Skąd biorą się tak wielkie różnice w postawach? Jedna z teorii psychologicznych wyróżnia tak zwane osoby zewnątrzsterowne i wewnątrzsterowne.
Osoby wewnątrzsterowne
Ludzie tacy uważają, że mają wpływ na to, co się dzieje w ich życiu. Cechuje ich umiarkowany optymizm - wierzą, że podejmując działania i wysiłek, są w stanie wpływać na przykład na to, co dzieje się w ich pracy. Osoby te przy pierwszych sygnałach zagrożenia utraty pracy podejmują próby znalezienia nowej czy przekwalifikowania się. Przy każdej okazji starają się nauczyć czegoś nowego, bo może się to w przyszłości przydać.
Osoby zewnątrzsterowne
Osoby tego typu są przekonane, że nic, co zrobią, nie jest w stanie zmienić ich losu. Dlatego wykonują swoją pracę rutynowo, nie starając się jej udoskonalić. Bardzo często z zewnątrzsterownością idzie w parze tzw. "myślenie życzeniowe". Objawia się ono nadmiernym optymizmem, wiarą, że "wszystko się jakoś ułoży", nawet gdy wszystko wskazuje na to, że tak nie będzie (na przykład, gdy ktoś do chwili otrzymania wypowiedzenia umowy o pracę wierzy, że jego stanowisko nie będzie zlikwidowane). Myśleniu życzeniowemu towarzyszy nadmierny pesymizm, przekonanie, że żadne działania, jakie człowiek podejmie, nie mogą mu pomóc, wszystko zależy od czynników zewnętrznych.
Co od nas zależy?
Oczywiście zdrowsza jest postawa pierwsza. Dlatego warto patrzeć na świat w ten sposób. Problem polega na tym, że poczucie wewnątrz- lub zewnątrzsterowności jest głęboko zakorzenionym przekonaniem i dlatego trudno je zmienić. Dlatego dla osób, które mają poczucie, że nic od nich nie zależy, proponuję następujące kroki: Codziennie rano wyznacz sobie jakiś cel do osiągnięcia. Najlepiej zapisz go na kartce i podpisz się pod nim. Jest to o tyle ważne, że czujemy się mocniej zobowiązani do wypełnienia czegoś, co zapisaliśmy, niż do deklaracji ustnych; Zaczynaj od celów niewielkich, łatwych do osiągnięcia. Na przykład kup sobie książkę o tematyce związanej z pracą i wyznacz sobie cel - czytaj dwie strony z książki w ciągu dnia i rób notatki; wieczorem oceń, czy udało ci się osiągnąć cel. Bądź uczciwy wobec siebie. Jeśli planu nie zrealizowałeś, zastanów się, czy przyczyną tego były wyłącznie czynniki zewnętrzne. Najczęściej ludzie tłumaczą się brakiem czasu. Zauważ jednak, że to ty planujesz przynajmniej część swojego dnia. Zamiast słuchania radia podczas przerwy w pracy, usiądź z herbatą w jednej i książką w drugiej ręce. Po kilku tygodniach, kiedy przeczytasz książkę, możesz zabrać się za zadania trudniejsze. Możesz zapisać się na kurs. Jeżeli pani Ela potrafiła, pracując cały czas zawodowo, skończyć liceum, zdać maturę i ukończyć studia, ty na pewno poradzisz sobie z kursem. Nie musi on być bezpośrednio związany z pracą. Ważne, by się doskonalić i uczyć ciągle czegoś nowego. Na koniec możesz poważnie pomyśleć o doskonaleniu zawodowym lub nawet przekwalifikowaniu. Na całym świecie normą jest zmiana pracy co kilka lat. W niewielu krajach można spotkać osoby, które całe życie zawodowe spędziły w jednym miejscu pracy! Uważaj na "morderców pomysłów" - zdania, którymi przekreślasz szanse powodzenia. Jeśli w momencie podejmowania zadania mówisz: "I tak nic z tego nie wyjdzie" lub "po prostu wiem, że nie poradzę sobie", sam sobie podcinasz skrzydła. Trudno zabrać się do pracy, mając takie nastawienie. A na koniec najważniejsze: uwierz, że jesteś kowalem własnego losu. To nie jest pusty slogan.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.











