracowałem jako wikariusz w Łobżenicy. Moje nowe miejsce posługi, Łowicz, związane jest historycznie z osobami Prymasów Polski, z których wielu zdecydowało się złożyć swoje doczesne szczątki w tamtejszej katedrze. Trudno byłoby odejść od tej znaczonej wiekami tradycji, dlatego bardzo mocno pragnę ją podtrzymać oraz ożywiać jej pewne elementy w płaszczyźnie duszpasterskiej i naukowej. Urząd i posługa Prymasów Polski związana była i jest z osobą i dziełem św. Wojciecha. Ufam, że w przyszłości ks. Abp Henryk Muszyński zgodzi się, aby cząstka relikwii Patrona Polski przywędrowała do prymasowskiego Łowicza. Wtedy ta więź byłaby jeszcze bardziej żywa, a do dostojnych patronów diecezji łowickiej, św. Wiktorii i bł. Honorata Koźmińskiego, dołączyłby również św. Wojciech.
Dziękuję za rozmowę

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki