Logo Przewdonik Katolicki

Szeroko otworzyć źrenice

Ks. Jerzy Stranz
Fot.

"Po przeczytaniu Pieśni słonecznej zrozumieliśmy ideę drzewa, rzucającego cień na zieloną murawę, mądrość nieba, ofiarującego wodzie odbicie swego błękitu, myśl skowronka, zespalającego się barwą swych skrzydeł ze skibą ornej ziemi. Ale przede wszystkim zrozumieliśmy szlachetny nakaz świętego Franciszka, który kazał nam szukać granicy naszego człowieczeństwa w człowieczeństwie...

"Po przeczytaniu Pieśni słonecznej zrozumieliśmy ideę drzewa, rzucającego cień na zieloną murawę, mądrość nieba, ofiarującego wodzie odbicie swego błękitu, myśl skowronka, zespalającego się barwą swych skrzydeł ze skibą ornej ziemi. Ale przede wszystkim zrozumieliśmy szlachetny nakaz świętego Franciszka, który kazał nam szukać granicy naszego człowieczeństwa w człowieczeństwie naszych bliźnich. W ten sposób święty Franciszek nauczył nas patrzeć na świat jako na mądrą kompozycję, której myślą przewodnią jest harmonijne współżycie wszystkich ze wszystkimi. Rozszerzyły się granice naszego świata. Albowiem poczęliśmy rozumieć własną małość" (R. Brandstaetter, "Kroniki Asyżu").


Kiedy w 1946 roku Roman Brandstaetter pisał słowa zachwytu nad charyzmatem terenów wokół Asyżu, z pewnością nie mógł przypuszczać, że po czterdziestu latach stanie się ona miejscem niezwykłego spotkania. I oto w październiku 1986 roku, w Asyżu właśnie, wydarzył się Światowy Dzień Modlitwy o Pokój, w którym uczestniczyli przywódcy największych religii na świecie. Jedni po drugich, buddyści, hinduiści, dźiniści, muzułmanie, szintoiści, sikhowie, persowie, wyznawcy afrykańskich i indiańskich religii plemiennych, żydzi i chrześcijanie, w głębokim poszanowaniu dla własnych tradycji religijnych złożyli swym bóstwom modły o pokój i pojednanie.
27 października upłynie 18 lat od historycznego spotkania w Asyżu, które zdaniem wielu komentatorów nosiło znamiona przewrotu kopernikańskiego w dziejach Kościoła katolickiego i było najbardziej rewolucyjnym aktem pontyfikatu. Wtedy bowiem pokonana została bariera uprzedzeń i nieufności - droga od "mówienia o" do "mówienia z". To, co się wydarzyło w mieście św. Franciszka, przypieczętowało zmiany myślenia zachodzące w Kościele po Soborze Watykańskim II w stosunku do wyznawców innych religii. Stało się też odważnym i donośnym głosem sprzeciwu wobec ogromnej liczby konfliktów, aktów terroru i przemocy dziejących się na ziemi i niejednokrotnie nabierających charakteru religijnego. I prawdą jest - co podkreślił rabin Israel Singer - że "choć przywódcy religijni w niezliczonych homiliach zawsze głosili pokój, religie były przyczyną straszliwych i krwawych wojen". Dlatego też potrzeba było czegoś więcej niż nawet najpiękniejszych deklaracji, obietnic i słów. To "więcej" uczynił właśnie Jan Paweł II, który przekraczając kolejny "próg nadziei" - jako pierwszy na tak wysokim szczeblu przywódca duchowy - zaproponował przedstawicielom innych religii wspólne modlitewne spotkanie.

"Być razem, by się modlić"


Podczas ogólnej środowej audiencji poprzedzającej spotkanie w Asyżu Jan Paweł II wyjaśnił jego znaczenie i podkreślił, że wydarzenie to "na pewno nie będzie synkretyzmem religijnym, ale szczerą postawą modlitwy do Boga we wzajemnym szacunku. Właśnie dlatego została wybrana następująca formuła: być razem, by się modlić". Nie było możliwe, aby "modlić się razem", albowiem zabrakło jeszcze wspólnego przygotowania, wcześniejszej wzajemnej znajomości i zaangażowania w wybór modlitw. Jednakże pełna skupienia obecność stała się świadectwem szacunku dla różnic w pojmowaniu Boga i sposobu modlitwy, a także wyrazem najgłębszego przekonania, że mimo różnic można i należy być razem. I przywódcy religii byli razem, na oczach całego świata, przed obliczem Jedynego nie po to, by licytować się, kto jest bliżej i kto bardziej do Niego należy, ale po to, by się modlić, wzywając Jego Imienia. W ten sposób każdy uczestnik spotkania mógł odnaleźć wielkość i małość swą przed obliczem Buddy, Bodhisattvy, boskiego Brahmana, Dźiny, Allaha, świętej Kami, Wielkiego Grzmota, Manitou, Ormuzda, Jahwe i Boga Trójjedynego. Odnaleźć pokój i łaskę w takim spotkaniu i nie gorszyć się, ale na zawsze porzucić nienawiść, wzgardę i uprzedzenia, może tylko ten, kto we franciszkańskim duchu zobaczy przedziwną harmonię wszystkiego i wszystkich według zamysłu i woli Stwórcy, i Pana wszechświata - zobaczy i zrozumie, że "Bóg był - Bogu dzięki! - od zawsze Bogiem wszystkich ludzi" (W. Bühlmann).

Otwarte karty Ewangelii


Na zakończenie dnia modlitw Ojciec Święty wyraził przekonanie, że pielgrzymka do Asyżu uświadomiła wszystkim wspólne pochodzenie i wspólne przeznaczenie ludzkości i stała się zaproszeniem do braterskiej wędrówki przez ziemię w postawie współczucia i towarzyszenia. Odwagę i siłę do tej wędrówki trzeba czerpać ze źródła, to znaczy od zawsze wiernego Boga, który jest dawcą pojednania i pokoju. W ten sposób "modlitwa nie jest ucieczką od historii i pojawiających się w niej problemów", ale wręcz przeciwnie, dzięki niej łatwiej można stawiać czoła rzeczywistości, i to nie samotnie, ale z mocą, "która pochodzi z Wysoka". Dlatego to właśnie człowiek wierzący i modlący się, zjednoczony z dobrym i miłosiernym Bogiem może stać się zaczynem prawdziwego dialogu i pokoju między religiami i narodami. W dzisiejszym świecie bardzo potrzeba takiego świadectwa, albowiem coraz powszechniejsze stają się postawy destrukcyjne i pseudoreligijne, które rodzą akty nienawiści i przemocy...
W styczniu 2002 roku Jan Paweł II ponownie zaprosił przedstawicieli religii świata w umbryjskie doliny, aby w "duchu Asyżu" pielgrzymować do tej samej Prawdy i uczestniczyć w tej samej Tajemnicy. I ponownie - wobec pogrążonego w gwałcie i przemocy świata - modlitwa stała się zaczynem nawrócenia serc i umysłów oraz przynagleniem do większej odwagi w zabieganiu o pokój na ziemi. W krainie świętego Franciszka rzeczywiście "rozszerzają się granice świata", gdy: nie ma już niewiernego i poganina, a jest dialog z wiernym innej religii; nie ma zawiści i wrogości, a jest przebaczenie, które uzdrawia rany serca; nie ma fundamentalizmu i synkretyzmu, a jest postawa autentyczności, prawdy i szacunku dla własnej i innej tradycji religijnej. To wszystko stało się i staje się możliwe w Asyżu, gdzie "po raz drugi w dziejach świata ucieleśniła się Ewangelia w najczystszym kształcie ducha - jak czytamy w Kronikach. - Dlatego doliny, wzgórza i gaje oliwne Umbrii są jak otwarte karty Ewangelii, illuminowane słońcem, zielenią i pogodą... W Asyżu człowiek nie bronił się przed przyjściem Boga, lecz posłusznie jak łaskę przyjął Jego objawienie... W Asyżu człowiek wznosi wzrok ku niebu i chcąc zmówić modlitwę, szeroko otwiera źrenice wpatrzony w chmury, które jak cherubiny krążą nad jego głową" (R. Brandstaetter ).

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki