Może wyda owoc

Trochę żeśmy się już przyzwyczaili do różnych próśb o kredyt zaufania. Jednak ten wciąż nie spłacony, a nawet nie spłacany kredyt powoduje, że z coraz większą rezerwą odnosimy się nie tylko do polityki, ale w ogóle do drugiego człowieka, a nawet do siebie samych. Gdzieś w głębi duszy powtarzamy: "trzeba uważać... niczego nie można być pewnym... kto wie, jaki będzie koniec?".



Gdy...
Czyta się kilka minut
Trochę żeśmy się już przyzwyczaili do różnych próśb o kredyt zaufania. Jednak ten wciąż nie spłacony, a nawet nie spłacany kredyt powoduje, że z coraz większą rezerwą odnosimy się nie tylko do polityki, ale w ogóle do drugiego człowieka, a nawet do siebie samych. Gdzieś w głębi duszy powtarzamy: "trzeba uważać... niczego nie można być pewnym... kto wie, jaki będzie koniec?".

Gdy kupujemy jogurt, ser czy wędliny, zazwyczaj sprawdzamy termin ważności. Apele federacji konsumenckich, a często także osobiste doświadczenie, podpowiadają nam, że ma to swój sens. Jakikolwiek zakup sprzętu RTV czy AGD łączy się zawsze z pytaniem o gwarancję. Chcemy wiedzieć, jak długo producent zapewnia bezpłatną naprawę i czy jest możliwość wymiany towaru, gdyby się okazało, że systematycznie się psuje.

Przykład drzewa, o którym mowa w dzisiejszej Ewangelii, pokazuje, że nie wszędzie można mówić o gwarancji. Tam, gdzie jest organizm, który - jak to ewangeliczne drzewo - żyje własnym życiem, trudno mówić o gwarancji. Istnieje tylko cicha nadzieja: "może wyda owoc".

Okres Wielkiego Postu skłania nas do pewnych wyrzeczeń, umartwienia, różnych form pokuty. Nawet telewizyjne i gazetowe sondaże (niejednokrotnie ku zdziwieniu dziennikarzy) pokazują, że nadzieja ogrodnika, który broni drzewa figowego, jest nam bardzo bliska. Z jednej strony, wraz z przyjściem Wielkiego Postu rodzi się w wielu sercach niepokój właściciela winnicy, który mówi: "przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję go"; z drugiej, słychać pełne determinacji słowa: "jeszcze na ten rok... może wyda owoc".

Dzisiejsza Ewangelia wpisuje się w wielkopostne wezwanie do nawrócenia. Może jest to dobra okazja, by zrobić sobie rachunek sumienia ze zmarnowanych szans i wciąż ponawianych obietnic. "Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu" - mówi Chrystus... Czyż to nie czas, by Mu powiedzieć: "Panie, jeszcze na ten rok". Trzeba znaleźć w sobie trochę nadziei, wiary w Bożą pomoc i, zupełnie zwyczajnie, trochę samozaparcia. Gdy dobrze wykorzystamy nasz czas nawrócenia, radość Wielkiej Nocy będzie naprawdę radością życia, które przynosi takie owoce, jakich szuka w nim Bóg.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 11/2004