Uzdrów mnie, bo zgrzeszyłem

To, co nas najmocniej porusza, zazwyczaj bardzo silnie oddziałuje na nasze zmysły. Najbardziej żywo rysuje się w naszej pamięci to, co widzą nasze oczy, czego dotykają ręce i co słyszą uszy. W rzeczywistości jednak to, co największe i najważniejsze dotyka naszego wnętrza - tego, czego nie widać.



Dla wielu ludzi, zwłaszcza młodych, wydarzeniem, które wyciska głęboki ślad na ich...
Czyta się kilka minut
To, co nas najmocniej porusza, zazwyczaj bardzo silnie oddziałuje na nasze zmysły. Najbardziej żywo rysuje się w naszej pamięci to, co widzą nasze oczy, czego dotykają ręce i co słyszą uszy. W rzeczywistości jednak to, co największe i najważniejsze dotyka naszego wnętrza - tego, czego nie widać.

Dla wielu ludzi, zwłaszcza młodych, wydarzeniem, które wyciska głęboki ślad na ich życiu i pozostaje swego rodzaju punktem odniesienia na długie lata jest piesza pielgrzymka na Jasną Górę. Wysiłek, niekiedy ogromne zmęczenie, zmieniająca się pogoda, jedzenie i oczywiście spotkani na trasie ludzie - wszystko to razem wzięte tworzy pewną niezwykłą całość, która - sama będąc czymś zewnętrznym - niezwykle mocno dotyka serca każdego z pielgrzymów. Dla wielu ta ogromna ilość zewnętrznych przeżyć staje się swego rodzaju gruntem dla duchowej przemiany lub przynajmniej dla jakiegoś wzmożonego otwarcia się na Pana Boga.

Ewangelia dzisiejszej niedzieli także łączy w sobie to, co widoczne dla oczu i to, co ukryte jest w sercu. Widzimy ludzi, którzy są zaniepokojeni słowami Pana Jezusa, zastanawiają się: "Któż może odpuszczać grzechy, jeśli nie Bóg sam jeden?" Odpowiedź Chrystusa na ich wątpliwości jest bardzo zdecydowana. Aby pokazać, że ma moc odpuszczania grzechów, mówi do paralityka "wstań" i każe mu iść do domu. W tym krótkim opowiadaniu widać wyraźnie, że uzdrowienie jest jakby na marginesie całego wydarzenia. W gruncie rzeczy jest to tylko pretekst, żeby pokazać, iż największy cud dokonuje się w samym człowieku, w jego sercu. Zewnętrzna radość i widoczne szczęście tego, który jeszcze niedawno był chory i nie mógł się poruszać, biorą się z tej przemiany, którą jest oczyszczenie z grzechów i przybliżenie się do Boga: "Uzdrów mnie, Panie, bo bardzo zgrzeszyłem".

Warto odczytywać dzisiejszą Ewangelię jako zaproszenie do przeżywania z wiarą naszej codzienności. Pan Bóg przemawia do nas poprzez wydarzenia naszego życia. I choć bardzo często zatrzymujemy się przy tym, co zewnętrzne i widzimy tylko zmieniające się obrazy, trzeba pamiętać, że to, co najważniejsze, dokonuje się w sercu człowieka. Pan Bóg pragnie tylko jednego: zbawienia człowieka. Wszystko dobro, które mogą dostrzec nasze oczy, jest więc jedynie odbiciem cudu, który dokonuje się w ludzkim sercu.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 8/2003