Logo Przewdonik Katolicki

Młodzież - nasza nadzieja i zadanie

Bp Kazimierz Nycz
Fot.

Kiedy piszę te słowa, w Krakowie przebywa 1000-osobowa grupa młodzieży z całej Polski, stypendyści Fundacji Episkopatu Polski "Dzieło Nowego Tysiąclecia". Poznają Kraków, miejsca związane z Papieżem Janem Pawłem II. Jest to młodzież niezwykle zdolna, wspaniała, prawdziwa przyszłość Polski i Kościoła. Niestety, sprawy polskiej biedy, która dotknęła tak wiele rodzin, uniemożliwiają...

Kiedy piszę te słowa, w Krakowie przebywa 1000-osobowa grupa młodzieży z całej Polski, stypendyści Fundacji Episkopatu Polski "Dzieło Nowego Tysiąclecia". Poznają Kraków, miejsca związane z Papieżem Janem Pawłem II. Jest to młodzież niezwykle zdolna, wspaniała, prawdziwa przyszłość Polski i Kościoła. Niestety, sprawy polskiej biedy, która dotknęła tak wiele rodzin, uniemożliwiają jej ambitny wybór szkoły, dalsze kształcenie. Fundacja, inne organizacje, dobrzy ludzie pomagają jakiejś części takiej wspaniałej młodzieży.
Wspominam ten problem i sygnalizuję, gdyż chcę zatrzymać się na chwilę, w przededniu nowego roku szkolnego, nad niewątpliwie najważniejszą sprawą dla przyszłości naszej ojczyzny, nad wychowaniem młodzieży. Czytając i słuchając przeróżnych obiegowych i uogólnionych opinii o współczesnej młodzieży, można by sądzić, że nie powinno być w Polsce tak wspaniałych młodych ludzi, jak ci wspomniani stypendyści, że nie powinno być prawie dwu milionów młodych studiujących, setek tysięcy uczestników przeróżnych inicjatyw świeckich i kościelnych, ruchów, stowarzyszeń, pielgrzymek. Jak zwykle problem młodzieży, ocena ich kondycji intelektualnej, moralnej i religijnej, zapala zarówno socjologów, jak i zwykłych ludzi. Tak było zawsze i Bogu dzięki za to. Nie wolno jednak patrzeć i oceniać młodych, rozszerzając na wszystkich to, co się odnosi do pewnego marginesu młodzieżowego życia. Margines ten i jego zachowania jest skrzętnie nagłaśniany przez media w imię zasady - zła wiadomość jest "newsem". Daleki jestem od bagatelizowania problemu współczesnej młodzieży. Kościół wraz z innymi podmiotami życia społecznego powinien jeszcze więcej robić dla tych zagrożonych młodych ludzi. Niepokojące są postawy relatywistyczne u młodzieży. To z kolei wielkie zadanie rodziny, szkoły i katechezy. Ogólnie jednak jestem optymistą w ocenie młodzieży i bliska jest mi postawa Ojca Świętego, który ufa młodym, widzi w nich prawdziwą nadzieję Kościoła i świata.
Główne problemy z młodzieżą i przygotowaniem jej do przyszłości zawsze leżały bardziej po stronie wychowania, niż nauczania i kształtowania umiejętności. Tak bywało w historii i tak jest i dziś. Stosunkowo łatwiej przeprowadzić reformę szkoły na płaszczyźnie dydaktyczno-kształceniowej, o wiele trudniej na płaszczyźnie zadań wychowawczych. Wychowanie bowiem wymaga bycia z wychowankiem, cierpliwego towarzyszenia i świadectwa osobistego wychowawcy. W tej materii dotykamy sprawy dla wychowania młodych najważniejszej - współpracy instytucji wychowujących, zwłaszcza rodziny, szkoły i Kościoła. Przeciętna rodzina nie jest w stanie, i nigdy, nie była zapewnić swojemu dziecku wykształcenia w zakresie współczesnej wiedzy - i to jest oczywiste. Po to jest system szkolnictwa od wielu wieków. Zadaniem rodziców jest troska o wykształcenie dzieci, pomoc w wyborze kolejnych etapów kształcenia, i systematyczna współpraca ze szkołą, z pełną świadomością, kto komu pomaga. To samo odnosi się do wychowania religijnego i katechezy. Poznanie nauczania Kościoła, wtajemniczenie w Kościół, w sakramenty, w liturgię, niewątpliwie przerasta możliwości samych rodziców. Z pomocą przychodzi szkolna i parafialna katecheza, konkretni katecheci. Współpraca rodziców z nimi stanowi warunek wystarczający.
Zupełnie inaczej jest na płaszczyźnie wychowawczej. Tu możliwości szkoły i katechezy są niestety dużo mniejsze. O tym często zapominamy, zapominają nauczyciele, wychowawcy, katecheci, a zwłaszcza rodzice. "Zlecenie" szkole wykształcenia dziecka jest możliwe w znacznie większym stopniu niż zlecenie wychowania. Owo bycie z młodym człowiekiem, towarzyszenie i świadectwo jest możliwe i skuteczne przede wszystkim w rodzinie. Stąd pierwszymi i niezastąpionymi wychowawcami są rodzice. Ojciec Święty od 25 lat mówi do młodzieży: "jesteście nadzieją Kościoła i świata, jesteście moją nadzieją". I wierzy w to, co mówi. Niech u początku nowego roku szkolnego wszyscy rodzice, nauczyciele, katecheci uwierzą w to, że młodzież i jej wychowanie to nie tylko nadzieja, ale też najważniejsze i najpiękniejsze zadanie. Niech uwierzą i z ochotą zabiorą się do wychowawczej pracy, która jest prawdziwie współstwarzaniem nowego człowieka.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki