Dla zilustrowania pewnego - realnie istniejącego - niebezpieczeństwa, przejawiającego się w infantylnym i bezrefleksyjnym podejściu do znaków przytoczę krótkie, a wyraźnie sygnalizujące istotę problemu opowiadanie.
O kocie pewnego guru
Otóż, "co wieczór, gdy guru zasiadał do odprawiania nabożeństwa, łaził tamtędy kot należący do aśramu, rozpraszając wiernych. Dlatego guru polecił, by kota związywać podczas nabożeństwa. Długo po śmierci guru nadal związywano kota w czasie wieczornego nabożeństwa, a gdy kot w końcu umarł, sprowadzono do aśramu innego kota, aby móc go związywać w czasie wieczornego nabożeństwa. Wieki później uczniowie guru pisali wielce uczone traktaty o istotnej roli kota w należytym odprawianiu nabożeństwa". Opowiadanie to wyraźnie wskazuje, że można "mieć kota" liturgicznego, czego konsekwencje są nie tyle śmieszne, co raczej tragiczne, gdy uświadomimy sobie, iż dotyczyć mogą sprawowanej w świątyniach liturgii świętej. A problem dotyka niestety całej ars celebrandi, czyli w równej mierze przewodniczącego-kapłana, jak i wszystkich zgromadzonych oraz pełniących posługi liturgiczne; dotyczy zarówno staranności języka, gestów i postaw, jak i jakości szat, sprzętów oraz muzyki i śpiewów; i obejmuje wreszcie architekturę świątyni, a także malarstwo, rzeźbę oraz wystrój i urządzenie wnętrza. W tym momencie chciałbym jednak ograniczyć się tylko do problematyki artystyczno-estetycznej sprawowanej liturgii.
O problemach liturgii dziś sprawowanej
Spróbujmy zatem przyjrzeć się rodzimej tendencji do "przywiązywania kota". Sądzę, że taka właśnie praktyka - w całym swym metaforycznym znaczeniu - ma miejsce w następujących wypadkach. Po pierwsze: wtedy, gdy brak jest zdecydowanej i mądrej reakcji wobec złych, a nachalnie sugerowanych rozwiązań w kwestii przestrzeni czy estetyki sakralnej. Niestety, kiepskich, karykaturalnych, czy po prostu słabych pomysłów nie brakuje i trzeba wobec nich wypowiedzieć konsekwentne "nie", zamiast szukać tanich kompromisów w zamian za doraźnie osiągnięty tak zwany "święty" spokój. Takim kompromisem może być umieszczenie konkretnego obrazu, rzeźby, ale i sprzętu liturgicznego, czy okolicznościowej dekoracji tylko dlatego, że ktoś usilnie na to nalega, a na domiar złego jest protegowanym, pobożnym i chce jak najlepiej. I chociaż trudno byłoby pewnie zakwestionować owe dobre chęci, to czas najwyższy ku temu, aby preferować symfoniczną, a dopełniającą się jedność chęci, dojrzałości, odpowiedzialności i kompetencji. Po drugie: problemem "przywiązanego już kota", czyli wprowadzonej w przestrzeń sakralną rzeczywistości absurdalnej, jest przyzwolenie uczestników liturgii na trwanie - czasem przez lata i wieki - takiego stanu rzeczy. Źródeł tego przyzwolenia trzeba by pewnie szukać w mocno utrwalonej obojętności na to, jak i gdzie sprawowana jest liturgia, lub w braku wiary w to, że coś w tej materii można zmienić własnymi, a nie instytucjonalnymi siłami, albo też w niedostatku podstawowej wiedzy oraz głębszego zrozumienia tego, ku czemu ewentualne zmiany miałyby zmierzać. Każdy z tych prawdopodobnych powodów zgody na kicz i szmirę w przestrzeni sakralnej - napełniających smutkiem, a tchnących pesymizmem - doczekał się już pewnie niejednego komentarza i omówienia. I wreszcie, po trzecie - odnośnie uczonych traktatów na temat konsekwencji "przywiązywania kota" dla sprawowanego misterium - to już przed laty Stanisław Rodziński pisał: "Nikt chyba nie zliczy sympozjów i posiedzeń, które zaczynają się i kończą na utyskiwaniu wokół współczesnej sztuki sakralnej w Polsce. Wygłaszamy referaty, zwiedzamy kościoły, kiwamy głowami, obiecujemy poprawę i nadal tkwimy w kręgu przypadków, rzeczy okazjonalnie udanych, a wielokrotnie skandalicznych". I niestety dalej powstają mocno "problematyczne" realizacje architektoniczne, malarskie i rzeźbiarskie, dalej w prezbiteriach panuje styl salonowy z licznymi rekwizytami "estetycznej wielmożności", nie brak też jarmarcznej twórczości, papieroplastyki i okolicznościowych styropianów. I chociaż czasem ktoś jeszcze głośniej wypowie słowa o doniosłej roli sztuki, o posłannictwie artysty i o pięknie, które nie tylko "opowiada" Boga, ale "zbawia świat", to jednak coraz częściej godzimy się na sztuczność i kicz w przestrzeniach naszych kościołów. Oczywiście taka zgoda i przyzwolenie na nijakość i bylejakość estetyczną przekłada się również na jakość i formę sprawowanej liturgii.
O pomyśle na odnajdywanie piękna
Tak, nieprzekładalność mądrych zaleceń i wniosków na praktykę życia jest wręcz onieśmielająca, ale nieśmiałość w upominaniu się o piękno w liturgii byłaby znacznie bardziej smutna i upokarzająca. Stąd bardzo poważnie trzeba traktować wołanie o to, aby sztuka liturgiczna rodziła się w przestrzeni teologii piękna z prawdziwie czystego i pokornego przekraczania progu Tajemnicy, aby nie była wynikiem snobistycznej produkcji, lecz świadectwem spotkania ze źródłem Piękna i Prawdy oraz owocem daru nowego spojrzenia. Dlatego też, w różnych środowiskach trwają poszukiwania takich inicjatyw i rozwiązań, które pomogą znaleźć drogę wyjścia z tego impasu artystyczno-estetycznego i liturgicznego zarazem. W takim właśnie kontekście, we wspólnocie pracowników Wydziału Teologicznego UAM i Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu narodził się projekt pt. ORNAT PASCHALNY, który ma wpisać się w wieloletni cykl wspólnie podejmowanych inicjatyw w wymiarze artystycznym i liturgicznym. W zamyśle organizatorów jest pochylić się nad przestrzenią sakralną, nad formą rzeźby, witraży..., ale i sprzętów liturgicznych oraz szat przeznaczonych do sprawowania kultu. I właśnie ornat jako pierwszy znalazł się w centrum naszego zainteresowania. Tegoroczny projekt składa się z trzech integralnie związanych ze sobą części. Pierwszym elementem jest rozpisany konkurs ogólnopolski na nową wizję ornatu paschalnego. Zgłoszeni do konkursu artyści plastycy podejmą się próby stworzenia nowej ikonografii i formy wyrazu szaty liturgicznej przeznaczonej do celebrowania uroczystości paschalnych. Nadesłane projekty zostaną zaprezentowane w Galerii u Jezuitów, gdzie będzie miało miejsce ogłoszenie wyników konkursu, a także prezentacja historycznych ornatów paschalnych wypożyczonych z wielkopolskich świątyń. Ostatnim akordem projektu będzie dyskusja panelowa z udziałem przedstawicieli artystów, historyków sztuki i duchowieństwa. Tematem dyskusji zamierzamy uczynić refleksję o wspólnej odpowiedzialności za piękno w liturgii, troskę o to, aby przedmioty należące do kultu, "jako znaki i symbole rzeczywistości nadziemskiej, były godne, ozdobne i piękne".
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













