Cóż mamy czynić?



Stało się swego rodzaju sloganem mówienie, że księża - czy w ogóle Kościół - powinni zrezygnować z tzw. moralizatorskiego tonu. Być może "ton" nie zawsze jest najwłaściwszy (choć ten dawny zdaje się coraz bardziej zanikać), nie można jednak zapomnieć, że tak jak w nauce języka potrzebna jest ciągła korekta, poprawianie błędów, tak i w szkole Ewangelii nie da się uniknąć...
Czyta się kilka minut

Stało się swego rodzaju sloganem mówienie, że księża - czy w ogóle Kościół - powinni zrezygnować z tzw. moralizatorskiego tonu. Być może "ton" nie zawsze jest najwłaściwszy (choć ten dawny zdaje się coraz bardziej zanikać), nie można jednak zapomnieć, że tak jak w nauce języka potrzebna jest ciągła korekta, poprawianie błędów, tak i w szkole Ewangelii nie da się uniknąć ciągłego poprawiania.

Kiedy Episkopat Polski ogłosił nową wersję przykazań kościelnych, temat ten od razu znalazł swoje miejsce w prasie, radiu i telewizji. Co ciekawe, pytania stawiane przy tej okazji przez dziennikarzy bardzo często, zwłaszcza gdy chodziło o przykazanie piąte, mówiące o trosce o potrzeby wspólnoty Kościoła, brzmiały trochę prowokacyjnie. Jakby ktoś chciał powiedzieć: czy Kościół powinien się wtrącać do naszego życia?

Kolejny fragment Ewangelii, ukazujący Jana Chrzciciela nauczającego nad brzegami Jordanu, koncentruje się na tłumie ludzi, którzy "oczekują z napięciem" na słowa nauczyciela. Rzecz niezwykle ważna: są to ludzie, którzy chcą, aby Jan ich poprawiał - wtrącał się do ich życia. Na pytanie "cóż mamy czynić" Jan Chrzciciel odpowiada prosto i zdecydowanie. Dotyka najważniejszych problemów swoich słuchaczy. Do bogatych mówi: podzielcie się z biednymi; do celników - nie oszukujcie, nie bierzcie łapówek; do żołnierzy - nie wykorzystujcie swojego stopnia, władzy nad młodszymi, bez potrzeby nie używajcie siły...

Warto potraktować czytany dziś fragment Ewangelii wg św. Łukasza jako zaproszenie do właściwego wsłuchiwania się w głos Kościoła. Trzeba, abyśmy jak ludzie, którzy nad Jordanem spotkali Jana, przychodzili do Kościoła (także tego pisanego z małej litery) z jednym pytaniem na ustach i w sercu: co mamy czynić? To właśnie jest właściwa postawa dzieci Bożych.

Gdy słuchamy kazania, nie patrzmy na tego, kto siedzi obok nas, nie zastanawiajmy się, co powinien zrobić kaznodzieja czy sąsiad z naprzeciwka... Oczywiście, że najłatwiej jest zmieniać innych - dobrze przecież wiemy, co inni powinni zrobić. Jednak jako ludzie wiary pytajmy słowami dzisiejszej Ewangelii: co mamy czynić? Co MY mamy czynić?

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 50/2003