W innych państwach naszego regionu bohaterom opozycji antykomunistycznej albo w ogóle nie udało się dojść do władzy, albo zostawali od niej po paru latach odsuwani...
W innych państwach naszego regionu bohaterom opozycji antykomunistycznej albo w ogóle nie udało się dojść do władzy, albo zostawali od niej po paru latach odsuwani (najbardziej spektakularnym przykładem była porażka w wyborach prezydenckich w 1995 roku Lecha Wałęsy z Aleksandrem Kwaśniewskim). Na tym tle Czechy prezentują się wyjątkowo. Specyfika tego kraju polega również na tym, że po 1989 roku w Pradze do rządów nigdy nie doszli byli komuniści. Poza NRD, która de facto została wcielona do RFN, jest to jedyny tego rodzaju przypadek w Europie Środkowo-Wschodniej.
Podstawowa różnica między polską a czeską sceną polityczną polega na tym, że u nas socjaldemokracja ma rodowód nomenklaturowo-komunistyczny, tam zaś nie. Czechom udało się stworzyć formację socjaldemokratyczną, która ma niewiele wspólnego z byłym systemem. To tak, jakby w Polsce partią władzy stała się Unia Pracy, ale na czele z Ryszardem Bugajem, odcinającym się od jakiejkolwiek współpracy z SLD.
Funkcjonariuszom partii komunistycznej w Czechach nie udało się więc, tak jak w Polsce, z dnia na dzień przemianować na socjaldemokratów. Przyczyną tego był inny przebieg wydarzeń w 1989 roku.
Operacja KLIN
Czechy były jedynym krajem, w którym powołano rządową komisję (tzw. Komisja 17 Listopada) zajmującą się wyjaśnieniem wszelkich okoliczności tzw. Jesieni Ludów. Dzięki otwarciu milicyjnych archiwów udało się ustalić, że w czerwcu 1987 roku czeskie służby specjalne rozpoczęły akcję o kryptonimie KLIN. Jak stwierdził odpowiedzialny za jej przebieg wysoki oficer owych służb Miroslav Chovanec: "celem tej akcji było hamowanie jednoczenia się opozycji i zyskiwanie wpływu w jej szeregach, by możliwe stało się regulowane przejście do systemu pluralistycznego". Rok później czeska StB (Bezpieka Państwa) zaczęła tworzyć "nielegalne grupy" i wydawać "konspiracyjne wydawnictwa", a także powołała do życia nowy rodzaj agenta, czyli "zawodowego" dysydenta antykomunistycznego. Jak wykazała Komisja 17 Listopada, jedną z najbardziej naszpikowanych agentami organizacji "antykomunistycznych" był Klub Obroda (Odrodzenie), wchodzący w skład Karty 77. - Agentura, którą mieliśmy w opozycji, po prostu szła z tą opozycją w górę - zeznał później Chovanec.
Jednocześnie w samej partii komunistycznej zaczęto awansować działaczy, mających opinię "niepokornych liberałów", zwolenników "demokratyzacji" i przeciwników "ortodoksyjnego betonu". Najlepszym przykładem może być postać Josefa Bartonczika, w latach 1971-1988 płatnego agenta StB, sekretarza partii komunistycznej w Brnie, późniejszego lidera ludowców.
Dr Pavel Żaczek, który już po upadku komunizmu w Urzędzie ds. Dokumentacji i Badania Działalności StB zajmował się operacją KLIN, pisze: "Chodziło o stworzenie jakiegoś mechanizmu kontrolnego dla zakładanych negocjacji okrągłego stołu, dokładnie według modelu polskiego". Celem operacji służb specjalnych było więc najpierw stworzenie "antykomunistycznej" opozycji, a później podzielenie się z nią władzą przy "okrągłym stole". Opinia publiczna miała to przyjąć oczywiście jako porozumienie dwóch stron reprezentujących całe społeczeństwo.
Kulisy "aksamitnej rewolucji"
"Aksamitna rewolucja" w Czechach rozpoczęła się 17 listopada 1989 roku od brutalnie rozpędzonej przez milicję studenckiej demonstracji w Pradze. O terminie tej manifestacji funkcjonariusze StB wiedzieli wcześniej niż jej oficjalni organizatorzy - studenci z ruchu STUHA. Demonstracja 17 listopada zapoczątkowała ciąg antyrządowych wystąpień, który doprowadził w końcu do ustąpienia władz. Iskrą, która spowodowała wybuch niezadowolenia społecznego, była rzekoma śmierć studenta idącego na czele antykomunistycznego pochodu.
W rzeczywistości prowadzący demonstrację porucznik StB Ludvik Zifczak-Rużiczka udawał martwego i został natychmiast zabrany przez karetkę MSW. Tymczasem plotka o jego śmierci zaczęła zataczać coraz szersze kręgi i prowokować do otwartych wystąpień przeciw reżimowi.
Warto nadmienić, że porucznik Zifczak-Rużiczka był parę miesięcy wcześniej aresztowany przez milicję jako dysydent (co miało uwiarygodnić go w kręgach opozycji), zaś podczas samej demonstracji dążył do tego, by skierować przemarsz studentów trasą zakazaną przez władzę, co zakończyć się musiało starciem z milicją.
Jak zeznał jeden z głównych organizatorów operacji KLIN, generał StB Alojs Lorenc - na nowego przywódcę państwa kreowany był jeden z przywódców Praskiej Wiosny w 1968 roku, zwolennik Gorbaczowa i "socjalizmu z ludzką twarzą", Zdenek Mlynarz. Przebywał on na emigracji, ale został przywieziony do Pragi przez funkcjonariuszy czeskiego wywiadu. Okazało się jednak, że przybył już za późno - sytuacja wymknęła się spod kontroli.
Władimir Bukowski opisuje to następująco: "Wszystko szło bardzo dobrze, zgodnie ze scenariuszem - aż do ostatniej chwili, kiedy wśród wszystkich tych niepokojów, tuż po upadku rządu, w Pradze pojawił się nagle Mlynarz. Miał bardzo wiele wystąpień telewizyjnych, wygłosił przemówienie na Placu św. Wacława. Ludzie jednak buczeli i gwizdali, ponieważ rzucał tylko stare slogany z 1968 roku. Na tym etapie nie chcieli już Czechosłowacji, nie chcieli "socjalizmu z ludzką twarzą", nie chcieli żadnego socjalizmu z żadną twarzą. Wygwizdany Mlynarz wycofał się z gry. Ponieważ reakcja ludzi była inna od tej, której oczekiwał, po prostu obrócił się na pięcie i powrócił do Wiednia. I nagle ten bardzo staranny, bardzo precyzyjny spisek wszedł w impas. Sowieci nie mieli na miejscu żadnego swojego kandydata. Sprawy bardzo szybko wymknęły się spod kontroli. Havel ze swoimi przyjaciółmi byli na miejscu i to oni zgarnęli całą pulę."
Polskie reakcje
Zwróćmy uwagę, że Władimir Bukowski stwierdził: "Sowieci nie mieli na miejscu żadnego swojego kandydata". Ten znany rosyjski dysydent, tuż po nieudanym puczu w Moskwie w sierpniu 1991 roku i po objęciu władzy przez Borysa Jelcyna, wykorzystał moment politycznej zawieruchy i dostał wgląd do archiwów Kremla. Z materiałów, z którymi się zapoznał, wynika jasno, że proces upadku komunizmu był zdarzeniem wcześniej zaplanowanym w Moskwie i przebiegał według określonego scenariusza - a właściwie kilku różnych scenariuszy w zależności od specyfiki danego kraju (np. wariant węgierski różnił się znacznie od rumuńskiego). Według Bukowskiego, jedynymi krajami, w których plan całkowicie zawiódł, były NRD i Czechosłowacja.
Wyniki swojej kwerendy w kremlowskich archiwach zawarł Bukowski m.in. w książce "Moskiewski proces". Jej polskie wydanie zostało w 1999 roku ostro skrytykowane na łamach "Gazety Wyborczej". Autorowi najbardziej dostało się oczywiście za rozpowszechnianie teorii spiskowych. Recenzent gazety radził Bukowskiemu, aby zajął się raczej "bardziej pożytecznym zajęciem - pisaniem thrillerów politycznych w stylu Roberta Ludluma". Owym recenzentem był Lesław Maleszka, zdemaskowany dwa lata później jako wieloletni płatny agent SB.
W swoim tekście Maleszka obśmiewał m.in. przedstawioną przez Bukowskiego wersję "aksamitnej rewolucji" w Czechach. Tymczasem wystarczy wejść na oficjalne strony internetowe czeskiej policji (Policie Ceske Republiky), by w katalogu tamtejszego Urzędu Dokumentacji i Badania Zbrodni Komunizmu odnaleźć teksty dotyczące szczegółów operacji KLIN, potwierdzające prawdziwość faktów podawanych przez Bukowskiego.
Wiedza ta jest w Czechach powszechnie dostępna od roku 1994, kiedy to po raz pierwszy opublikowano wyniki badań komisji. Co ciekawe, wiedza ta nie została upowszechniona w polskich mediach, chociaż w Pradze akredytowanych było wielu korespondentów, a tak sensacyjny temat powinien stanowić łakomy kąsek dla każdego dziennikarza. Dzięki temu widzowie polskiej telewizji i czytelnicy polskiej prasy zostali uchronieni jednak od snucia niepotrzebnych porównań z wydarzeniami w Czechach.
Dopiero w świetle przedstawionych powyżej faktów staje się jasne, dlaczego Czechom bardzo szybko udało się przeprowadzić lustrację i dekomunizację. Gdyby zwyciężył wariant "okrągłego stołu", do którego zasiadłaby "konstruktywna opozycja", zapewne mielibyśmy do czynienia z filozofią "grubej kreski".
Warto dodać, że uchwalenie ustawy lustracyjnej spotkało się z gwałtownym atakiem dużej części czeskich mediów, których publicyści wyczuwali już swąd palonych na stosie czarownic. Ataki umilkły nagle w maju 1992 roku, kiedy dwa konserwatywne dzienniki: "Telegraf" i "Metropolitan" opublikowały legitymacyjne fotografie wraz z danymi osobowymi 400 dziennikarzy, którzy byli niewątpliwymi agentami bezpieki. Niewątpliwymi, czyli takimi, którzy fakt współpracy z StB potwierdzili własnym podpisem, często na pokwitowaniu honorarium.
Na uwagę zasługuje postawa prezydenta Havla, który choć sam nie należał do grona zwolenników ustawy lustracyjnej, to jednak ją podpisał. Powiedział wówczas: - Nie odczuwam potrzeby odwetu, ale jako urzędnik państwowy nie mam żadnego prawa ogłaszania powszechnego prawa łaski w imieniu innych.
I to różni Havla od jego polskich przyjaciół, którzy takie prawo sobie przypisują.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













