Logo Przewdonik Katolicki

Cóż mamy czynić?

ks. Dariusz Madejczyk
Fot.

Stało się swego rodzaju sloganem mówienie, że księża - czy w ogóle Kościół - powinni zrezygnować z tzw. moralizatorskiego tonu. Być może "ton" nie zawsze jest najwłaściwszy (choć ten dawny zdaje się coraz bardziej zanikać), nie można jednak zapomnieć, że tak jak w nauce języka potrzebna jest ciągła korekta, poprawianie błędów, tak i w szkole Ewangelii nie da się uniknąć...


Stało się swego rodzaju sloganem mówienie, że księża - czy w ogóle Kościół - powinni zrezygnować z tzw. moralizatorskiego tonu. Być może "ton" nie zawsze jest najwłaściwszy (choć ten dawny zdaje się coraz bardziej zanikać), nie można jednak zapomnieć, że tak jak w nauce języka potrzebna jest ciągła korekta, poprawianie błędów, tak i w szkole Ewangelii nie da się uniknąć ciągłego poprawiania.


Kiedy Episkopat Polski ogłosił nową wersję przykazań kościelnych, temat ten od razu znalazł swoje miejsce w prasie, radiu i telewizji. Co ciekawe, pytania stawiane przy tej okazji przez dziennikarzy bardzo często, zwłaszcza gdy chodziło o przykazanie piąte, mówiące o trosce o potrzeby wspólnoty Kościoła, brzmiały trochę prowokacyjnie. Jakby ktoś chciał powiedzieć: czy Kościół powinien się wtrącać do naszego życia?
Kolejny fragment Ewangelii, ukazujący Jana Chrzciciela nauczającego nad brzegami Jordanu, koncentruje się na tłumie ludzi, którzy "oczekują z napięciem" na słowa nauczyciela. Rzecz niezwykle ważna: są to ludzie, którzy chcą, aby Jan ich poprawiał - wtrącał się do ich życia. Na pytanie "cóż mamy czynić" Jan Chrzciciel odpowiada prosto i zdecydowanie. Dotyka najważniejszych problemów swoich słuchaczy. Do bogatych mówi: podzielcie się z biednymi; do celników - nie oszukujcie, nie bierzcie łapówek; do żołnierzy - nie wykorzystujcie swojego stopnia, władzy nad młodszymi, bez potrzeby nie używajcie siły...
Warto potraktować czytany dziś fragment Ewangelii wg św. Łukasza jako zaproszenie do właściwego wsłuchiwania się w głos Kościoła. Trzeba, abyśmy jak ludzie, którzy nad Jordanem spotkali Jana, przychodzili do Kościoła (także tego pisanego z małej litery) z jednym pytaniem na ustach i w sercu: co mamy czynić? To właśnie jest właściwa postawa dzieci Bożych.
Gdy słuchamy kazania, nie patrzmy na tego, kto siedzi obok nas, nie zastanawiajmy się, co powinien zrobić kaznodzieja czy sąsiad z naprzeciwka... Oczywiście, że najłatwiej jest zmieniać innych - dobrze przecież wiemy, co inni powinni zrobić. Jednak jako ludzie wiary pytajmy słowami dzisiejszej Ewangelii: co mamy czynić? Co MY mamy czynić?

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki