Logo Przewdonik Katolicki

W krainie Inków

Ryszard Piasek
Fot.

Peru. Kraj piękny, urzekająco położony w Andach - górach, które wysokością ustępują jedynie Himalajom. Kraj tajemniczy, niemal na każdym kroku kryjący ślady wielkiej cywilizacji Inków, która przed wieloma wiekami stworzyła kalendarz dokładniejszy od tego, którym my posługujemy się do dziś. W tym odległym, tajemniczym kraju znajdziemy jeszcze inne ślady - wiele z nich pozostawili...

Peru. Kraj piękny, urzekająco położony w Andach - górach, które wysokością ustępują jedynie Himalajom. Kraj tajemniczy, niemal na każdym kroku kryjący ślady wielkiej cywilizacji Inków, która przed wieloma wiekami stworzyła kalendarz dokładniejszy od tego, którym my posługujemy się do dziś. W tym odległym, tajemniczym kraju znajdziemy jeszcze inne ślady - wiele z nich pozostawili lub wciąż pozostawiają po sobie Polacy, wśród których nie brakuje misjonarzy.


Polaków niosących w Peru "Dobrą Nowinę" odwiedził z kamerą dr Ryszard Piasek, który od lat utrwala na taśmie filmowej pracę polskich kapłanów na różnych kontynentach. Do Peru wybrał się z ks. Andrzejem Halembą, sekretarzem Komisji Misyjnej Episkopatu. Dr Ryszard Piasek relacjonuje dla nas zaledwie wybrane fragmenty ze swojej podróży do kraju Inków.

Slumsy większe od Warszawy

Lima, poza centrum, nie należy do miast zbyt urodziwych. Ta 8-mio a może i 10-cio milionowa metropolia ciągnie się kilometrami wzdłuż Pacyfiku. Zabudowania w większości stanowią niskie, nieciekawe - zaledwie piętrowe domy. Często wystają z nich zbrojeniowe druty, przez co wyglądają jak niewykończone.
Za to centrum, zwłaszcza główny plac, przy którym jest m.in. pałac prezydenta i katedra, urzeka swą architekturą. Tym milsze, że kilka budynków, w tym siedziba arcybiskupa oraz burmistrza miasta zostało zaprojektowanych przez Polaka - inż. Ryszarda Małachowskiego, głównego architekta Limy.
Od wschodu zamykają miasto góry. Poprzyklejane do nich małe domki z daleka wyglądają ładnie. Z bliska okazuje się, że są to slumsy Limy - tzw. Pueblos Jovenos. Mieszkają tutaj 2 - 3 miliony ludzi - przybysze z gór, którzy uciekali przed biedą lub terrorystami. Opiekuje się nimi parafia, w której pracują polscy misjonarze z ks. Henrykiem Chlipałą na czele. Sklecone z byle czego szałasy, brak wody i kanalizacji, wszędzie obecny kurz i unoszący się odór, kompletny brak zieleni - to obraz tego miejsca. W środkowej części wegetują tzw. śmieciarze - utrzymują się z wysypywanych tam odpadków. Tutaj nie wchodzą nawet księża, nie mówiąc o mieszkańcach innych dzielnic slumsów.
Największa procesja świata

W Limie uczestniczyliśmy w największej procesji świata, jak ją tu określają - El Seńor de los Milagros, która zaczyna się w połowie października i trwa do końca miesiąca. Procesje odbywają się codziennie. Na ulice Limy wychodzi od 2 do 3 mln osób, by uczestniczyć w tej nadzwyczajnej uroczystości. Kult obrazu trwa ponad 350 lat. Wiąże się ze strasznym trzęsieniem ziemi, które dosłownie zmiotło Limę z powierzchni ziemi. Ostał się tylko kawałek muru z namalowanym przez afrykańskiego artystę Jezusem. Powszechnie uważa się to za zdarzenie wyjątkowe i cudowne. Od tamtego czasu trwa kult obrazu. Co roku jest on wyprowadzany na ulice, niesiony na zmianę przez 24 mężczyzn. Wokół nieprzebrane tłumy. Wszyscy śpiewają uroczyste pieśni, wielu poddaje się nastrojowi, ociera łzy z policzków. W górę lecą kwiaty i kolorowe konfetti.
Genialny zielarz

Salezjanin, ojciec Edmund Szeląga, w swym barwnym i niezwykłym życiu wiele czasu spędził wśród amazońskich Indian ucząc się od nich naturalnych metod leczenia. Przez ponad pół wieku poznawał rosnące tam rośliny. Dzięki wytrwałym studiom uzyskał mieszankę ziół - Uńa de gato, u nas zwanych vilcacorą. Dają one pozytywne rezultaty przy leczeniu raka. Dzięki temu nazwisko ojca i jego vilcacora znane są na całym świecie. Odwiedziliśmy go, będąc w Limie. Był po operacji. Mieliśmy szczęście, jako że nikogo w tym czasie nie przyjmował. Z nami się spotkał, udzielił nawet krótkiego wywiadu. Niestety, ostatnie lata nie były dla niego najprzyjemniejsze. Efekty swych wieloletnich badań i doświadczeń chciał przekazać do Polski. Pośredniczyć w tym mieli pewni ludzie z Ukrainy, którym zbyt pochopnie zawierzył i odstąpił całą dokumentację. Instytut badawczy powstał, ale nie w Warszawie, lecz w Londynie i tam na vilcacorze robi się teraz wielkie interesy.
Najwyższa kolej świata

Ticlo - tutaj na wysokości 4818 m rozpoczyna swą trasę kolej transandyjska zaprojektowana przez Polaka - inż. Ernesta Malinowskiego. Jest to najwyżej na świecie położona kolej. Do dziś określa się jej budowę za rzecz niezwykłą; za jedno z największych technicznych osiągnięć XIX wieku. Warto wspomnieć, że najwyżej położone miejsce, gdzie funkcjonuje kolej europejska, znajduje się na wysokości 1120 m, a himalajska - 2390 m. O wielkości przedsięwzięcia polskiego inżyniera niech świadczy fakt, że dla wybudowania kolei transandyjskiej trzeba było wydrążyć 30 tuneli oraz przerzucić 63 mosty i wiadukty. W lipcu 1999 roku na przełęczy Ticlo odsłonięty został, z inicjatywy Elżbiety Dzikowskiej, pomnik słynnego inżyniera, którego autorem był prof. Gustav Zemły.
Oprócz kolejnictwa inż. Malinowski wsławił się przy budowie fortyfikacji portu Callao oraz jednego z najpiękniejszych miast Peru - Arequipy.
Cywilizacja wielkich zagadek

Stara stolica Inków Cusco położona jest na wysokości 3326 m. Miasto robi na przybyszach niezwykłe wrażenie zarówno swym położeniem między górami, jak i wspaniałą zabudową. Szczególnie imponująca jest architektura centrum. Tutaj wpływy hiszpańskie mieszają się z inkaskimi. Przy głównym placu wspaniała katedra, pełna złoceń i bogatych rzeźb. Wąskie uliczki z wysokimi na kilka metrów kamiennymi ścianami są wspomnieniem czasów inkaskich.
Jeszcze bardziej przypomina je, położona o 300 m wyżej, twierdza Sacsayhuaman. Główną jej część stanowią trzy, zbudowane jeden nad drugim, mury obronne. Powstały z bloków skalnych, ważących ponad 100 ton każdy. Bloki te pasują dokładnie jeden do drugiego. Zachwyt ogarnia, oglądając tą jedną z najbardziej monumentalnych budowli inkaskich. Naukowcy twierdzą, że fortecę budowało przez ponad 70 lat około 30 tys. ludzi.
Do Machu Picchu z Cuzko można dojechać koleją. Machu Picchu jest jednym z najsłynniejszych miejsc na kontynencie południowoamerykańskim. Odkrycie tego miasta, zbudowanego w górach, zawdzięczamy Hiramowi Binghamowi. W 1911 roku, poszukując Vilcabamby - ostatniej stolicy Inków - znalazł to właśnie miejsce, dokąd przyprowadził go za całe 2 $ indiański przewodnik.
Miasto zbudowane jest wzdłuż granitowej skały. Zabudowania bez okien wznoszono na tarasach. Były tu domy mieszkalne, spichlerze, świątynie. Najwyższy punkt miasta stanowiła tzw. Intiwatana - czworoboczny filar skalny, przypominający wierzchołek pobliskiej góry. Oglądane stąd okoliczne szczyty pokrywają się z kierunkami geograficznymi oraz ruchami słońca i gwiazd.
Miasto jest bardzo zagadkowe. W odkrytych grobach znaleziono jedynie szkielety kobiet. Mężczyźni bądź poszli na wojnę prawdopodobnie wcale ich nie było, a kobiety pełniły funkcje kapłanek w tym świętym i pielgrzymkowym mieście Inków. Do dziś informacji na ten temat jest niewiele. Dla potomków andyjskich cywilizacji Machu Picchu jest nadal źródłem dumy i poczucia tożsamości, hołdem dla historii, kultury i wspaniale rozwiniętej cywilizacji.

Peru - państwo w Ameryce Południowej nad Oceanem Spokojnym
Obszar - 1 285 220 km2
Stolica - Lima
Języki - hiszpański, keczua, ajmara
Ludność - 27 mln
Waluta - 1 nuevo sol
Religia - katolicy 92%

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki